Warszawa: a jednak SLD

Warszawa: a jednak SLD

Wybory do warszawskiej Gminy Centrum rozstrzygnięte: zwycięzcą jest SLD. Tymczasem tylko na Żoliborzu SLD i AWS otrzymały tyle samo głosów.
Nie jest to jednak absolutny triumf Sojuszu. Po pierwsze dlatego, że do urn poszło bardzo mało mieszkańców – niespełna 20%. Politolodzy mówią o trzech powodach: To efekt marnej kampanii – na mieście widać było głównie plakaty unijnego prezydenta Warszawy Pawła Piskorskiego. Nie był to też dobry czas na wybory samorządowe. Stolica, podobnie jak reszta kraju, żyje kampanią prezydencką. Szkoda, że nie posłuchano samorządowców Sojuszu, aby połączyć w czasie oba przedsięwzięcia. Jest i powód trzeci: warszawiacy są głęboko rozczarowani dotychczasowymi rządami w ratuszu. Nie zgadzają się na wysokie koszty utrzymania kilkuset radnych, wśród których znalazło się wielu cwaniaków, bez skrupułów bogacących się tylko dlatego, że byli bliżej państwowej kasy. Dzięki prasie wyborcy poznali nazwiska największych aferzystów. A ponieważ w większości byli to radni spod sztandaru AWS, ich naganne czyny zaważyły na preferencjach wyborców.
Statystyczne zwycięstwo Sojuszu (około 35% głosów, przy 30% AWS i 22% Unii) nie pozwoli lewicy rządzić w centrum Warszawy samodzielnie. Jest wielce prawdopodobne, że powtórzy się już ćwiczony układ: SLD zawiąże sojusz z UW. Jest to jedyna możliwa koalicja, bo zarówno przedstawiciele Sojuszu, jak i AWS głośno odcinają się od jakichkolwiek związków. Oczywiście AWS, jako że znalazła się na drugim miejscu, ma mniej do powiedzenia. Zwłaszcza że kłótnie w Akcji – wydzielenie się z tej partii mniejszych ugrupowań, jak Rodziny Warszawskiej, czy Komitetu PC, ROP-u oraz UPR, zmniejszyło, a czasem pogrzebało szanse radnych tej orientacji. M.in. przepadła Zgoda Warszawska, założona przez wojującą z korupcją Julię Piterę, poprzednio w AWS.
Nie będą to rządy łatwe. Można oczekiwać, że powtórzy się wiele wzajemnych oskarżeń, awantur. Ich bohaterowie znów mają mandaty. Do Rady Gminy Centrum wszedł np. Łukasz Abgarowicz z Unii Wolności oraz Ryszard Makowski z AWS. Pierwszy wsławił się tym, że przewodnicząc poprzedniej Radzie, prowadził sesje bez przedstawicieli AWS, co doprowadziło do rozwiązania samorządu i przedterminowych wyborów. Drugi – w zeszłej kadencji przewodniczący Rady Gminy Centrum – w trosce o własny interes (bo chcieli go odwołać) zerwał sesję i udał się w nieznane. Weszły też do Rady Gminy osoby, którym nie było obce protekcyjne załatwiane różnych profitów dla swych partyjnych kolegów. Jak Anna Wysocka z AWS, dyrektorka dzielnicy, która bezprawnie przydzieliła mieszkanie radnemu swego ugrupowania, a tuż przed wyborami poleciła za 70 tysięcy złotych wydać biuletyn informacyjny. To ta sama krewka osoba, która, gdy do Gminy wszedł komisarz, pobiła się ze swą zastępczynią. Przeszedł Paweł Poncyliusz z Ruchu Stu. Jego żona zamierzała po cichu przekształcić trzy wynajmowane garaże przy ulicy Świętokrzyskiej na pawilon handlowy. Gmina straciłaby na tym milion złotych. Zdobył mandat, i to aż do Rady Gminy Centrum, Henryk Skrobek z AWS, sławny z tego, że zachorował w dniu, gdy koalicja UW-SLD zamierzała go pozbawić przewodniczenia obradom Rady Gminy. I tak dalej.
Dla samorządowej władzy w Warszawie nadchodzą więc dwa ciężkie lata. Oby ich nie zmarnowali na ambicjonalne podchody i prywatę, bo Warszawa wymaga, jak pisaliśmy, natychmiastowego remontu. Pod każdym względem.

 

Wydanie: 40/2000

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy