Tag "Piotr Gadzinowski"

Powrót na stronę główną
Blog

Wojtek z ciortem

Diabeł krąży po lewicy, diabeł Sierakowski. Drży przed nim niegdysiejszy mocarz Leszek Miller, przestrzegając we „Wprost”. Egzorcyzmy przeciw niemu odprawia towarzysz Krzysztof Pilawski w „Trybunie”. Apage Sierakowski – szepczą towarzysze starzy i całkiem młodzi. Ki diabeł? Twarz ma anielską, uszy jednak spiczaste i cudzoziemskie okulary. Jest wszędzie. A to w „Wyborczej”, a to w „Warto rozmawiać”. Nawet „Fakt” go dopuszcza. Daje twarz nowej, europejskiej, niepostkomuszej lewicy. Skąd on rodem? Z rzadziej na postkomuszej lewicy czytanej „Krytyki Politycznej”. Stoi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Niech sczezną artyści

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY  W Polsce rządzi premier za pomocą długopisu. Służącego do podpisywania nominacji. Tajemnicę tę ujawnił parę lat temu Zbyszek Siemiątkowski, wówczas cywilny nadzorca służb specjalnych. W rządzie dyktaturę sprawuje od czasu do czasu Ministerstwo Finansów. Jego urzędnicy, przygotowując projekt budżetu czy ustaw podatkowych, nie muszą się liczyć ze społecznymi realiami. Muszą jedynie liczyć, ile i skąd można wycisnąć. Co kilka lat w Ministerstwie Finansów pojawiał się pomysł, aby pozbawić środowiska naukowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Prawie jak zwycięstwo

Iran ma głowice nuklearne, Chiny największy na świecie przyrost gospodarczy. Polska? Politykę historyczną. Stosuje ją obecna ekipa rządząca wewnątrz umęczonego już kraju. Kraj jednak wiele przeżył, to i taką politykę pewnie zniesie. Niestety polityka historyczna wystrzeliwana jest też na zewnątrz. Nie udało się krajowym organizacjom „pozarządowym” obalić reżimu Łukaszenki. Zapewnił on sobie dalszą prezydenturę, wygrywając znacząco, choć niedemokratycznie. Na nic finansowane przez rząd polski antyłukaszenkowskie, białoruskie radio. Szkoda pieniędzy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Kozły, nie barbarzyńcy

Wielkim sprytem znów wykazali się państwo Kaczyńscy, biorąc do swej kompanii panów Leppera i Giertycha. Od razu zniewieściałe, rozleniwione poprawnością polityczną elity III RP zapiszczały. Z moralnego i estetycznego oburzenia. No bo jakże to możliwe, by cham i bojówkarz zasiedli w ławach rządowych. Do tego cham z sądowym wyrokiem. Niedouczeni, niewychowani, do tego zupełnie nieprzystojni. Nagonka zaczęła się na dwójkę niepoprawnych politycznie premierów. Po nich pewnie potop, załamywali ręce liderzy Partii Smaku. Gotujcie się na katastrofę. Tymczasem katastrofy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czego się boisz głupi

Naród może odetchnąć. Mamy stabilny stan niestabilności politycznej. Czołowy destruktor polityczny, zdaniem prezesa Kaczyńskiego, wchodzi właśnie do rządu realizującego zadania prezesa Kaczyńskiego. A może jednak nie wejdzie, może to tylko szczur informacyjny wpuszczony przez polityków w media, może to zwykła kaczka dziennikarska wykreowana przy sejmowym, medialnym stoliku. Jeszcze w piątek spekulowano. Nie jest to najważniejsze. Dzisiaj Giertych wchodzi, jutro wychodzi, pojutrze w imię odpowiedzialności za Polskę wróci, po to, by w imię odpowiedzialności za program wyborczy Ligi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Paragraf 33

Nieliczni biznesmeni, którzy wspierali lewicowe, wolnościowe organizacje pozarządowe, fundacje czy stowarzyszenia młodzieżowe, rychło mogą zaprzestać tej działalności. Stracą charytatywną ochotę po kontrolach Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Co mają funkcjonariusze CBA do charytatywnej działalności przedsiębiorców, biznesmenów? Pozornie nic, poza tym, że funkcjonariusze powstającej właśnie instytucji mają ustawowo uprawnienia superpolicji. Mogą nie tylko podsłuchiwać, kamerować, śledzić i rewidować. Mogą też przeprowadzać kontrole w firmach państwowych i prywatnych „doraźnie, na podstawie zarządzenia szefa CBA”. Czasem o zgodę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

O sługusie Ziemkiewiczu i renegacie Cugowskim

Nie ma wolności dla wrogów Wartości. I nie może być żadnych świętości. Wolnych od krytyk za szarganie Wartości. Na przykład Cugowski. Lansował się jako człowiek prawicy. Szczery, uczciwy, prawy konserwatysta. Dzięki szyldowi PiS dostał się do Senatu zwanego Izbą Wyższą parlamentu. Tam nie zabrał głosu w debatach, nie wygłosił żadnego oświadczenia. Za to w wywiadach dla prasy liberalnej jest pierwszy. W dodatku do „Wyborczej”, organu Michnika i innych KPP-owców, śmiał Cugowski rzec: „Nie jestem przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych. To absolutnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Lepiej już zemdlej

Prezydentowi Lechowi Aleksandrowi Kaczyńskiemu paradoksalnie spadło. Spadło mu zaufanie społeczne, cenna wartość dla polityka. Co prawda, prezydent Lech Aleksander ma pięcioletnie stypendium przyznane mu przez wyborców i może gwizdać sobie na nastroje „Ciemnego Ludu”. Chyba że planuje reelekcję. To jednak będzie niezwykle trudne. Nie tylko dlatego, że prezydentowi między styczniem, a końcem marca spadło zaufanie społeczne z 64 do 43%. Już na starcie zyskał on gębę polityka drugorzędnego. „Cienia swego brata”, jak odnotował politolog Radosław Markowski. Gębę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zbastuj, Tadek

Ile papież ma dywizji? – miał kiedyś zapytać Józef Stalin, przywódca światowych partii komunistycznych, rozmyślając o przywódcy globalnego Kościoła. W czasie triumfów Stalina owo pytanie wykorzystywali partyjni agitatorzy, aby zminimalizować papieską rolę. Po śmierci Stalina i rozpadzie bloku radzieckiego cytowano owo zapytanie jako dowód pychy antykościelnego dyktatora i kruchości jego imperium. Ile papież ma dywizji? – może dzisiaj zapytać Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk molestowany ostatnio watykańską korespondencją.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Wydumani

Media polskie zatrzęsły się z oburzenia, kiedy niemiecki Media Markt zareklamował siebie, używając niemieckiego stereotypu Polaków. Niechlujnych, bezzębnych, ale mistrzowsko złodziejskich. Po interwencji ambasady RP sieć handlowa reklamę częściowo wycofała, bo szum, jaki wokół niej powstał, przypomniał konsumentom o marce. Poza oburzeniem Rzeczpospolita nie sięgnęła po inne restrykcje. Nie wezwano do bojkotu sklepów tej firmy. Tak jak to zrobiły kraje arabskie, lekceważące produkty duńskie po awanturze z publikacjami karykatur Mahometa. Nie wezwano, bo każdy w kraju już wie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.