Polityka pokrzykiwania i afrontów

Polityka pokrzykiwania i afrontów

Nadanie przez prezydenta Zełenskiego oddziałowi armii ukraińskiej imienia Bohaterów UPA wywołało w Polsce histerię i nieprzemyślane, emocjonalne reakcje. Decyzja prezydenta Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, nagłośniona zresztą na długo przed jej podjęciem, była niespotykanym w dziejach III Rzeczypospolitej afrontem wyrządzonym głowie obcego państwa, w dodatku państwa sojuszniczego i toczącego dramatyczną wojnę obronną. Akt ten, świadczący o kompletnym braku wyobraźni zarówno samego prezydenta, jak i jego otoczenia, spowodował, że wszyscy byli prezydenci Ukrainy zgodnie odesłali swoje Orły Białe. Zrobili to solidarnie, choć wywodzą się z różnych obozów politycznych, bo uznali, że ten afront wyrządzony obecnej głowie państwa jest afrontem wyrządzonym całemu narodowi. W ślad za nimi polskie odznaczenia oddali ukraińscy dyplomaci, w tym osoby szczerze zaangażowane w budowanie dobrych stosunków polsko-ukraińskich.

Ten afront sporo będzie nas kosztował w przyszłości. W stanie stosunków polsko-ukraińskich cofnęliśmy się do punktu wyjścia. A nawet dalej. Bo w punkcie wyjścia był fakt, że Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy. Co osiągnięto? Czy nazwa ukraińskiego oddziału została zmieniona? No nie. Co więcej, Ukraina zapowiedziała, że tworzyć będzie oficjalny Panteon Narodowy i nikt jej nie będzie dyktował, kto ma w nim się znaleźć. Czy zatem nie należało reagować na ten ostatni akt gloryfikacji UPA na Ukrainie? Należało. Ale to nadanie imienia Bohaterów UPA nie było jakimś odosobnionym i niespodziewanym aktem. Wiadomo, że na stosunkach polsko-ukraińskich ciąży zbrodnia ludobójstwa popełnionego przez UPA na polskiej ludności Wołynia, ale także w dawnej Galicji Wschodniej czy, jak kto woli, na Kresach Południowo-Wschodnich. Wiadomo też było od samego początku, że jakoś ten problem trzeba załatwić. Jakoś się z nim uporać. I było wiadomo, że proces ten wymagałby taktu i cierpliwości z obydwu stron. Nie przeciwskutecznych dramatycznych gestów,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 28/2026

Kategorie: Felietony, Jan Widacki