Tag "PO"
Saryusz-Wolski. Świeżynka w PiS
Ambicja to dobra cecha. Ale bywa, że prowadzi człowieka na manowce. Tak jak Jacka Saryusza-Wolskiego. O Unii Europejskiej wie pewno wszystko. Ale o realnej polityce nie wie za dużo. Był w PZPR i w Solidarności, i w PO, która go trzykrotnie lokowała w Brukseli. Ale że chciał więcej, to Tusk go ograł. A Kaczyński przytulił. Pasuje do tej partii jak siodło do krowy. Nikt go tam nie lubi. Tak jak wcześniej w PO. Może ludzie mają ekstrawęch. I wyczuli w nim kunktatora i mitomana. Słabo przywiązanego do zasad. A bardzo mocno do własnych interesów.
Polskie porachunki z sąsiadami
Polski rząd występuje z żądaniem odszkodowań od Niemiec za szkody wyrządzone Polsce w czasie wojny. Wycenił te szkody na bilion, ale przegapiłem, w jakiej walucie: w złotych, dolarach czy hrywnie; jest to obojętne, bo w takiej czy innej walucie tego biliona rząd nie dostanie. Takie żądanie 74 lata po wojnie jest aktem nieprzyjaznym i to wobec kogo? Wobec najbliższego sąsiada, alianta (na wypadek wojny) i kraju, od którego dobrej woli jest Polska zależna w wielu kwestiach i z którym powiązana jest gospodarczo. Tych żądań nie da się
Lewica Razem
Jeśli zakonserwuje się w Polsce duopol: Zjednoczona Prawica kontra Koalicja Europejska, może nastąpić koniec systemu politycznego, jaki znamy Z lewicowego punktu widzenia w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego oprócz apanaży dla tych, którzy otrzymają lukratywną posadę na pięcioletnią kadencję, liczy się coś jeszcze. Zachowanie podmiotowości i tożsamości. Tę konieczność dostrzega koalicja Lewica Razem, czyli połączone siły partii Razem, Unii Pracy i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Polskie społeczeństwo jest egalitarne, choć
Pokuta szefowych edukacji
Kto ma najwięcej dobrych rad dla nauczycieli? Oczywista oczywistość! Była minister edukacji z PO Joanna Kluzik-Rostkowska. Modelowa polityczka POPiS. U Tuska była ministrem, a Jarosławowi Kaczyńskiemu prowadziła kampanię w wyborach na prezydenta RP. Obie misje zakończyła porażką. Nauczyciele nie płakali po niej. W zbliżający się strajk będzie miała swój wkład. Może więc po tych „sukcesach” wystartuje w wyborach do Brukseli? Razem z Zalewską. Głosy nauczycieli i rodzin dzieci obie mają pewne jak w banku. Choć mądrzej byłoby
List otwarty do Roberta Biedronia
Szanowny panie Robercie! Gdzieś około roku 1979, będąc we Francji, za namową przyjaciół, zresztą sam też byłem ciekaw, pojechałem do Taizé w departamencie Saona i Loara. Mieści się tam słynna chrześcijańska wspólnota ekumeniczna założona przez brata Rogera Schütza (Louisa Schütza-Marsauche’a), nietuzinkowego myśliciela, Szwajcara, syna kalwińskiego pastora, współpracownika francuskiego ruchu oporu. Po wojnie, kiedy opiekował się sierotami i ocalałymi z pobliskiego niemieckiego obozu pracy, uzyskał zgodę na korzystanie z opuszczonego kościoła katolickiego.
Sztandar lewicy wprowadzić!
Gdyby udało się zajrzeć za kulisy działania PiS i PO i zobaczyć, jaki problem najbardziej spędza im sen z powiek, to sądzę, że politycy obu obozów, ich doradcy i eksperci za najważniejsze uważają utrzymanie obecnego duopolu. Co w praktyce oznacza bezwzględne duszenie w zarodku wszelkich nowych inicjatyw politycznych. By nie zdążyły okrzepnąć i zagrozić duopolowi. A z drugiej strony jest to ciągły proces wasalizacji tych partii, które już są. Modelowym przykładem jest los Solidarnej Polski w obozie PiS czy Nowoczesnej w Koalicji Obywatelskiej.
SLD na trampolinie
Za niespełna trzy miesiące poznamy wyniki pierwszej rundy tegorocznych wyborów. Bardzo są niepewne. A przecież tylu rozmaitych mądrali jeszcze przed rokiem zapowiadało długie i niezagrożone rządy PiS. A tu, proszę, ta niemrawa, zużyta kadrowo i praktycznie bezprogramowa opozycja bliska jest przysporzenia zwartym oddziałom PiS dużych kłopotów. Jeśli chodzi o PiS, to oczywiście zwartość tej formacji ocenimy dopiero po jej pierwszych porażkach. Czyli niedługo. Łatwiej ocenić zasoby i zwartość Koalicji Obywatelskiej. Czyli tych polityków,
Czy Biedroń złamie PO-PiS
Pytania o Biedronia: dokąd zajdzie, komu zabierze, jak będą go atakować? Kilka tygodni temu pisaliśmy w PRZEGLĄDZIE o Robercie Biedroniu jako o polityku, który może zamieszać. I zamieszał. Konwencja, na której ogłosił powstanie swojej partii, okazała się wydarzeniem. A potem, jak w dobrym filmie, napięcie rosło. Były kolejne konwencje, w Łodzi, w Poznaniu, również z tłumami ludzi. Pytanie o konwencję, czyli jak to się robi Zacznijmy od konwencji. Byłem, widziałem. Po pierwsze, tłumy. Jeżeli na warszawski Torwar przyjeżdża 7-8 tys.
Młócka w rodzinie
Głowa prezesa pracuje na najwyższych obrotach, ale niestety otoczenie nie nadąża. Mimo że Kaczyński sam je sobie starannie dobrał. Głównie tak, by wśród najbliższych współpracowników nie było ambicjonerów polujących na fotel szefa. Z pewnością są wierniejsi od tych, którzy wcześniej prezesa zdradzali i porzucali. Ci decyzje prezesa realizują starannie i sumiennie. Tak jak potrafią. Na miarę dość skromnych możliwości intelektualnych. Efekty widzimy. I słyszymy. Jeśli zamieszanie wokół dwóch 190-metrowych wieżowców w centrum Warszawy aktyw PiS określa mianem kapiszona, to ciekawe,
Jadą wozy. Jedziem i my
Ukochana przez naród „dobra zmiana” w jednym jest dokładnie taka sama jak poprzednia ekipa ciepłej wody w kranie. A przypomniał o tym Jerzy Urban. Postsolidarnościowcy obu odmian lubią jeździć otoczeni flotą pojazdów rządowych i z uzbrojonymi ochroniarzami. Pan premier, była pani premier i pan prezes w porównaniu z czasami stanu wojennego zrobili ogromny skok. Bo za gen. Jaruzelskim, którego naród tak nienawidził, jeździł jeden samochód z czterema żandarmami.






