Felietony {id:10, pr.90}
Paskudny świat {id:183426}
Paskudny to świat, w którym szaleństwo jednostek może usprawiedliwiać kolosalne wydatki na zbrojenia. Jeśli wnioskować z medialnych przekazów (a skąd mamy czerpać wiedzę, a przynajmniej informacje?), kilku co najmniej niezrównoważonych panów wpływa na decyzje przypominające dość niefortunne łacińskie powiedzenie Wegecjusza, zresztą militarysty, żeby szykować wojnę, chcąc pokoju. Co gorsze, o ile z perspektywy wojny trudno się cieszyć, o tyle ze zbrojeń już można. I z tego, że jesteśmy liderem pieniężnego w nie zaangażowania. I tu łatwo nawet, co też wydaje się niemal piękne, o społeczną zgodę. Bo przecież w historii czuliśmy się wtedy ważni, gdy byliśmy przedmurzem. Teraz powtarzamy z pewnym ukontentowaniem, że jesteśmy wschodnią flanką NATO, co jest jednym z niewielu przypadków, gdy chętnie odnosimy do siebie słowo „wschodni”. Słowo „bezpieczeństwo” tłumaczy wiele. Jest na czele wartości, na jakich nam zależy. A ma jeszcze tę wagę, że wywołuje poczucie zagrożenia, w którym łatwiej o rządzenie, ale i o porozumienie, rzec można – narodowe. Daje też możliwość tworzenia aksjomatów. Kiedyś powtarzano, że
Spalona ziemia {id:183442}
Order Orła Białego odebrano dotąd tylko raz: Wincentemu Witosowi. Ale akt ten dotyczył polskich spraw wewnętrznych, dokonał się zaś – cokolwiek mówić – na mocy wyroku sądowego. W świecie odebrano najwyższe odznaczenie głowie innego państwa dwa razy. Najpierw spotkało to cesarza Hirohito, któremu Order Podwiązki odebrano po wejściu Japonii w stan wojny z Wielką Brytanią. Natomiast za łamanie praw człowieka odebrano Krzyż Wielki Orderu Zasługi Republiki Włoskiej prezydentowi Syrii Baszarowi al-Asadowi. Czy Ukraina weszła z Polską w stan wojny? Czy łamie u siebie prawa człowieka? Korzenie Karol Nawrocki, jak to ipeenowiec, wie o historii Polski niewiele. A przecież jakakolwiek sensowna rozmowa o stosunkach polsko-ukraińskich powinna się rozpoczynać od stwierdzenia trzech faktów. O pierwszym, tym najbardziej oczywistym, pisał w „Gazecie Wyborczej” (1 czerwca 2026) prof. Maciej Janowski: „Przez kilkaset lat to Rusini byli pod panowaniem polskim, nie odwrotnie”. To polskie panowanie zostawiło zaś na Rusi (Ukrainie) złą pamięć. Ciągnące się od schyłku XVI w. po ostatnie lata Rzeczypospolitej bunty i powstania nie wzięły się z powietrza. Z kolei II Rzeczpospolita, zwalczając zagrażający państwu ukraiński ruch narodowy, konsekwentnie traktowała Ukraińców jak obywateli [...]
Zarządzanie żarem {id:183448}
Upały sakramenckie; choć i bez nich się męczę i pocę z byle powodu, dawno wkroczywszy w wiek zawałowy, dryfuję już ku otwartemu morzu starości, zatem wszelkie alerty esemesowe o ekstremalnym zagrożeniu stanem upalnym trafiają prosto w moją pakamerę lęków. I sam już nie wiem, czy ta fala gorąca faktycznie taka mordercza, czy zaiste nigdy wcześniej takiego żaru między Bugiem i Odrą nie zaznano, azaliż to masy upalnego powietrza tak miażdżące, czy też może miazga masowego przekazu czerwonymi wersalikami tłoczonego. No bo jeśli kto moim strachem zaczął zarządzać, niedoczekanie jego, teraz mnie straszy gołym niebem, zaraz będzie chciał zasiać inne obawy, a to że wróg u bram przebiera nogami, by gwałcić „nasze kobiety”, wróg wewnętrzny chce uczyć masturbacji „nasze dzieci”, do tego „różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki” wprost kotłują się w każdym imigranckim organizmie, próbującym przeniknąć przez płoty kolczaste i korony cierniowe, którymiśmy obwarowali „naszą ziemię”. Te wszystkie alarmy wciskają się nam do telefonów nie po to, byśmy mieli baczenie, lecz by nam dusza na ramieniu wciąż siedziała, bo człowiek z duszą na ramieniu jest bezbronny jak srający pies, nie człowiek to [...]
Fale upałów i głupoty {id:183510}
Aby zacząć pogodnie, bo grozi nam wielka polityczna niepogoda i trzeba się pocieszać uśmiechem… Od kilku lat prowadzę w miesięczniku „Zwierciadło”, na ostatniej stronie pisma, kolumnę „Okno z wierszem” – tak ją nazwałem. Wstawiam tam wiersz poety, a wcześniej piszę o nim krótki eseik. To niezwykłe, że pismo o tak dużym zasięgu zaproponowało mi poetycki felieton, poezja jest wszędzie w odwrocie. A ona jest u źródeł naszej wrażliwości. Czasami tylko mam zawracanie głowy, bo istnieje coś takiego jak prawa autorskie, wygasają po 70 latach od śmierci autora. Tuwim szczęśliwie mi się załapał, a Staff jeszcze nie, bo zmarł w 1957 r. W przypadku zmarłych nie tak dawno, jak wiatru w polu szukaj spadkobierców poety, by dali zgodę na druk. Zwykle jakoś sobie radzę, czasami to przygoda. Ba, znalazłem w małej greckiej wsi wnuczkę Władysława Broniewskiego. Teraz wstawiam w swoje okno wiersz Siergieja Jesienina, w znakomitym przekładzie Broniewskiego, Ewa daje mi zgodę. Jest w Warszawie niezwykła biblioteka w Domu Literatury, w Kamienicy Johna na Starym Mieście. Tam zapach lat 50. i niezmieniony wystrój wnętrz. Na wysokości okien stoi król Zygmunt na [...]
Otruty snusami {id:183419}
Zaczęło się lato i w mediach sezon ogórkowy. Tak było, ale odkąd do Belwederu trafił Nawrocki, zamiast ogórków mamy snusy. Nie wiem, czy producenci tej nikotynowej używki jakoś nagradzają człowieka, który jest dla nich chodzącym słupem reklamowym. Naśladowców i konsumentów tego badziewia z pewnością przybyło. Zwłaszcza wśród młodzieży. Bo skoro tak robi wybraniec narodu, to oni też mogą. Choć nie powinni, bo sięgając po nikotynę w jakiejkolwiek postaci, robią głupio i szkodzą nie tylko sobie. Jak paskudny jest to nałóg i co może robić z człowiekiem, widzimy u Nawrockiego. Prawie codziennie jako „my, naród” dokłada kolejnymi wetami swoją cegłę do paraliżowania państwa. Jest przeciw rządowi prawie we wszystkim. Ktoś mu powiedział, wiadomo nawet kto, że na tym polega praca prezydenta u Kaczyńskiego. Interesy PiS są w jego kancelarii skutecznie realizowane. Pozwalają Nawrockiemu na małe odstępstwa od tej wiernej służby w sprawach bez większego znaczenia. Na razie, póki prezes trwa. Co może się zmienić,
Jean Ziegler, niewysłuchane sumienie Zachodu {id:183481}
Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, że jeszcze się dziwię, kiedy jestem świadkiem ciszy (mediów, społeczeństwa) w chwili śmierci kogoś takiego jak Jean Ziegler. Zmarły właśnie w wieku 92 lat szwajcarski socjolog, dyplomata i polityk pełnił funkcję specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. prawa do żywności (od 2000 r. do 2008), był profesorem uniwersytetu w Genewie i paryskiej Sorbony, gdzie się doktoryzował. Został wyrzucony z Komunistycznej Partii Francji za wspieranie dążeń Algierii do niepodległości. Zostawił po sobie kilka fundamentalnie ważnych publikacji książkowych i najważniejszą dla niego samego „Geopolitykę głodu. Masową zagładę”. Ziegler rozpisał w niej cały systemowy mechanizm globalnego głodu, który jest nieuniknioną konsekwencją reguł „kanibalistycznego kapitalizmu” rządzącego światową gospodarką i polityką. „Każde dziecko, które umiera z głodu, jest ofiarą mordu”, pisał. W młodości zaprzyjaźnił się z Jeanem-Paulem Sartre’em i Simone de Beauvoir. Kiedy poznał Che Guevarę, ten miał zareagować na pomysł wyjazdu na Kubę słowami: „Tu się urodziłeś i tu mieszka mózg potwora. To tu musisz walczyć”. W tekstach i wystąpieniach Ziegler precyzyjnie rozrysowywał mechanizmy funkcjonowania „globalnego rynku żywnościowego”, którego efektem był (i jest) głód dotykający prawie 1 mld mieszkańców globalnego [...]
Polityka pokrzykiwania i afrontów {id:183477}
Nadanie przez prezydenta Zełenskiego oddziałowi armii ukraińskiej imienia Bohaterów UPA wywołało w Polsce histerię i nieprzemyślane, emocjonalne reakcje. Decyzja prezydenta Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, nagłośniona zresztą na długo przed jej podjęciem, była niespotykanym w dziejach III Rzeczypospolitej afrontem wyrządzonym głowie obcego państwa, w dodatku państwa sojuszniczego i toczącego dramatyczną wojnę obronną. Akt ten, świadczący o kompletnym braku wyobraźni zarówno samego prezydenta, jak i jego otoczenia, spowodował, że wszyscy byli prezydenci Ukrainy zgodnie odesłali swoje Orły Białe. Zrobili to solidarnie, choć wywodzą się z różnych obozów politycznych, bo uznali, że ten afront wyrządzony obecnej głowie państwa jest afrontem wyrządzonym całemu narodowi. W ślad za nimi polskie odznaczenia oddali ukraińscy dyplomaci, w tym osoby szczerze zaangażowane w budowanie dobrych stosunków polsko-ukraińskich. Ten afront sporo będzie nas kosztował w przyszłości. W stanie stosunków polsko-ukraińskich cofnęliśmy się do punktu wyjścia. A nawet dalej. Bo w punkcie wyjścia był fakt, że Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy. Co osiągnięto? Czy nazwa ukraińskiego oddziału została zmieniona? No nie. Co więcej, Ukraina zapowiedziała, że tworzyć będzie oficjalny Panteon Narodowy i nikt jej nie [...]
Kraj {id:1, pr.88}
O prezesie NFZ, który się wszystkim ministrom kłania. I trwa {id:183428}
To NFZ tworzył patologiczny system i zatwierdzał wyceny Środa, 1 lipca 2026 r. Od piątku 26 czerwca nie działa eWUŚ, system Narodowego Funduszu Zdrowia, w którym pracownik ochrony zdrowia może sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony. Chorzy w przychodniach podpisują więc oświadczenia, że są ubezpieczeni. Wielka informatyczna rewolucja i jej dziecko – eWUŚ. To bodaj najkrótsza definicja tego, co może, a czego nie może NFZ. Wbrew pozorom to nie jest jedynie wielki księgowy, który od wszystkich patologii systemu ochrony zdrowia może się odciąć i powiedzieć: nie, to nie my, nie nasza sprawa, my tylko płacimy. Ma w ręku narzędzia kontroli, z których korzysta w sposób wielce umiarkowany. Ba, od czerwca 2019 r. działa korpus kontrolerski, czyli zespół podlegający prezesowi NFZ, który zastąpił regionalne działy kontroli. Placówka medyczna jest zawiadamiana o kontroli siedem dni przed jej rozpoczęciem, ale jednocześnie kontroler może się pojawić bez zapowiedzi. I co z tego wynika? Dla pacjenta – nic. Świadczymy usługi dla ludności ;) Ministrowie zdrowia pojawiają się i znikają, a prezes NFZ Filip Nowak trwa. Pełni swoje obowiązki od sierpnia 2020 r., a więc od czasów [...]
Śmiertelna ochłoda {id:183452}
Co zabija w upał? Woda, brawura, a może alkohol? Tragiczna niedziela skończyła się utonięciem 17 osób. W obliczu ekstremalnych upałów każdy szuka możliwości schłodzenia. Często nad wodą. Niestety, część osób zachowuje się nierozważnie, co prowadzi do licznych tragedii. Jeśli nie chcemy powtórki z tego czarnego weekendu, czas zacząć uważać na siebie i innych. Mordercze upały Zgodnie z najnowszymi statystykami Komendy Głównej Policji oraz Rządowego Centrum Bezpieczeństwa od początku czerwca (wliczając w to rozpoczęte właśnie wakacje szkolne) w Polsce utonęło już 55 osób. Ostatnie dni przyniosły wyjątkowo tragiczny bilans ze względu na przetaczające się przez kraj fale ekstremalnych upałów. Wyjątkowo czarna okazała się niedziela 28 czerwca, kiedy w ciągu zaledwie jednej doby życie nad wodą straciło aż 17 osób – to najwyższy jednodniowy bilans od początku całego roku. Według danych zgromadzonych przez policję w ciągu ostatnich kilku lat mamy tendencję spadkową, jeśli chodzi o utonięcia nad Wisłą. W 2025 r. utonięcia były przyczyną śmierci 292 osób. W 2024 r. utonęły 444 osoby, a w 2023 r. było to 450 osób. Ten rok może być jednak rekordowy ze względu na ekstremalne temperatury. [...]
Warmińskie aleje pod topór? {id:183445}
Ponad półtora tysiąca drzew na Warmii, a 6,6 tys. w całym regionie, przeznaczonych jest do wycinki Wojna ekologów z drogowcami trwa. Ci pierwsi protestują przeciwko wycinkom starych drzew, ci drudzy twierdzą, że trzeba je usuwać, jeśli są stare lub stoją w „skrajni jezdni” i zagrażają zmotoryzowanym podróżnym. Dotyczy to również, a może szczególnie, pięknych alei grabowych, kasztanowych i lipowych na historycznej Warmii. Przejeżdżający nimi turyści nie kryją swojego zachwytu, ale urzędnicy z instytucji zajmujących się drogami robią swoje. Oznaczają na czerwono drzewa planowane do wycięcia, co wzbudza protesty nie tylko ekologów. Robert Gawliński, wokalista zespołu Wilki, opowiadał, że jeżdżąc po Polsce lubił z kolegami zjeżdżać z głównych tras, by podziwiać widoki, w tym aleje warmińskich drzew. „Takie urokliwe miejsca powinny być zachowane, choć trzeba tam poważnie zredukować prędkość, bo powinny to być drogi widokowe. Natomiast jestem całkowitym przeciwnikiem drzew przy drogach szybkiego ruchu. Dla mnie liczy się bezpieczeństwo człowieka!”, mówił w miesięczniku „Kurier Drogowy” wykazując, podobnie jak wiele innych osób, dwoistość spojrzenia na wspomniany problem. Nasze dobro narodowe Nikt nie ma wątpliwości co do bezpieczeństwa na drogach. Tyle tylko, że [...]
Rzecznik praw PiS {id:183462}
Wystawienia Adama Borowskiego jako kandydata na rzecznika praw obywatelskich jest hucpą „Pańska droga życiowa jest pięknym świadectwem odwagi, patriotyzmu, wierności wartościom oraz nieustannej służby drugiemu człowiekowi. Wieloletnia działalność społeczna i obywatelska stanowi wzór dla kolejnych pokoleń Polaków oraz dowód, że konsekwencja, uczciwość i troska o dobro wspólne mają fundamentalne znaczenie dla budowy silnego państwa. Jesteśmy przekonani, że doświadczenie, autorytet moralny oraz głębokie zrozumienie spraw obywatelskich czynią Pana najlepszym kandydatem do pełnienia tej zaszczytnej i odpowiedzialnej funkcji. Pańskie życie i dokonania są inspiracją dla wszystkich, którym bliskie są prawda, sprawiedliwość i służba Narodowi”, napisali w portalu X prawnicy ze Stowarzyszenia „Veritas et Ius. W Służbie Narodowi”, gratulując Adamowi Borowskiemu nominowania przez Jarosława Kaczyńskiego. Takie poparcie nie jest przypadkowe. Veritas et Ius skupia propisowskich sędziów, prokuratorów i adwokatów, a działalność zainaugurowało w siedzibie warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, którego szefem jest Borowski. Na czele stowarzyszenia stoją owiani złą sławą neosędziowie Piotr Schab i Michał Lasota, zwani „rzeźnikami”, „katami” lub „egzekutorami” Zbigniewa Ziobry. Panowie ci za rządów PiS zrobili zawrotne kariery. Schab został głównym rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych, a Lasota jego zastępcą. Zasłynęli [...]
Kamilek i inne „niemowy” {id:183474}
Czy sprawa śmierci Kamilka czegokolwiek nas nauczyła? Chyba tylko tego, że dzieci są jak ryby i głosu nie mają. Być może jednak twierdzenie, że państwo polskie nienawidzi dzieci, jest zbyt daleko idące. Sprawa Kamilka z Częstochowy, który został zakatowany przez ojczyma przy milczącej akceptacji członków rodziny, wstrząsnęła opinią publiczną. Czy wstrząsnęła również pracownikami sądów i prokuratury? To pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć. Każdy z faktów, jakie chcę przedstawić, jest swoistym aktem oskarżenia. Dla tych, którzy mogą nie pamiętać: Kamilka sąd pozostawił z matką, która miała nowego partnera. Dziecko było przez niego regularnie katowane. Miało liczne obrażenia i złamania. Wreszcie ojczym polał chłopca wrzątkiem. Następnie rzucił na rozgrzany piec kuchenny. Być może dałoby się wtedy jeszcze Kamilka uratować, ale matka nie wezwała pogotowia. Nie zrobili tego także inni krewni mieszkający z nią i jej partnerem pod jednym dachem. Potwornie poparzone dziecko położono do łóżka i tam powoli konało. Trudno sobie wyobrazić, jakie musiało przeżywać męczarnie. Gdy przedstawiciele szkoły zapytali, dlaczego uczeń jest nieobecny, matka odpowiedziała, że ma problemy zdrowotne. Wcześniej chłopiec przyszedł na lekcje z ręką w gipsie. Miał też [...]
Z wieców na TikToka {id:183470}
Jak cyfrowa rozrywka zastępuje poważną debatę o państwie Dzisiejsza rzeczywistość medialna zmusza polityków do przedefiniowania sposobów przekazu. By dotarł do najmłodszego pokolenia wyborców, musi on zostać drastycznie zmodyfikowany. Bezlitosnym liderem tej transformacji stał się TikTok. Jako nowa platforma komunikacyjna przeistoczył on polityka oficjela w aktora internetowych wygłupów, trendów i absurdalnych memów. Polityka jako rozrywka? Wirtualna przestrzeń zalana jest karykaturalnymi porównaniami: od kreowania Adriana Zandberga na potężnego, rudego wikinga czy Duńczyka, przez zestawianie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Baszarem al-Asadem, aż po Joannę Senyszyn władającą galaktykami w nawiązaniu do Palpatine’a – postaci ze „Star Wars” – gdzie słynne czerwone korale polityczki symbolizują podbite układy gwiezdne. Oficjalne profile największych partii – Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej – toczą regularne bitwy na „śmieszne” filmiki, w których merytoryka schodzi na daleki plan. Gdy PiS publikuje wizerunek zaspanego Donalda Tuska ze złowieszczym podpisem: „Taktyczny niszczyciel Polski na podtrzymanie passy”, wzbogacony o efekty eksplozji i ognia, sekcja komentarzy pęka w szwach od zachwytów młodzieży: „podwyżka dla administratora”, „kocham to konto”. Z kolei konto KO odpowiada trendem: „Idź, pogadaj z wujkiem, on nie jest taki straszny”, pokazując przerysowane, [...]
Polskie i ukraińskie rolnictwo {id:183502}
Uzupełnienie czy zagrożenie? Próbą odpowiedzi na temat możliwości współpracy polsko-ukraińskiej w sektorze rolno-spożywczym było seminarium zorganizowane przez Instytut Polityczny im. Macieja Rataja, czyli powiązaną z Polskim Stronnictwem Ludowym instytucję analityczno-badawczą, która realizuje projekty naukowe, eksperckie oraz edukacyjne. Debatę otworzył poseł PSL dr Czesław Siekierski, autorytet międzynarodowy, były minister rolnictwa i rozwoju wsi, były europoseł. Zestaw panelistów został dobrany bardzo starannie. Rozpoczęto od szczegółowej analizy struktury handlu, szans rozwojowych oraz wyzwań związanych z integracją europejską. Panel dyskusyjny poprowadził dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN dr hab. Paweł Chmieliński. Dr hab. Łukasz Ambroziak, profesor w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej zwrócił uwagę, że wzajemnym kontaktom gospodarczym towarzyszy asymetria wymiany. Ukraina eksportuje do Polski głównie surowce rolne (w tym oleje i makuchy), natomiast Polska sprzedaje Ukrainie przede wszystkim produkty wysokoprzetworzone. Nasze sektory rolno-spożywcze raczej się uzupełniają niż konkurują ze sobą. Chodzi tu zwłaszcza o mniejsze gospodarstwa ukraińskie, które są naturalnym partnerem dla polskiego rolnictwa, bo wydają się lepiej predysponowane do współpracy niż do niszczącej rywalizacji rynkowej. Jednak struktura ukraińskiego rolnictwa cechuje się dualizmem, ponieważ kraj ten z jednej strony kojarzy się [...]
Świat {id:3, pr.80}
Była zbrodnia, jest kara {id:183455}
Pochodzenie Mariusa Borga Høiby’ego, syna norweskiej księżnej koronnej Mette-Marit, nie odegrało żadnej roli w wymierzeniu mu sprawiedliwości Jeśli cokolwiek w tej historii może, a nawet powinno szokować, to nie sam wyrok skazujący, tylko jego stosunkowa łagodność. Nie znając okoliczności sprawy, można śmiało stwierdzić, że cztery lata pozbawienia wolności za dwa przypadki gwałtu to kara bardzo niska. I nie ma znaczenia, że skazanym w tej historii jest Marius Borg Høiby, 29-letni syn norweskiej księżnej Mette-Marit i pasierb Haakona, tamtejszego następcy tronu. Kryminalne historie ciągną się za nim od niemal dekady. Warto uściślić, że z technicznego punktu widzenia nie dotyczą norweskiej rodziny królewskiej – w literalnym tego słowa znaczeniu. Marius nie jest synem Haakona, para ma dwójkę własnych dzieci – księżniczkę Ingrid Alexandrę i księcia Sverre Magnusa. Marius nie ma żadnych oficjalnych tytułów szlacheckich, nie znajdował się w linii sukcesji do norweskiego tronu i z praktycznego punktu widzenia niewiele go łączy z rodziną królewską. Co oczywiście nie zmienia faktu, że z racji powiązań swojej matki z norweskimi elitami nie mógł próbować wylobbować sobie wolności od popełnionych przestępstw. Marius nigdy nie miał łatwego [...]
Skrajna prawica wojuje z reprezentacją {id:183439}
Futbol stał się jednym z pól walki o to, czym jest francuska tożsamość Kiedy Kylian Mbappé krytykuje Marine Le Pen, we Francji wybucha polityczna burza. Nie dlatego, że kapitan reprezentacji po raz pierwszy zabiera głos. Od ponad czterech dekad francuska skrajna prawica pozostaje w konflikcie z drużyną narodową, którą postrzega jako symbol wielokulturowej Francji. Począwszy od ataków Jeana-Marie Le Pena na pokolenie Zinédine’a Zidane’a, a na starciach wywołanych przez Mbappégo skończywszy – futbol stał się jednym z głównych pól walki o to, czym właściwie jest francuska tożsamość. Mbappé w politycznej grze W maju br. w wywiadzie udzielonym „Vanity Fair” Kylian Mbappé przyznał, że z niepokojem patrzy na możliwość zwycięstwa Zjednoczenia Narodowego (RN) w wyborach prezydenckich w 2027 r. „Wiem, co oznaczałoby przejęcie władzy przez takich ludzi i jakie mogłoby mieć konsekwencje dla mojego kraju”, mówił. Kapitan francuskiej reprezentacji podkreślił jednocześnie, że piłkarze mają takie samo prawo do zabierania głosu w sprawach publicznych jak wszyscy inni obywatele. Reakcja liderów RN była natychmiastowa. Jordan Bardella zakpił z decyzji Mbappégo o odejściu z Paris Saint-Germain do Realu Madryt tuż przed wygraniem przez paryski [...]
Narwa – tu zaczyna się Europa {id:183505}
Przypadek Narwy i Iwangorodu leżących na styku Estonii i Rosji jest wyjątkowy. Kiedyś zwarty organizm, dziś – dwa odrębne światy Korespondencja z Estonii Cieszyn, Zgorzelec, Słubice. Miast leżących na terenie dwóch krajów mamy w najbliższym otoczeniu sporo. Przed 1989 r. do czeskiej części Cieszyna czy do NRD-owskiego Görlitz wcale nie było łatwo się dostać. Dziś, dzięki Schengen, po stronie czeskiej i niemieckiej możemy pospacerować, kiedy tylko chcemy. Także na zachodzie Europy znajdziemy miejscowości jedną nogą w jednym, a drugą w drugim kraju. Takim przypadkiem jest Baarle-Hertog-Nassau leżące pomiędzy Belgią i Holandią. Historia jego osobliwości sięga czasów średniowiecza, kiedy działki na tym terenie dzielono między lokalne rodziny arystokratyczne. Jednak zarówno tę miejscowość, jak i polskie miejskie organizmy sąsiedzkie rozdzielają kraje będące dziś politycznie, gospodarczo i militarnie po tej samej stronie. Przypadkiem najbardziej zbliżonym do Narwy-Iwangorodu jest leżąca na styku greckiego (południowego) i tureckiego (północnego) Cypru Nikozja, z granicą przebiegającą przez środek miasta. Tam z kolei granica nie rozdziela państw, które znalazły się w różnych systemach wojskowych, bo i Turcja, i Grecja są członkami NATO. Jedno miasto, wiele światów Nie ma obecnie [...]
Kultura {id:4, pr.76}
Geniusz, szarlatan, chuligan {id:183465}
Gałczyński, poeta nie z tej ziemi Mariusz Urbanek – pisarz, publicysta, autor poczytnych biografii, m.in. Stefana Kisielewskiego, Władysława Broniewskiego, ana Brzechwy, Juliana Tuwima, Jerzego Waldorffa, Mariana Eilego, Rudolfa Weigla i zbiorowej biografii lwowskiej szkoły matematycznej. Autor biografii Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Gałczyński. Kanarek w klatce”. Jest pan uznanym biografem. Wydana ostatnio książka o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim „Kanarek w klatce” jest 11. w pana dorobku. Co jest najtrudniejsze w pisaniu o wybitnych ludziach? – Bycie uczciwym. Podwójnie: wobec czytelników, którzy czekają na prawdę, i wobec bohatera. Uczciwość wymaga mówienia rzeczy gorzkich, także o jego ciemnych sprawach. Nawet jeżeli ma się dużo sympatii do protagonistów. Ale właśnie wtedy nie wolno ukrywać ich mrocznych stron. Niezależnie od tego, czy dotyczy to ich życia rodzinnego, twórczości czy polityki. Nie można niczego tuszować, tworzyć hagiografii, bo to właśnie jest nieuczciwe wobec człowieka, który przecież żył naprawdę, czasem bywał bohaterem, ale czasem… nie. Jednocześnie trzeba próbować go zrozumieć. Czuje pan dreszcz emocji na miarę Sherlocka Holmesa, kiedy odkrywa coś, o czym dotąd nie było wiadomo? Jak to było w przypadku Gałczyńskiego? – Kiedy uda się trafić na [...]
Sport {id:323, pr.66}
VAR kiepski, Niemcy fatalni {id:183434}
Dramaty i sensacje fazy pucharowej mundialu Era VAR zapowiadała się jako nowy, wspaniały świat futbolu, bez omyłek sędziowskich, korygowanych odtąd przez nieludzko precyzyjne czujniki i oko kamery, któremu miało nic nie umknąć. Ten mundial pokazuje jak żaden inny turniej, że jest dobrze, a nawet beznadziejnie, bo wszystko i tak pozostaje kwestią sędziowskiej interpretacji. Wiele drużyn zostało już skrzywdzonych przez opaczne odczytanie VAR-owskich powtórek, ale żadna nie przeżyła takiego dramatu jak Chorwaci. Kiedy kolejny z armii żwawych weteranów mundialowych, 37-letni Ivan Perišić zdobył osiem minut po przerwie gola, wydawało się, że dość niemrawa w pierwszej połowie Chorwacja złapie wiatr w żagle i sprawi Portugalczykom psikusa. Ale kilka minut później sędziowie uznali, że należy rozpatrzyć pod kątem ewentualnej jedenastki bardzo niejednoznaczne starcie w polu karnym Chorwatów. I tu jest pies pogrzebany: gremium VAR-owskie, zamiast służyć korekcie ewidentnych przeoczeń i błędów głównego arbitra, stało się dyskusyjnym klubem filmowym, w którym dysponujący ujęciami z kilku kamer panowie szukają dziury w całym i nierzadko przywołują sędziego do nibyfauli, których nawet sami piłkarze nie zauważają. A sędzia, kiedy już pobiega do monitora, pod presją i sugestią [...]
Obserwacje {id:2282, pr.62}
Odzyskać dziecko {id:183431}
W Japonii uprowadzenie rodzicielskie na terytorium kraju nie jest uznawane za przestępstwo Jednym z najtrudniejszych momentów w pracy konsula* były dla mnie rozmowy z rodzicami porwanych dzieci – dzieci uprowadzonych przez drugiego rodzica. Co powiedzieć osobie, która mieszka w obcym kraju, a jej mąż lub żona zabiera dziecko i znika, władze tego państwa zaś na to nie reagują? Niby osoba ta zdecydowała się na zamieszkanie w państwie o odmiennym systemie prawnym, zwyczajach i kulturze, powinna zatem poddać się jurysdykcji „państwa przyjmującego”. W takich przypadkach zakres pomocy konsula ograniczony jest ramami określonymi przez prawo międzynarodowe. Konsul nie ma uprawnień do podejmowania działań, które mogłyby ingerować w wewnętrzne sprawy państwa. Jak jednak można nie próbować działać w takiej sytuacji? Oczywiście, że starałam się poruszyć niebo i ziemię, pukałam do wielu drzwi, wysyłałam pisma, spotykałam się z ludźmi, monitorowałam sytuację… Ale zawsze działaniom tym towarzyszyło poczucie bezsilności, świadomość, że dopóki nie zmienią się mentalność tego narodu i system prawny, nie będę w stanie nic zrobić. W każdej takiej sprawie towarzyszyły mi ogromna frustracja i smutek w obliczu wielkiej tragedii rozgrywającej się w biały [...]
Od czytelników {id:52, pr.}
Listy od czytelników nr 28/2026 {id:183450}
To wielka umiejętność – skłócić się ze wszystkimi Uważam, że na linii Polska-Białoruś stroną bardziej konfliktową jest Polska. Nadmiernie wtrącamy się w białoruskie sprawy, a ,,baćka” jest pamiętliwy i stoi za nim Rosja. Władze RP muszą sobie uświadomić, że Brześć, Grodno to już nie jest terytorium Polski. Trudno też mieć pretensje do Aleksandra Łukaszenki, że wypomina Polsce mordy na Białorusinach popełnione przez tzw. żołnierzy wyklętych. To było bandyctwo i trzeba umieć przeprosić, a nie domagać się jedynie przeprosin ze strony innych narodów. Co do zachodniej Białorusi, która w dwudziestoleciu międzywojennym należała do Polski, należy powiedzieć, że tamtejsza białoruska większość nie była traktowana na równi z Polakami, którzy byli tam mniejszością narodową (naganna polityka sanacji względem narodowych mniejszości jest dobrze znana i wiemy, że nakręcała awersję do Polski i Polaków). Damian Paweł Strączyk Premier na najtrudniejsze czasy Lubię tygodnik „Przegląd”, ale tym razem nie zgadzam się z autorem. Za dużo mamy pomników, z których nic nie wynika. Ponadto premier Mazowiecki odpowiada za fatalną decyzję, jaką było wprowadzenie religii do szkół ministerialną instrukcją, bez zmiany ustawy, powołanie słynnej Komisji Majątkowej, której działalność [...]
Aktualne {id:5660, pr.}
Saszetki nikotynowe: niebezpieczny trend czy alternatywa dla palaczy? {id:183508}
Prof. Łukasz Balwicki, lekarz, specjalista zdrowia publicznego, Gdański Uniwersytet Medyczny Saszetki nikotynowe to produkt przemysłu tytoniowego, stworzony by utrzymać pozycję branży na rynku coraz bardziej świadomych zdrowotnie konsumentów. Wprowadzane wyroby mają przyciągać młodych użytkowników atrakcyjnym wyglądem i różnorodnymi smakami, budując bazę klientów uzależnionych na lata. Co warto podkreślić – nie są one obojętne dla zdrowia. Zawierają toksyczną nikotynę, która silnie uzależnia oraz oddziałuje zarówno miejscowo na błonę śluzową jamy ustnej, jak i ogólnoustrojowo, m.in. na układ sercowo-naczyniowy. Jedyną rekomendowaną przez środowiska medyczne możliwością jest całkowite zaprzestanie nałogu. W tym celu zaleca się metody o udowodnionej skuteczności, w tym odpowiednią farmakoterapię zwiększającą szanse na trwałe wyleczenie. Dr Magdalena Cedzyńska, kierownik Poradni Pomocy Palącym w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie Saszetki reklamuje się jako produkt dla osób, które chcą rzucić palenie. W rzeczywistości to jednak zabieg marketingowy. Chodzi o to, by uzależnieni mogli bezkarnie przyjmować nikotynę tam, gdzie nie wolno palić. Co gorsza, przez atrakcyjne smaki i dyskrecję te wyroby celują w nastolatków. Saszetki zawierają duże dawki nikotyny; jednorazowe użycie dostarcza więcej nikotyny niż wypalenie jednego papierosa. Substancja ta silnie uzależnia i [...]
Listy od czytelników nr 28/2026 {id:183450}
To wielka umiejętność – skłócić się ze wszystkimi Uważam, że na linii Polska-Białoruś stroną bardziej konfliktową jest Polska. Nadmiernie wtrącamy się w białoruskie sprawy, a ,,baćka” jest pamiętliwy i stoi za nim Rosja. Władze RP muszą sobie uświadomić, że Brześć, Grodno to już nie jest terytorium Polski. Trudno też mieć pretensje do Aleksandra Łukaszenki, że wypomina Polsce mordy na Białorusinach popełnione przez tzw. żołnierzy wyklętych. To było bandyctwo i trzeba umieć przeprosić, a nie domagać się jedynie przeprosin ze strony innych narodów. Co do zachodniej Białorusi, która w dwudziestoleciu międzywojennym należała do Polski, należy powiedzieć, że tamtejsza białoruska większość nie była traktowana na równi z Polakami, którzy byli tam mniejszością narodową (naganna polityka sanacji względem narodowych mniejszości jest dobrze znana i wiemy, że nakręcała awersję do Polski i Polaków). Damian Paweł Strączyk Premier na najtrudniejsze czasy Lubię tygodnik „Przegląd”, ale tym razem nie zgadzam się z autorem. Za dużo mamy pomników, z których nic nie wynika. Ponadto premier Mazowiecki odpowiada za fatalną decyzję, jaką było wprowadzenie religii do szkół ministerialną instrukcją, bez zmiany ustawy, powołanie słynnej Komisji Majątkowej, której działalność [...]
Komu można ufać, a komu nie? {id:183437}
Nasz czy ich? Takie zawsze jest pierwsze pytanie, czy to prezydenta, czy premiera, gdy jadą z wizytą zagraniczną i wiadomo, że będzie ją przygotowywała miejscowa placówka. A tu można dużo – już na etapie organizowania spotkań, doboru rozmówców, gości. Można daną wizytę podbić albo uczynić ją mało zauważalną. Szef placówki może tu wiele, zwłaszcza jeśli na swojej robocie się zna. I teraz jedzie Karol Nawrocki na szczyt NATO do Turcji, pytanie zasadnicze brzmi zatem, jak będzie. W przypadku Ankary Nawrocki może odetchnąć. W Turcji mamy pełnego ambasadora, jest nim Maciej Lang, zawodowy dyplomata. I to z CV długim jak u mało kogo. Był ambasadorem w Turkmenistanie, Afganistanie, Kazachstanie, Turcji, Rumunii i znów od roku 2023 jest w Turcji. Dodajmy – placówki opuszczał przed czasem, na żadnej nie dotrwał do końca zwyczajowej czteroletniej kadencji. A dlaczego? Bo inne obowiązki go wzywały. Na przykład w roku 2021, gdy był ambasadorem w Bukareszcie, otrzymał wezwanie od ministra Raua i pojechał do Kabulu, z którego uciekali Amerykanie. Tam kierował ewakuacją polskich obywateli. To była poważna operacja: 52 loty wojskowe,
Parafia dla specjalisty od bruzd {id:183422}
Czym sobie zawinił warszawski Plac Narutowicza, że na proboszcza Parafii św. Jakuba Apostoła rzucono tam skandalistę? I to takiego z najwyższej półki. Z jednej strony ks. prałat Franciszek Longchamps de Bérier to profesor doktor habilitowany, wykładowca na UJ i UW, członek PAN. Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski (od prezydenta Dudy) i adresat lizusowskiego listu od Nawrockiego na 25-lecie święceń. A z drugiej strony nowy proboszcz jest autorem wyjątkowo obrzydliwych słów. Choć minęło 13 lat od wywiadu dla „Uważam Rze”, ciągle trudno uwierzyć w to, co powiedział: „Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro, bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych”. Po takich słowach ksiądz prałat powinien pokutować w klasztorze, a nie rządzić prestiżową parafią.
Anna Paluch i mieszkanko za 116 zł {id:183424}
Kto tak uparcie puka spod dna? Anna Paluch, posłanka PiS od sześciu kadencji. Tak biedna, że mysz kościelna jest przy niej krezusem. Choć Paluch w Sejmie zarabia ok. 25 tys. zł miesięcznie. Choć buduje dom o powierzchni 180 m kw. Choć ma działkę leśną i dwie budowlane o wartości ok. 240 tys. zł. I z tej biedy od ponad 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w centrum Krościenka nad Dunajcem. Nie zgadniecie, ile ta bidula płaci za lokal o powierzchni 38,3 m kw. Miesięcznie 116 zł 43 gr! Promocja ekstra dla polityków PiS. A potrzebujący z Krościenka ciągle czekają na lokal komunalny. I będą czekać, bo z bezczelną pisówką nikt nie może sobie poradzić.
Pytanie Tygodnia {id:591, pr.}
Saszetki nikotynowe: niebezpieczny trend czy alternatywa dla palaczy? {id:183508}
Prof. Łukasz Balwicki, lekarz, specjalista zdrowia publicznego, Gdański Uniwersytet Medyczny Saszetki nikotynowe to produkt przemysłu tytoniowego, stworzony by utrzymać pozycję branży na rynku coraz bardziej świadomych zdrowotnie konsumentów. Wprowadzane wyroby mają przyciągać młodych użytkowników atrakcyjnym wyglądem i różnorodnymi smakami, budując bazę klientów uzależnionych na lata. Co warto podkreślić – nie są one obojętne dla zdrowia. Zawierają toksyczną nikotynę, która silnie uzależnia oraz oddziałuje zarówno miejscowo na błonę śluzową jamy ustnej, jak i ogólnoustrojowo, m.in. na układ sercowo-naczyniowy. Jedyną rekomendowaną przez środowiska medyczne możliwością jest całkowite zaprzestanie nałogu. W tym celu zaleca się metody o udowodnionej skuteczności, w tym odpowiednią farmakoterapię zwiększającą szanse na trwałe wyleczenie. Dr Magdalena Cedzyńska, kierownik Poradni Pomocy Palącym w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie Saszetki reklamuje się jako produkt dla osób, które chcą rzucić palenie. W rzeczywistości to jednak zabieg marketingowy. Chodzi o to, by uzależnieni mogli bezkarnie przyjmować nikotynę tam, gdzie nie wolno palić. Co gorsza, przez atrakcyjne smaki i dyskrecję te wyroby celują w nastolatków. Saszetki zawierają duże dawki nikotyny; jednorazowe użycie dostarcza więcej nikotyny niż wypalenie jednego papierosa. Substancja ta silnie uzależnia i [...]
Wywiady {id:2, pr.}
Geniusz, szarlatan, chuligan {id:183465}
Gałczyński, poeta nie z tej ziemi Mariusz Urbanek – pisarz, publicysta, autor poczytnych biografii, m.in. Stefana Kisielewskiego, Władysława Broniewskiego, ana Brzechwy, Juliana Tuwima, Jerzego Waldorffa, Mariana Eilego, Rudolfa Weigla i zbiorowej biografii lwowskiej szkoły matematycznej. Autor biografii Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Gałczyński. Kanarek w klatce”. Jest pan uznanym biografem. Wydana ostatnio książka o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim „Kanarek w klatce” jest 11. w pana dorobku. Co jest najtrudniejsze w pisaniu o wybitnych ludziach? – Bycie uczciwym. Podwójnie: wobec czytelników, którzy czekają na prawdę, i wobec bohatera. Uczciwość wymaga mówienia rzeczy gorzkich, także o jego ciemnych sprawach. Nawet jeżeli ma się dużo sympatii do protagonistów. Ale właśnie wtedy nie wolno ukrywać ich mrocznych stron. Niezależnie od tego, czy dotyczy to ich życia rodzinnego, twórczości czy polityki. Nie można niczego tuszować, tworzyć hagiografii, bo to właśnie jest nieuczciwe wobec człowieka, który przecież żył naprawdę, czasem bywał bohaterem, ale czasem… nie. Jednocześnie trzeba próbować go zrozumieć. Czuje pan dreszcz emocji na miarę Sherlocka Holmesa, kiedy odkrywa coś, o czym dotąd nie było wiadomo? Jak to było w przypadku Gałczyńskiego? – Kiedy uda się trafić na [...]
