Tag "Mateusz Morawiecki"
Morawiecki podsłuchany
Jeśli istnieje jeszcze druga taśma z nagraniem, to los premiera wisi na cienkim włosku Proszę państwa! Oto Mateusz Morawiecki! Tydzień temu poznaliśmy go jako seryjnego kłamczucha, teraz dowiadujemy się, jaki jest naprawdę. Portal Onet.pl opublikował nagraną przez kelnerów w restauracji Sowa i Przyjaciele rozmowę, w której bierze udział Morawiecki. To było wiosną 2013 r., Morawiecki był wtedy prezesem Banku Zachodniego WBK i członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, a więc pełnoprawnym członkiem ówczesnego establishmentu
Światowiec na obiedzie
Dzięki premierowi Morawieckiemu mamy nową wersję starego przysłowia. Kto taśmami wojuje, od taśm ginie. Sam Morawiecki jest tu tylko po drodze, bo na końcu będą, mam taką nadzieję, ci, którzy tym taśmociągiem sterują. Po taśmach z nagraniami polityków PO ówczesna opozycja, czyli PiS, żądała dymisji Tuska i rządu. Bo wtedy były to taśmy prawdy. A teraz już nie są? Są. Choćby cała machina propagandowa rządzącej prawicy powtarzała jednym głosem, że na nagraniach z Morawieckim w restauracji Sowa i Przyjaciele nie ma nic,
Wszyscy przyjaciele Sowy
Okazuje się, że premier Morawiecki też jadał u Sowy i Przyjaciół. Ujawnione ostatnio fakty przypominają również, że dzisiejszy premier i moralista, zachwycający się na jarmarkach twarogiem, przepadający za ludycznością, kiedyś lubił sobie dobrze podjeść wykwintnych potraw i popić je nie maślanką, ale niezłymi trunkami. Jedynie słownictwo premiera utrwalone na taśmach, wielokrotnie okraszane ulicznym k… jest świadectwem jego ówczesnego już przywiązania do ludu. Co gorsza, przy tej okazji przypomniano, że dzisiejszy premier, kolejny delfin PiS, kręcił się
Oszukał już 87 razy… Kiedy przestanie?
Dla wielu ludzi w PiS Morawiecki to bankster wysługujący się obcym Ta kampania jeszcze trwa, ale już można powiedzieć, że przejdzie do historii. Nie zdarzyło się bowiem wcześniej, żeby tak kłamano. Żeby kłamstwo było chlebem powszednim. I na dodatek żeby w tym dziele mijania się z prawdą wyróżniał się premier rządu RP – Mateusz Morawiecki. No i jeszcze jedno – żeby premier, wyrokiem sądu, musiał kłamstwo prostować. Warto przypomnieć to wydarzenie. Podczas wizyty na ziemi lubuskiej, gdzie otwierał odcinek drogi
Atak PiS jest okropny. Bo oparty na kłamstwie
Wielu księży wprost mówi z ambony, że „dobra zmiana” to jest to, na co Polska czekała Jarosław Kalinowski – poseł do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Rady Naczelnej PSL. Był m.in. prezesem PSL (1997-2004), wicemarszałkiem Sejmu, wicepremierem i ministrem rolnictwa. Mamy kampanię wyborczą i co widzę? PiS nikogo tak mocno nie atakuje jak PSL. Jesteście wrogiem numer 1. – To nie przypadek, że PiS nas atakuje. Tych przyczyn jest kilka. Jeśli chodzi o najbliższe wybory – wiadomo, jesteśmy
PiS za najsilniejszymi
No i wyszło szydło z worka. Pardon za małą literę. Bo to przecież nie kto inny, jak premier Szydło opowiadała, że najważniejsi są Polacy. Brawo. Tę samą opowieść ma Morawiecki. Gadać można. Ale jak przyszło co do czego, to polscy artyści, muzycy, filmowcy, dziennikarze itp. nie dostali poparcia PiS. A chcieli tylko, żeby Facebook, Google czy YouTube nie okradały ich na żywca. Żeby cokolwiek im płaciły. Za teksty, utwory, filmy. Kogo w tym sporze poparli europosłowie PiS, pisowskie gazety i TVP? To widać. Słychać. I czuć.
Patrona też nie było
Tu nie ma wątpliwości. Zapał, z jakim pracownicy IPN demolują historię Polski, wygląda na ciężkie schorzenie. A choroba stale postępuje. W Pruszczu Gdańskim zaatakowała nawet szkołę podstawową. Jakiś gorliwiec z oddziału IPN w Gdańsku kazał wymazać z historii szkoły informację, że kiedyś jej patronem był Karol Świerczewski. Tak w praktyce wygląda ipeenowska logika. Skoro nie było państwa polskiego (co głosi Morawiecki), to nie było wtedy i szkoły (Zalewska). No to skąd miałby być patron. Ipeenowcom życzymy powrotu do zdrowia.
Droga do „Elementarza”
Ze współczesnych mężów stanu jedynie Mateusz Morawiecki zasługuje na portret i laurkę w polskim „Elementarzu”. Z czasem, kiedy jeszcze przybędzie premierowi zasług, nie tylko dla naszego kraju, ale także dla całej ludzkości, nasza fundacja, która na co dzień rozsławia imię Polski za granicą, powinna wywrzeć odpowiednią presję na wydawców w innych krajach, by w ten sam sposób doceniły u siebie polskiego premiera. Premier Mateusz Morawiecki sam ruszył w tym kierunku. Jeszcze przed wakacjami pojawił się w szkołach na ulotce zapowiadającej program
Wielki Morawiecki i malutkie Chiny
Znany z milionów na koncie i bojowych, choć kłamliwych występów premier Morawiecki do listy państw, do których ma jakieś anse, dopisał Chiny. A co? Jak szaleć, to po całości. Dołączył do Macierewicza, który wywrócił szanse na nasze zyski z Jedwabnego Szlaku. Wywrócił, bo podlizując się Amerykanom, zablokował rozbudowę terminalu cargo w Łodzi. Antoni blokuje i co mu zrobicie? Podobnie Morawiecki. Nie pojechał do Sofii na szczyt 16+1 (czyli państwa Europy Środkowo-Wschodniej plus Chiny). Wysłał Gowina. Mądrzejsi od Morawieckiego premierzy z Orbánem na czele pojechali. A Chiny?
Pyton zamiast piłkarzy
Skończyło się fatalnie. Ale przecież zaczęło się też marnie. Zamiast przygotowaniami do mundialu piłkarze zajmowali się gośćmi. Na Helu strojącym komiczne miny Dudą. A jak się trochę pozbierali, to na selfie do Arłamowa przyleciał Morawiecki. Szukaliśmy tych zdjęć, ale jakoś wyparowały. Mamy dla „dobrej zmiany” nowy pomysł. Duda złapie pytona nad Wisłą. A Morawiecki będzie trzymał go za pysk. Pytona znaczy się.







