Tag "SLD"
Slalomy prof. Grabowskiej
Zdarzają się ludzie, którzy mają taką cechę, że z zapałem potrafią bronić decyzji każdej władzy. I jakoś się przy tym slalomie nie przewracają. Choć słuchaczy rozbawiają. Taką wręcz modelową osobą jest prof. Genowefa Grabowska. Prawniczka z wykształcenia i powołania. Jak konfitury rozdawał SLD, była z łaski partii europosłem. A jak klucz do spiżarni ma PiS, to Grabowska daje się pokroić za decyzje tej partii. Jej pogadanki w TVP Info to wzór „Notatnika agitatora”. Przynudza, ale nadrabia gorliwością.
Kretynizm parlamentarny
Na ograniczenie się do parlamentaryzmu mogą sobie pozwolić partie władzy, dla lewicy jest ono zabójcze Konflikt wewnętrzny w Nowej Lewicy dowodzi, jak bardzo pogubiła się ta formacja – i że brakuje pomysłu na dotarcie do elektoratu. Lewica skupiła się na rozgrywkach parlamentarnych, które z ideami oraz świeżymi pomysłami mają niewiele wspólnego. Centralnymi postaciami stali się parlamentarzyści uważający się za partyjnych liderów, mimo że wielu z nich nie może się pochwalić osiągnięciami. Nie odrobiono lekcji z historii. Elektorat
Czarzasty gra na czas
Buntownicy nie składają broni Czy bunt w SLD został stłumiony? Nie, mamy raczej zawieszenie broni. Włodzimierz Czarzasty nie ma większości w partii, nie ma jej w radzie krajowej ani w zarządzie. Jest przewodniczącym, dlatego że zawiesza tych, którzy mu się sprzeciwiają. Albo dlatego, że nie zwołuje posiedzeń ciał statutowych. Taką możliwość daje mu statut partii. Manipulując nim, Czarzasty zamierza dotrwać do kongresu zjednoczeniowego SLD i Wiosny, który zaplanowany jest na 9 października. A na kongresie chce zostać wybrany na czteroletnią kadencję. I ma plan, jak to zrobić.
A jednak Trzecia
Nie byłoby Trzeciej Rzeczypospolitej, gdyby nie Polska Ludowa Czy Trzecia Rzeczpospolita jeszcze istnieje? Są autorzy, którzy udzielają na to pytanie zdecydowanej odpowiedzi. Prof. Andrzej Romanowski we wstępie do książki „Antykomunizm, czyli upadek Polski” stwierdza: „Trzecia Rzeczpospolita była najlepszym państwem w polskich dziejach. Ale była nie do utrzymania – podkopywana przez antykomunizm i katolicyzm, została skazana w kolebce. Ta sekwencja wydarzeń dopiero dziś układa się w logiczną całość. Bo dopiero dziś możemy zobaczyć, co naprawdę się stało w momencie zaprzysiężenia przez prezydenta Andrzeja Dudę sędziów
Wiosna – partia, której nie ma
Tak zwane zjednoczenie lewicy to humbug stulecia Włodzimierz Czarzasty już ogłosił, że nie będzie respektował żadnych postulatów płynących z Nowej Lewicy. Że nie zwoła rady krajowej ani konwencji, mimo że jest do tego zobowiązany. Za to zdecydowany jest przeprowadzić kongres zjednoczeniowy z Wiosną. Skąd ta desperacja? Odpowiedź jest prosta, mówi o tym m.in. Andrzej Rozenek: – Czarzasty panicznie boi się, a ma ku temu powody, że zostanie odwołany ze stanowiska przewodniczącego Nowej Lewicy. Czarzasty wie, że większość partii jest przeciw
Nie nowa i nie lewica
Najpierw były worki obietnic, deklaracji i pięknych słów polityków na zachętę dla wyborców o lewicowych poglądach. Demokracja i partnerstwo. Uczciwość i przyzwoitość miały być znakiem firmowym Nowej Lewicy. A co dostali wyborcy, którzy na nią głosowali? Też worki. Wstydu i kompromitacji. Pod tym kotłem gotowało się od dawna. Ale długo przeważała partyjna lojalność. Nie wyciągano kłopotów na widok publiczny, licząc, że adresaci krytyki zmienią postępowanie. Taka metoda ma czasem sens. Jest szansą na rozwiązania koncyliacyjne. Na kompromisy, które w polityce
Czarzasty tłumi bunt czy dolewa benzyny do ognia?
W sobotę 17 lipca szef Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zawiesił członkostwo sześciorga posłów Lewicy: Tomasza Treli, Karoliny Pawliczak, Wiesława Szczepiańskiego, Wiesława Buża, Jacka Czerniaka i Bogusława Wontora. Ten ostatni po decyzji Czarzastego opublikował
Koniec partii wodza
Negocjacje z Morawieckim Czarzasty prowadził w tajemnicy przed zarządem partii. Pytaliśmy go, dlaczego. Odpowiedział, że nam nie ufał Eksperyment pod nazwą autorska partia Włodzimierza Czarzastego kończy się na naszych oczach. Niezależnie od tego, czy pokona on buntowników w partii, czy zostanie pokonany. Jego dorobek jako lidera nie pozostawia większych wątpliwości – 6-8% poparcia i partia w stanie wojny domowej, z gwiazdami typu Anna Maria Żukowska i Marcin Kulasek. Czy ktoś wierzy, że to jest zaczyn prawdziwej nowej lewicy? Że to ma jakąś
Jałowy bieg
Napięcie wewnątrz lewicowej koalicji to nie przyczyna, ale skutek problemu W klubie Lewicy doszło do przesilenia personalnego. Mnożą się listy otwarte i kontrlisty, skrywane wcześniej konflikty wylewają się do mediów, politycy sami dzwonią do dziennikarzy, by powiedzieć coś nieprzyjemnego o partyjnych kolegach i koleżankach. Kwestionowane są przywództwo Włodzimierza Czarzastego i jego styl prowadzenia partii. Krytycy zarzucają przewodniczącemu chęć sprywatyzowania partii i brak komunikacji wewnątrz Nowej Lewicy. Więcej nawet – i to zarzut najpoważniejszy – orientowanie się
Prywatna partia Czarzastego
Taka polityka, od ściany do ściany, cwaniactwa i kombinacji, to samobójstwo Posłowie Lewicy, z którymi rozmawiam, uderzają w najwyższe tony: „To jest wielki spór o to, czy partia ma mieć lidera, czy też lider ma mieć partię”. Ta fraza bywa również formułowana inaczej: „Teraz decyduje się, czy Czarzasty sprywatyzuje Lewicę. Czy weźmie ją na własność”. Oto więc, zupełnie niespodziewanie, spadła nam na głowy kolejna polityczna wojna. O to, czyja ma być i jaka ma być Lewica. – Sprawa wylała się na zewnątrz,








