Zapała na słupki

Zapała na słupki

Największym wrogiem TVP, czyli Wydziału Propagandy PiS, jest Nielsen Audience Measurement, już nie Tusk ani nie Niemcy. Sam Nielsen też nie dlatego, że nie brzmi stuprocentowo po naszemu, choć z pewnością nie pomaga mu ten brak piastowskiego rdzenia, który ma Kurski. TVP, „ten rodzaj propagandowej tubki, której spadają słupki”, właśnie z ich powodu wyruszyła na wojnę z firmą, która zajmuje się pomiarem oglądalności i tak liczy, że wygląda to na spisek przeciwko Kurze, jak śmie mówić korytarz.

Kurski, kiedy go pierwszy raz przywieziono na Woronicza, mówił, że interesuje go wyłącznie dobry, misyjny program telewizji publicznej, w żadnym razie słupki. Przez dwa lata napchał tyle odpustowego badziewia do ramówki, że teraz przed odjazdem właściwie nie robi nic innego, tylko przy niej bobruje, żeby odzyskać dawną widownię.

Przeniósł program „Jeden z dziesięciu” z Dwójki do Jedynki, w miejsce historycznie zajmowane przez Dobranockę. Chodziło mu o to, żeby jak największa część dużej widowni tego kwizu obejrzała choćby początek „Wiadomości”, zanim się zorientuje, co TVPiS jej wciska, i zmieni kanał. Wystrugał protezę tubie propagandowej, a „ciemnemu ludowi” tradycyjnie wmawiał, że buduje misyjny kontent premium w TVP 1. W „Jednym z dziesięciu” misyjny jest tylko Tadeusz Sznuk, wzór wymowy i grzecznościowej polszczyzny, a cała reszta to odgadywanie lub konstruowanie haseł krzyżówki na jakim takim poziomie.

Jedynka z pewnością zyskała, ale że nie o misję chodzi, lecz o słupki, przekonają się widzowie znowu od piątku, 6 kwietnia, kiedy zobaczą w TVP 1 wieczorem o 21.30 „Big Music Quiz” właśnie przeflancowany z niedzielnej ramówki Dwójki (21.05). Ten program prowadzi Sławomir Zapała, najsłynniejszy artysta w Polsce od ostatniego sylwestra; podczas telewizyjnej zabawy w Zakopanem przeskoczył samego Zenka, mimo że Zenek to ładniejsze imię dla disco estradowca, a nazwisko Zapała raczej pasuje do szarży.

Premiera „BMQ” (11 marca) miała oszałamiającą, przeszło dwumilionową widownię. Potem Sławomirowi frekwencja opadła, bo nadzwyczaj marny jest ten komercyjny format zakupiony na wiosnę przez publicznego nadawcę. Popłuczyny po „Dwóch fortepianach” i show „Jaka to melodia?”.

Kurski kupił Zapałę, bo to człowiek z magnesem w środku. Oczywiście gdyby mu powierzył czytanie „Wiadomości”, publiczność oszalałaby z radości, a Nielsenowi zabrakłoby skali dla strzelających w górę słupków. Niestety, bobrujący prezes nie dał Nielsenowi szansy na odzyskanie w jego oczach opinii rzetelnego badacza widowni. Sprowadził zdolnego człowieka do roli mechanicznie inteligentnego bota, który w ciągu 50 minut ma 40 razy zadać pytanie: „Kto to śpiewa?”.

Sławomir wziął tę chałturę, bo ma chłop parcie na szkło, a na to nie ma pigułki. Szkoda talentu, który ujawnił wcześniej w show Polsatu „Twoja twarz brzmi znajomo” i w śniadaniówce TVN jako właściciel i kierowca „Fury gwiazd”. On naprawdę dużo umie, moim zdaniem nawet za dużo jak na człowieka bez wykształconego gustu i bez stosownej miarki estetycznej w głowie. Bardziej jednak potrzebuje prof. Bardiniego niż mgr. Kurskiego.

Nie wiadomo, co się opłaci TVP – wojna z Nielsenem, w której uczestniczą już „Wiadomości”, czy samowolka ramówkowa rujnująca wizerunek nadawcy publicznego. Przy swoich znajomościach („Jestem na ty prawie ze wszystkimi, którzy coś znaczą w tym kraju”) Kurski mógłby ostatecznie poprosić policję o pomoc przy liczeniu widzów, ale to może się nie kalkulować. Ostatni strajk kobiet potwierdził, że policja jest biegła tylko do połowy kwoty podawanej przez ratusz.

Ktoś z zarządu widział na stacji benzynowej, Orlenu oczywiście, grupkę osób wpatrzonych w ekran z logo TVP i zapytał publicznie, czy takich się liczy. Nielsen odpowiada, że mierzy oglądalność w gospodarstwach domowych. Prezes Obajtek, który już wyznaczył gazety, jakie wolno klientom kupować, teraz powinien zrobić porządek w temacie słupków, które należą się Kurskiemu, czyli partii i rządowi.

Wydanie: 14/2018

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy