Theresa May wyrusza na wojnę informacyjną

Theresa May wyrusza na wojnę informacyjną

Przypadkowo przeczytałem w „Politico” artykuł pracowniczki wysokich agend rządu Stanów Zjednoczonych – Rady Bezpieczeństwa, Departamentu Skarbu i innych, i to, czego się dowiedziałem, przejęło mnie strachem. Urzędnicy tego szczebla więcej wiedzą i szczerzej mówią niż ich polityczni szefowie. Artykuł składał się z dwóch części: w pierwszej przedstawione zostało niebezpieczeństwo, jakim dla świata zachodniego jest Rosja, a w szczególności jej prezydent Putin, w drugiej nakreślono program przeciwdziałania temu niebezpieczeństwu.

Rosja z polskiej perspektywy wydaje się państwem niepewnym swojej trwałości, nieporadnym w administrowaniu krajem, dość indolentnym, jeśli chodzi o gospodarkę – zwłaszcza jeśli porówna się ją z Chinami – które pozwoliło, żeby NATO rozciągnęło swoją domenę w pobliże przedmieść Petersburga, jak się wyraził jeden z amerykańskich polityków. Według autorki, przedstawicielki „klasy imperialnej” Ameryki, Rosja, a zwłaszcza Putin, prowadzi nieustający „rewanżystowski atak na Zachód”, „podkopuje międzynarodowy porządek”, „zagraża globalnej stabilności”. Rosjanie, tak nieudolni u siebie – przynajmniej zdaniem polskich podróżników – odzyskują polityczny geniusz i mefistofeliczną przebiegłość w swoich knowaniach zagranicznych: manipulują wydarzeniami w krajach poradzieckich, czemu akurat nie można się dziwić, ale także – zdaniem autorki – w Austrii, Niemczech, Czechach, Czarnogórze i w wielu innych większych i dalej położonych krajach. Finansują ekstremistyczne organizacje – autorka ma zapewne na myśli zachodnioeuropejską narodową prawicę – i inwestują w młodych liderów w ramach długofalowego „hodowania rosyjskich agentów, mogących w przyszłości wpływać na partie polityczne i forsować politykę prorosyjską”. Ponadto Putin atakuje świat zachodni bronią chemiczną i „wyrafinowanymi wirusami”.

Temu obrazowi odpowiadają środki, jakie Zachód ma w swoim rezerwuarze. Oprócz sankcji gospodarczych powinien stosować – według autorki – cyberataki, nie symetryczne, lecz nadsymetryczne, wznowić należy wojnę propagandową – autorka widocznie uważa, że jej jeszcze nie ma – mającą na celu zdezinformowanie i zdemoralizowanie Rosjan.

Wchodzą jeszcze w grę i są już stosowane i przygotowywane na większą skalę sankcje przeciw sektorowi naftowemu i gazowemu. Opcja militarna jest mało prawdopodobna ze względu na siłę wojskową Rosji. Wszystko to znamy z polskich czasopism i mediów, ale ważne, kto mówi.

Moim zdaniem największe szkody, nie tyle Rosji, co światu, przyniesie wojna informacyjna. Oszukując wroga, nie można nie oszukać własnego narodu. Nie wyobrażam sobie, żeby rząd brytyjski na przykład mógł wyszeptać Rosjanom na ucho jakieś kłamstwa, tak żeby sami Anglicy nie zostali jednocześnie tymi kłamstwami oszukani. Wojna informacyjna doprowadzi do totalnego zafałszowania obrazu świata. Zawsze trochę kłamano, ale nie tak jawnie i nie nakładem tak potężnych środków, i nie na taką skalę przestrzenną.

Rząd brytyjski za pięć lub 10 lat przyzna się do „pomyłki” w sprawie zamachu na życie podwójnego agenta Skripala. Na razie w ramach wojny informacyjnej twierdzi, że Rosjanie z Putinem na czele naruszyli integralność terytorialną Wielkiej Brytanii i popełnili zbrodnię ludobójstwa, używając zabronionej broni chemicznej w celu otrucia wspomnianego człowieka, na co dowodem jest powszechnie znana wiedza, że Rosjanie trują swoich szpiegów, którzy zdradzili. Ta argumentacja okazała się wystarczająca dla większości Brytyjczyków, 26 rządów zachodnich i dwóch wschodnich (Polska i Ukraina). Pisałem wyżej, że w Rosji panuje bałagan. Mieli owego Skripala w swoim więzieniu i mogli go truć czymkolwiek, ale zapewne wskutek powszechnie panującej tam korupcji – co jest dogmatem wszelkiego rusoznawstwa – nie dopełnili czekistowskiej sprawiedliwości na miejscu.

Miało się pewne wyobrażenie o obyczajach rządów angielskich i było ono pozytywne. Do tych obyczajów należy szanowanie prawa, o ile wyższa konieczność nie zmusza do jego złamania. Parę kroków przed poszanowaniem prawa znajduje się poszanowanie prawdy. W porównaniu z tym, jak się okazuje, już nieaktualnym wyobrażeniem o rządach angielskich wersja otrucia Skripala przez służby rosyjskie wzięta jako fakt izolowany jest czymś tak bezwstydnym i głupim, że w końcu niezrozumiałym. Bo też nie jest to fakt izolowany. Należy do scenariusza wojny informacyjnej.

Wydanie: 15/2018

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy