Terror głupków

Terror głupków

Zarażenie koronawirusem zaczyna się od nosa. Ta lekarska prawda ma w Polsce podwójny sens. Nasz nos jest bramą do choroby. Ale skala zachorowań i nieszczęść z tym związanych byłaby znacznie mniejsza, gdyby aż tylu Polaków nie miało tego problemu głęboko w tym drugim, symbolicznym nosie. Widzimy, jakie są skutki, gdy egoizm i głupota wygrywają z solidarnością i wiedzą. Na każdym kroku spotykamy butnych, bezczelnych i zadowolonych z siebie głupków, którym udało się sterroryzować większość społeczeństwa. Co z tym fantem mają zrobić ci, którzy karnie stosują się do zaleceń lekarzy i rozporządzeń władz?

Bezradność wszelkich władz wobec tego zjawiska jest szczególnie przygnębiająca. Sabotującym zalecenia pandemiczne przyszło to tym łatwiej, że mamy ogromny deficyt zaufania społeczeństwa do rządu. Pogłębiany dodatkowo przez kolejne niespójne i chaotyczne decyzje dotyczące walki z COVID-19. Mówienie o polskiej wspólnocie w warunkach pandemii jest fikcją.

Widać też coś jeszcze gorszego od epidemii. Bo co tę władzę absorbuje najbardziej? Na pierwszym planie są niekończące się konflikty wewnątrz coraz bardziej skłóconego obozu prawicy oraz wysiłki, by jak najmocniej zmarginalizować opozycję i samorządy niepisowskie.

Taka filozofia jest zabójcza, i to dosłownie, dla całego społeczeństwa. Nie da się bowiem skutecznie opanować tak wielkiej i do końca nierozpoznanej epidemii bez wspólnego działania wszystkich struktur państwa razem z całą opozycją. Zasada wszystkie ręce na pokład jest w tym przypadku pierwszym i niezbędnym warunkiem powodzenia. A co mamy? Na czele sztabu szczepionkowego są bardzo liche kadry. Bez autorytetu. Bo zaufanie, jakim na początku obdarzana jest każda władza, zostało szybko i skutecznie roztrwonione przez głupie decyzje i brak komunikacji z ludźmi.

Już dla nikogo nie jest tajemnicą, że walką z pandemią w skali państwa zarządzają amatorzy. Ludzie, którzy z propozycji ekspertów wybierają, co chcą. I nikt nie wie, dlaczego akurat to. Choć piszę o tym z uporem maniaka, to powtórzę raz jeszcze: w tym, co robią, nie ma elementarnego ładu.

W działaniach ekipy Morawieckiego nie ma też przejrzystości. Nikt nie wie, co jest za kurtyną jego sztabu. Nie ma jasno określonej odpowiedzialności za konkretne obszary. Nie wiemy zatem, kto i dlaczego nie potrafi skoordynować współpracy między pogotowiem ratunkowym a szpitalami covidowymi. Jeżdżą więc karetki od szpitala do szpitala i stoją w kolejkach. Przecież gdyby tak nieudolnie zarządzano firmami, to głowy by pospadały. A tu nic. Jeżdżą, bo taki jest dopust boży.

Na taką władzę nawet ci głupole bez masek nie zasługują.

Wydanie: 15/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy