Tag "podróże"

Powrót na stronę główną
Świat

Modny turysta zabija planetę

 Rejsy wielkimi wycieczkowcami, turystyka wysokogórska czy eksploracja dżungli – nowe trendy turystyczne niszczą środowisko W pierwszych dniach maja rząd Nepalu rozpoczął jedną z najdroższych i najbardziej skomplikowanych logistycznie operacji w swojej historii. Nie chodziło jednak o działania militarne, inwestycje infrastrukturalne ani o akcję ratunkową dla zagrożonych himalaistów. Tamtejsza narodowa agencja turystyczna wysłała 14 wspinaczy (w tym po przeszkoleniu wojskowym) w najwyższe partie Himalajów. Cel: znieść śmieci pozostawione przez zespoły wspinaczkowe. Początkowo władze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Wulkan pod Warszawą i inne mikrowyprawy

Turystyka alternatywna zdobywa serca młodych Polaków. Dlaczego wolą Milanówek od Mediolanu? Najpierw trzeba jechać krętą ścieżką rowerową wzdłuż trasy szybkiego ruchu. Po drodze, schowana za ekranami akustycznymi, znajduje się kolonia drewnianych domków, kawałek Dzikiego Zachodu, którego mieszkańcy nieśpiesznie wywieszają pranie, gdy my rozjeżdżamy kołami rowerów niekoszone i bujne trawniki. Potem wjazd do lasu, który gęstnieje z każdym metrem, zabierając letnie światło i tłumiąc warkot samochodów. Asfaltowa droga w końcu ustępuje leśnej, ta zwęża

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Łódka sobie poradzi

Na środku oceanu mogę spać spokojnie. Ale przy brzegu robi się niebezpiecznie Joanna Pajkowska – żeglarka, która jako pierwsza Polka samotnie opłynęła świat bez zawijania do portu Chodziła pani w dzieciństwie po drzewach? – Tak, ale nie byłam jakąś chłopczycą. Po prostu ojciec zachęcał mnie do sportu i kiedy miałam cztery lata, zaprowadził na basen. Potem biegaliśmy razem po parku. A jak bolała mnie głowa, twierdził, że za mało jestem na powietrzu. Zawsze mówił, że ruch jest dobry na wszystko.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pocztówka z wakacji

Sardynia – wygodna plaża z łóżkami i parasolami, morze ciepłe i przyjazne. Na basenie luksusowo i pusto, tłumy, które tak nas na początku przeraziły, wsiąkają w otoczenie. Przewaga Włochów, tonę w ich języku, tak mi bliskim. Jaka szkoda, że nigdy się go nie nauczę. Jedzenie nieprawdopodobne w smaku i w rozmaitości potraw. Jest w tym coś nieprzyzwoitego i obleśnego. Potworne marnotrawstwo, tym, co zostaje i będzie wyrzucone, można by nakarmić kilka wiosek afrykańskich. Samochodem przebywamy wyspę w talii, ze wschodu na zachód, od wybrzeża do wybrzeża. Wysokie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Społeczeństwo

All inclusive czy obóz przetrwania

Polacy chętnie spędzają urlop za granicą, ale chcą mieć wszystko jak u siebie w kraju – Do końca nie wiedzieliśmy, kiedy wylecimy – opowiada Anna, która zdecydowała się spędzić w lipcu parę dni urlopu na Majorce. – Za każdym razem przesuwano czas wylotu. Biuro podróży nie odbierało telefonów, z rezydentem nie było kontaktu. Musieliśmy siedzieć na lotnisku, a ponieważ bagaże zostały już nadane, każdy miał tylko podręczny. Co chwila któryś z pasażerów pytał pozostałych o pieluchę, wodę, butelkę dla

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Jakie polskie atrakcje turystyczne czekają na odkrycie?

Jakie polskie atrakcje turystyczne czekają na odkrycie? Dr hab. Zygmunt Kruczek, krajoznawca, Wydział Turystyki i Rekreacji AWF w Krakowie, Stowarzyszenie Ekspertów Turystyki Dla Polskiej Organizacji Turystycznej opracowałem raport o frekwencji w polskich atrakcjach, wskazując najczęściej odwiedzane, a nawet nadmiernie zatłoczone. Natomiast do tych, które warto spopularyzować, moim zdaniem należą: 1. piękne i puste parki narodowe – Roztoczański, Poleski (polska Syberia), Magurski czy Narwiański (zwany polską Amazonią) oraz dolina Izery w Sudetach czy ujście

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Podczas samotnej żeglugi przychodzą dziwne sny

Tęskniłem za wszystkim. Najbardziej brakowało mi ciepłego prysznica, kotleta schabowego i dziewczyny. I to w tej kolejności Krzysztof Baranowski – kapitan jachtowy, dziennikarz, wychowawca. Jako pierwszy Polak dwukrotnie opłynął samotnie kule ziemską Kondycja w samotnej żegludze jest najważniejsza? – Kolejność jest następująca: samotny żeglarz musi być zdrowy, bo na oceanie nie może zasłabnąć; musi być fizycznie sprawny, żeby dać sobie radę z obsługą wieloosobowego jachtu. Ale w myśli wiedziałem, że to ja wszystko wygrywam. I tak się stało. Kłopot był

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Zatańczyć z Amazonką

Ponad 5 tys. km w kanoe wśród wojowniczych Indian i narkotykowych piratów Na statku „Discovery”, na którym pływałem po Renie jako marynarz, powiedziałem kapitanowi, że rzucam pracę, bo chcę przepłynąć Amazonkę w kanoe. Przyjął to ze zrozumieniem. – Rób to, co kochasz – dodał na pożegnanie. Rozpocząłem przygotowania do wielkiego triatlonu, czyli trawersu Ameryki Południowej. Głównym celem było pierwsze na świecie przepłynięcie Amazonki w kanoe. Spotkanie z Asháninka Po dwóch latach przygotowań jadę na lotnisko. Zapłakana żona pyta, dlaczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Legendy o żarciu

Jurek Owsiak: Kiedy podróżowaliśmy po Nevadzie, najbardziej smakowały mi steki usmażone na kratce kanalizacyjnej przy samochodzie Celebrowanie jedzenia zawsze było dla mnie ważne podczas podróży. Nie wolno było go opuszczać, zwłaszcza wieczorem, a jeśli powstawały jakieś trudności, zawsze się kombinowało. Kiedy podróżowaliśmy po Nevadzie, pamiętam, że najbardziej smakowały mi steki usmażone na kratce kanalizacyjnej przy samochodzie. A jak i dlaczego na kratce? Nevadę przemierza się długą drogą pomiędzy monumentalnymi górami, takimi jak z reklam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Na łasce dzikiej dżungli

Nawet martwa ryba może być groźna Korespondencja z Amazonii Mój umysł trzeźwieje na krótką chwilę, kiedy przez okno rozlatującego się autobusu dostrzegam nazwę hostelu – Kadafi. Błyskawicznie zapisuję ją w notesie, bo wiem, że przy takim zmęczeniu organizmu za moment o tym zapomnę. Jadę już drugi dzień w stronę jednego z ostatnich miejsc w dżungli na granicy Ekwadoru z Peru, do którego można się dostać tym środkiem transportu. Wyruszyłem ze spalonego słońcem rolniczego wybrzeża Ekwadoru, od spontanicznych i nieprzewidywalnych Latynosów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.