POLSKA-UKRAINA {id:35994, pr.}
Spalona ziemia {id:183442}
Order Orła Białego odebrano dotąd tylko raz: Wincentemu Witosowi. Ale akt ten dotyczył polskich spraw wewnętrznych, dokonał się zaś – cokolwiek mówić – na mocy wyroku sądowego. W świecie odebrano najwyższe odznaczenie głowie innego państwa dwa razy. Najpierw spotkało to cesarza Hirohito, któremu Order Podwiązki odebrano po wejściu Japonii w stan wojny z Wielką Brytanią. Natomiast za łamanie praw człowieka odebrano Krzyż Wielki Orderu Zasługi Republiki Włoskiej prezydentowi Syrii Baszarowi al-Asadowi. Czy Ukraina weszła z Polską w stan wojny? Czy łamie u siebie prawa człowieka? Korzenie Karol Nawrocki, jak to ipeenowiec, wie o historii Polski niewiele. A przecież jakakolwiek sensowna rozmowa o stosunkach polsko-ukraińskich powinna się rozpoczynać od stwierdzenia trzech faktów. O pierwszym, tym najbardziej oczywistym, pisał w „Gazecie Wyborczej” (1 czerwca 2026) prof. Maciej Janowski: „Przez kilkaset lat to Rusini byli pod panowaniem polskim, nie odwrotnie”. To polskie panowanie zostawiło zaś na Rusi (Ukrainie) złą pamięć. Ciągnące się od schyłku XVI w. po ostatnie lata Rzeczypospolitej bunty i powstania nie wzięły się z powietrza. Z kolei II Rzeczpospolita, zwalczając zagrażający państwu ukraiński ruch narodowy, konsekwentnie traktowała Ukraińców jak obywateli [...]
Dlaczego Ukraina heroizuje UPA {id:183458}
Antypolskie kroki Zełenskiego natychmiast ożywiły i zradykalizowały epigonów nacjonalizmu ukraińskiego Duża część polskiej sceny polityczno-medialnej dopiero pod koniec maja br., kiedy prezydent Ukrainy uhonorował jednostkę wojskową imieniem Bohaterów UPA, odkryła, że Ukraina opiera swoją tożsamość na heroizacji najbardziej skrajnych nurtów historycznego nacjonalizmu ukraińskiego. Tymczasem dzieje się tak od 2004 r. (z przerwą w latach 2010-2014), a wszelkie fakty o tym świadczące były przez 20 lat ignorowane przez wielu polskich polityków jako sprzeczne z neoprometejską linią naszej polityki wschodniej. Były ambasador Polski w Kijowie Bartosz Cichocki ocenił, że na Ukrainie trwa obecnie antypolska kampania, a tamtejsza debata publiczna nie dopuszcza polskich argumentów w sprawie UPA. Cichocki przypomniał też systemowe dyskryminowanie Polaków przez władze ukraińskie od 1991 r., w tym przypadki odmowy zwrotu kościołów i ograniczania polskiego szkolnictwa. W jego opinii obecny kryzys może doprowadzić nawet do zerwania stosunków dyplomatycznych. Dlaczego Cichocki mówi o tym dopiero teraz? Jako ambasador milczał przecież w imię owych neoprometejskich miraży realizowanej w Warszawie polityki wschodniej. Czy w jego środowisku politycznym (PiS) przypadkiem nie był swego czasu popularny slogan „lepsza Ukraina banderowska niż sowiecka”? Bohater Petlura? Prezydent [...]
Przebłyski {id:19, pr.}
Parafia dla specjalisty od bruzd {id:183422}
Czym sobie zawinił warszawski Plac Narutowicza, że na proboszcza Parafii św. Jakuba Apostoła rzucono tam skandalistę? I to takiego z najwyższej półki. Z jednej strony ks. prałat Franciszek Longchamps de Bérier to profesor doktor habilitowany, wykładowca na UJ i UW, członek PAN. Kawaler Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski (od prezydenta Dudy) i adresat lizusowskiego listu od Nawrockiego na 25-lecie święceń. A z drugiej strony nowy proboszcz jest autorem wyjątkowo obrzydliwych słów. Choć minęło 13 lat od wywiadu dla „Uważam Rze”, ciągle trudno uwierzyć w to, co powiedział: „Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro, bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych”. Po takich słowach ksiądz prałat powinien pokutować w klasztorze, a nie rządzić prestiżową parafią.
Anna Paluch i mieszkanko za 116 zł {id:183424}
Kto tak uparcie puka spod dna? Anna Paluch, posłanka PiS od sześciu kadencji. Tak biedna, że mysz kościelna jest przy niej krezusem. Choć Paluch w Sejmie zarabia ok. 25 tys. zł miesięcznie. Choć buduje dom o powierzchni 180 m kw. Choć ma działkę leśną i dwie budowlane o wartości ok. 240 tys. zł. I z tej biedy od ponad 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w centrum Krościenka nad Dunajcem. Nie zgadniecie, ile ta bidula płaci za lokal o powierzchni 38,3 m kw. Miesięcznie 116 zł 43 gr! Promocja ekstra dla polityków PiS. A potrzebujący z Krościenka ciągle czekają na lokal komunalny. I będą czekać, bo z bezczelną pisówką nikt nie może sobie poradzić.
Notes dyplomatyczny {id:33831, pr.}
Komu można ufać, a komu nie? {id:183437}
Nasz czy ich? Takie zawsze jest pierwsze pytanie, czy to prezydenta, czy premiera, gdy jadą z wizytą zagraniczną i wiadomo, że będzie ją przygotowywała miejscowa placówka. A tu można dużo – już na etapie organizowania spotkań, doboru rozmówców, gości. Można daną wizytę podbić albo uczynić ją mało zauważalną. Szef placówki może tu wiele, zwłaszcza jeśli na swojej robocie się zna. I teraz jedzie Karol Nawrocki na szczyt NATO do Turcji, pytanie zasadnicze brzmi zatem, jak będzie. W przypadku Ankary Nawrocki może odetchnąć. W Turcji mamy pełnego ambasadora, jest nim Maciej Lang, zawodowy dyplomata. I to z CV długim jak u mało kogo. Był ambasadorem w Turkmenistanie, Afganistanie, Kazachstanie, Turcji, Rumunii i znów od roku 2023 jest w Turcji. Dodajmy – placówki opuszczał przed czasem, na żadnej nie dotrwał do końca zwyczajowej czteroletniej kadencji. A dlaczego? Bo inne obowiązki go wzywały. Na przykład w roku 2021, gdy był ambasadorem w Bukareszcie, otrzymał wezwanie od ministra Raua i pojechał do Kabulu, z którego uciekali Amerykanie. Tam kierował ewakuacją polskich obywateli. To była poważna operacja: 52 loty wojskowe,
Zamknij oknoCzekaj, trwa ładowanie!
To może potrwać sekundę lub dwie.



























