Zatrute strzały i test krzyża

Ten, kto niefrasobliwie uwierzył, że Jarosław Kaczyński się zmienił, ma prawo czuć się oszukany. Kaczyński jeśli się zmienił, to na gorsze, agresja, którą zaprezentował ostatnio, osiąga poziom jego „najlepszych” dni.
„Jeśli Komorowski usunie krzyż sprzed pałacu, będzie jasne, kim jest. Będzie po tej samej stronie co Grzegorz Napieralski i Zapatero”, mówił Jarosław Kaczyński w piątek. I dodawał: „Dopiero gdy przed Pałacem Prezydenckim stanie pomnik ofiar, będzie można zmienić jego miejsce. Każdy, kto twierdzi coś innego, dopuszcza się ciężkiego moralnego nadużycia”.
Parę zdań, a ileż zatrutych strzał.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości obsadził się w roli najwyższego sędziego, arbitra i moralisty. Który mówi, gdzie ma stać krzyż. Do kiedy. I czym go zastąpić.
Parę dni wcześniej zaczął rozliczać premiera za katastrofę smoleńską. Grozić polityczną i moralną odpowiedzialnością.
Występy Jarosława Kaczyńskiego z ostatnich dni, jego żądania i groźby, to istotna próba dla polskiej demokracji. Bo owszem, można twierdzić, że przekroczył on cienką czerwoną linię między tym, co w życiu publicznym przyjęte, a co podejrzane, i że powinien udać się na urlop, tylko że te marzenia nie mają mocy sprawczej. Za prezesem PiS stoi armia wiernych żołnierzy, gotowych sekundować jego najbardziej fantastycznym pomysłom. Chętnych do rozróby.
W takiej sytuacji trzeba umieć zachować godność i szacunek dla państwa.
To będzie zresztą pierwszy test Bronisława Komorowskiego w roli prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Czy ugnie się pod szantażem PiS? Czy ugnie się pod szantażem krzyża? Że ruszyć go nie wolno, a w każdym razie nie wolno bez zgody Jarosława Kaczyńskiego?
Test krzyża jest również testem dla polskiego Kościoła katolickiego. Jakie wnioski wyciągnął z wyborów prezydenckich, w które tak się zaangażował? Jaki model państwa przyjmuje? Czy zgodzi się na to, by politycy grali krzyżem i to oni decydowali, co jest sacrum, a co profanum?
To jest test na samodzielność Kościoła, o tym nie zapominajmy.
W sumie w najbliższym czasie sporo dowiemy się o nowym prezydencie i nowym prymasie. I o Polsce również…
Bo o Polakach sporo dowiedzieliśmy się 4 lipca. Wiemy, kogo wybrali i jaki model państwa wybrali. I słuchając dziś prezesa PiS, możemy tylko pogratulować sobie wyborczej decyzji. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby Jarosław Kaczyński został prezydentem. Jak wyglądałaby prezydentura? Jak wyglądałaby polska polityka? Jak wyglądałby Pałac Prezydencki?
Strach uruchamiać wyobraźnię.

Wydanie: 29/2010

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy