Utopia Kuronia

Kuchnia polska

„Dziś mamy różne partie polityczne – każda powiązana ze sferami nowego biznesu i głosząca taki sam program, z drobnymi różnicami. Życie polityczne, poza plotkami, koncentruje się na sporach o sposób rozliczenia komunistycznej przeszłości. Cała władza w państwie należy do biurokracji partyjnych. Ludzie patrzą na nas w zdumieniu i pytają: co się z wami stało? Tacy byliście dzielni i uczciwi. Wynieśliśmy was do władzy na własnych plecach. I co zrobiliście?”.
Są to zdania wyjęte z wydanej właśnie książki Jacka Kuronia „Działanie”.
Historia zna przypadki, kiedy przywódcy ruchu, który osiągnął zwycięstwo, nie tylko z krytyczną uwagą, ale i dezaprobatą przyglądają się owocom swego zwycięstwa. Ale są to przypadki nader rzadkie. Wymagają one nie tylko siły przekonań, ale także i siły moralnej. Odruchem nieporównanie częstszym jest więc raczej to, co Kaden-Bandrowski określił kiedyś jak „radość z odzyskanego śmietnika” i co obecnie oglądamy niemal codziennie.
Jacek Kuroń przez wiele lat był jednym z niekwestionowanych przywódców ruchu, który bez wątpienia osiągnął historyczne zwycięstwo, zmienił ustrój Polski i przyczynił się do kolosalnych zmian politycznych na mapie wschodniej Europy i świata. Ale w swojej nowej książce pokazuje nam, że nie tylko nie stracił poczucia realizmu i nie uznał, że historia jest już faktycznie zakończona, wymagając jedynie drobnych korekt, ale stać go także na odwagę myślenia o przyszłości.
„Działanie” nie jest deklaracją publicystyczną. Jest to książka o ambicjach naukowych, w której Kuroń stara się zbudować teorię opartą tyleż na faktach politycznych czy historycznych, jak i odwołującą się do zdobyczy współczesnej psychologii społecznej. Jest to zrazu zaskakujące, bo nie tego przecież spodziewamy się po książce czynnego do niedawna polityka. Wkrótce jednak okazuje się, że ten właśnie punkt wyjścia, którym jest dla Kuronia psychologia, stanowi o oryginalności jego pracy, a także przesądza w dużej mierze o jej wymowie ideowej. Bowiem sednem pracy Kuronia jest sprzeciw wobec uprzedmiotowienia jednostki ludzkiej, a więc sprowadzenia jej jedynie do roli osobliwego tworzywa procesów historycznych. Niezgoda na uprzedmiotowienie staje się w ten sposób logicznym łącznikiem pomiędzy Kuroniem – upartym przeciwnikiem systemu realnego socjalizmu i Kuroniem – krytykiem polskiego realnego kapitalizmu i świata globalizacji, w który wkracza dziś kapitalizm światowy. Jeden i drugi są systemami, które pozbawiają poszczególnego człowieka poczucia, że jest on podmiotem rozgrywających się wokół wydarzeń. Oba te systemy, traktując poszczególnego człowieka bądź jako część „masy” prowadzonej za rękę ku świetlanej przyszłości, bądź też jako anonimową cyferkę w rachunkach finansowo-giełdowych, pozbawiają jednostkę panowania nad własnym życiem. Kuroń natomiast twierdzi, że poczucie panowania nad własnym życiem – a więc tą wartość, którą nie bez racji utożsamiać można także z poczuciem szczęścia, a przynajmniej wewnętrznego ładu – można osiągnąć jedynie, kształtując własne otocznie społeczne. Nie ukrywa, że przekonanie to czerpie z jednej ze znanych marksowskich „tez o Feuerbachu”, mówiącej o tym, że filozofowie dotychczas jedynie objaśniali świat, chodzi zaś o to, aby go zmienić.
Są to, przyznajmy, myśli, jakie nieczęsto spotkać możemy w naszej obecnej publicystyce społecznej i to niezależnie od deklarowanej przez nią opcji politycznej. Swoistym kuriozum była więc pod tym względem opublikowana niedawno w „Gazecie Wyborczej”, z okazji wydania „Działania”, rozmowa autora książki z p. Witoldem Gadomskim, gazetowym guru liberalnej ekonomii, który nie był wręcz w stanie pojąć, o co właściwie chodzi Kuroniowi, gdy mówi o antyludzkich aspektach neoliberalizmu i globalizacji, skoro realizują one rzekomo nieuchronny i matematycznie obliczalny wzrost gospodarczy.
Fakty, które komentuje Kuroń i wnioski, do których dochodzi, są w sporym już stopniu znane, opisuje je na świecie wielu komentatorów, od Barbera poczynając, a na Noamie Chomskym kończąc. Sprowadzają się one do oczywistego stwierdzenia, że ostatnia dekada, będąc dekadą przyspieszonej globalizacji, przyniosła w skali światowej pogłębienie przepaści pomiędzy krajami bogatymi a biednymi, będąc zaś dekadą przyspieszonej rewolucji technologicznej i informatyzacji, przyniosła zwielokrotnienie liczby ludzi zbędnych, a więc w pełni uprzedmiotowionych.
Nowy natomiast jest u niego nacisk, jaki kładzie na faktyczny w obecnym świecie zanik wielkich ruchów społecznych, a więc tego właśnie czynnika, który zdolny był dotąd – oznaczając podmiotową aktywność jednostek i zbiorowości ludzkich – odmieniać bieg zdarzeń. Niech nas bowiem nie myli, twierdzi autor, mnogość rozmaitych inicjatyw społecznych, z których nie wynika jednak ani nowy cel, ku któremu zmierzać powinien globalizujący się świat, ani nowa równowaga pomiędzy kapitałem a pracą, będąca fundamentem demokracji.
Ta równowaga, dowodzi Kuroń, ustanowiona została już dość dawno w wielu poszczególnych krajach, tworząc ich system demokratyczny, w momencie jednak, kiedy zglobalizowany kapitał wymknął się z granic poszczególnych państw, stając się ponadnarodowym, wymknął się także regułom demokracji. Demokrację, twierdzi autor, deptaną dziś na każdym niemal kroku przez wszechwładzę kapitału, trzeba więc będzie teraz budować na nowo, tym razem w wymiarze globalnym, a więc nieporównanie trudniej.
Piszę o książce „Działanie”, dlatego że Jacek Kuroń był nie tylko jednym z przywódców opozycji. Był również członkiem rządu, w którym zasiadał obok Balcerowcza, był też jednym z konstruktorów obecnego rynku pracy, który właśnie tak dramatycznie się załamał. Ale jest bodaj jedynym z pośród całej niegdysiejszej opozycji demokratycznej, a może i obecnej „klasy politycznej”, którego wrażliwość społeczna nie uległa uśpieniu, a inteligencja skierowała się w stronę poszukiwania dróg wyjścia, nie zaś kazuistycznych usprawiedliwień. Jego marzenie o ruchu społecznym, który będzie w stanie odwrócić bieg niekorzystnych procesów, może w obecnym, „ponowoczesnym” świecie zatrącać o utopię. Ale odwaga utopii jest właśnie zaczynem takich ruchów.

 

Wydanie: 41/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy