Zjednoczona Lewica to projekt przyszłości

Zjednoczona Lewica to projekt przyszłości

Sekta i ci, którzy się boją

Ludzie jej chcą?

– W ostatnich tygodniach jestem prawie codziennie w Bydgoszczy i rozmawiam na temat pracy, emerytur, podatków, edukacji, ale również mieszkań, infrastruktury… I słyszę jedną rzecz: zróbcie porządek w Polsce, bo Platforma pieniądze wyłącznie marnotrawiła, a jak przyjdzie PiS, będzie chciało zamykać ich w więzieniu. Dzisiaj potrzebna jest jakaś realna alternatywa.

Jak tych ludzi w wyborach złowić? Ci socjalni są z PiS, a tym lewicowym światopoglądowo bliżej do Platformy, czyż nie?

– Nie! To błędne myślenie o tym, jak przebiega dziś podział w państwie. Podział jest na tych, którzy są w sekcie PiS-owskiej i myślą o tym, że trzeba wyrzucić PO, choć nie za bardzo wiedzą dlaczego. I ludzi Platformy, którzy boją się PiS. Lewica proponuje inny podział i definicję państwa.

Jaki to podział?

– Na Polskę liberalną i Polskę socjalną. Polska liberalna jest Polską Platformy, ludzi najlepiej zarabiających, bogatych. A my mówimy: chcemy Polski socjalnej. Zaraz jednak pojawia się zarzut: w takim razie jesteście tam, gdzie PiS! Odpowiadam więc: być może PiS też chce Polski socjalnej, ale my chcemy również Polski otwartej, wolnej, w której nikogo nie trzeba na siłę uszczęśliwiać, w której można wierzyć w Boga albo nie wierzyć, można posyłać dzieci na religię, ale i nie posyłać, można zmienić płeć i nie czuć presji. To wszystko jest w sferze wolności – tej, która stanowi drugi fundament lewicy, lewicy społecznej i otwartej. Unikającej awantur, preferującej dialog.

Wierzy pan, że spokojny przekaz może w tym kraju się przebić?

– Do tej pory nastrój był niespokojny, panie Kopacz i Szydło atakowały się wzajemnie, mówiły o sobie mało przyjemne rzeczy. I oto weszła na scenę Barbara Nowacka, która ma o wiele większy potencjał jako liderka. To nie jest kopia Ewy Kopacz, która musi się uczyć, ani Beaty Szydło, która musi się słuchać.

A nie jest tak, że skończą się wybory, przyjdą Palikot z Millerem, zabiorą jej zabawki i będzie po wszystkim?

– Jakie zabawki? Zjednoczona Lewica to dziś Barbara Nowacka.

Ale SLD jest podmiotem koalicji…

– Tak jak Twój Ruch, Zieloni, Unia Pracy, PPS… Ale nie tworzyłem tego projektu, żeby istniał tylko do 25 października. Dla mnie Zjednoczona Lewica to projekt na lata, projekt przyszłości. Jeżeli miałby się rozpaść po wyborach, potraktowałbym to jako osobistą porażkę.

Polska nasza, Polska wasza

A jak wygląda bój o płacę minimalną? Przez rok projekt lewicy w tej sprawie leżał w Sejmie.
– Przez ten rok, od czasu gdy złożyliśmy w Sejmie projekt ustawy o płacy minimalnej na poziomie 2,5 tys. zł, wciąż słyszeliśmy, że nie ma na to pieniędzy. I nagle okazało się, że pieniądze są.

I nagle PO i PiS zaczęły mówić, że też chcą płacy minimalnej.

– W przyszłości… To była typowa gra Platformy – jak pomysł jest nasz, to go zrealizujemy, jak cudzy – to do szuflady. I okazało się, że PiS jest takie samo! A tu nie chodzi tylko o te 2,5 tys. zł miesięcznie. Mówimy też o innych sprawach – o 15 zł minimalnego godzinowego wynagrodzenia, podwyżce o 200 zł rent i emerytur, likwidacji bezpłatnych staży. Mówimy poza tym, że potrzebna jest w Polsce reforma prawa, mówimy o normalnej szkole, w której zamiast katechety mamy dentystę. Chcemy zlikwidować gimnazja i wprowadzić dłuższe podstawówki, zapewnić lepsze wykształcenie średnie, także techniczne. W końcu – zdrowie. Tu mówimy: za rządów lewicy nikt w kolejce do lekarza nie będzie umierał. To są proste hasła, ale trafiające do ludzi. Bo ludzie muszą czuć, że Zjednoczona Lewica jest po coś. Żeby przywrócić Polsce normalność.

PiS też mówi, że chce przywrócić normalność.

– Właśnie widzieliśmy to w ostatnich decyzjach lidera kampanii wyborczej PiS.

Nie rozumiem.

– Szefem sztabu kampanii wyborczej PiS został Andrzej Duda, prezydent RP, który prowadzi agitację wyborczą i łamie swoje obietnice z kampanii prezydenckiej. Słyszałem, jak mówił, że będzie prezydentem otwartym, słuchającym obywateli, wrażliwym na dialog społeczny. I co? Od razu zawetował ustawę o uzgadnianiu płci! Mam wrażenie, że jakiś ciemnogród obsiadł Pałac Prezydencki i tylko patrzy, czego chce prezes PiS. To jest ta zmiana! Gdy Aleksander Kwaśniewski był prezydentem, spotykał się z premierem Buzkiem. Wtedy Jerzy Buzek jeździł do Pałacu Prezydenckiego sprawozdawać, co robi rząd. A dziś to prezydent Duda jeździ do prezesa PiS meldować o swoich działaniach.

Czy PiS chce wprowadzić demokraturę, przed czym przestrzega Barbara Nowacka?

– A nie chce? Mam wrażenie, że jesteśmy w przeddzień rewolucji emocjonalno-kulturowej. Dlaczego tak to nazywam? Bo to niskie prądy będą niosły tę rewolucję… Jakie to będą zawołania? Nie wpuszczajmy uchodźców, wygońmy ich, bądźmy sami zamknięci! A może wystąpmy z Unii Europejskiej? Ograniczmy się do tego, co mówi Episkopat, bo tam są wszystkie prawdy i mądrości… Obawiam się, że Jarosław Kaczyński jest liderem formacji, która chce zbudować Polskę brunatną. A na to nie można pozwolić.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 43/2015

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. Bronisław Morawski
    Bronisław Morawski 22 października, 2015, 07:47

    Zdegenerowana lewica
    Im bardziej słabnie lewica tym bardziej wzrasta troska o jej los. Troskę te artykułują także środowiska prawicowe. Być może lęk ten utrzymuje się dzięki infantylnej trosce o dobry wygląd demokracji. Demokracja ładnie wygląda dopiero wtedy, gdy w systemie są różne orientacje polityczne. Obiektywnie jednak biorąc, istota problemu tkwi w tym, że do tej pory prawica walczyła z lewicą i ten dialektyczny związek dookreślał jej społeczno-polityczną tożsamość. Jeśli tak, to lewicy wyznacza sie dziś rolę przysłowiowego kwiatka do kożucha. Likwidacja lewicy stawia prawicę w niezwykle trudnej sytuacji. Nie może ona od tej pory określać własnego wizerunku przez krytykę lewicy, jako zła pierwotnego i zasadniczego. określać własną tożsamość przymusem walki z lewicą. Będzie zmuszona do rozliczania się wyłącznie z tego, co zrobi dla ludzi i społeczeństwa.
    Jeśli komuś zależy na ratowaniu starej lewicy, co wydaje się już raczej niemożliwe, albo tworzeniu nowej lewicy, co wydaje się lepszym rozwiązaniem, powinien zdać sobie sprawę, jak doszło do zdegenerowania lewicy po 1989 roku w Polsce.
    Otóż mamy tu do czynienia z dwoma na pozór przeciwstawnymi procesami, których skutki idą jednak w tym samym kierunku.
    Po pierwsze, źródłowy człon dzisiejszej „lewicy”, powstały po rozwiązaniu PZPR prowadził od samego początku politykę oportunistyczną wobec koncepcji transformowania Polski do kapitalizmu. Elity tej partii uwierzyły w teorię, że socjalizm stracił sens, bo wyczer-pały się jego możliwości rozwojowe. Nie dyskutując, czy jest to prawda, ważne jest, że uła-twiła ona decyzję o oddaniu władzy ówczesnej opozycji antykomunistycznej. Ostatecznie nastąpiło to przez wybory w 1989 roku. Od tego momentu wszystkie ugrupowania post „ko-munistyczne” przystąpiły do współtworzenia nowego ustroju. Również wtedy, gdy władzę sprawował SLD i prezydentem był Aleksandr Kwaśniewski przeprowadzany był demontaż struktur państwa socjalistycznego, łącznie z umocnieniem pozycji kościoła i powstaniem podwalin pod państwo wyznaniowe. Uchwalono Konstytucje zakazującą „komunizmu”.
    Świadomie, czy nieświadomie, SdRP, SLD, a także pozostałe ugrupowania” lewico-we” spełniły rolę amortyzatora dla ewentualnego buntu społecznego, którego można było się spodziewać ze strony ideowych członków PZPR. Z ostrożności przyjęto (nawiasem mówiąc niesłusznie), że jest ich wielu. Dzięki takiej postawie liderów kontrrewolucja została uwiary-godniona i dzięki nim można było bezpiecznie bez wstrząsów przeprowadzać zmiany. „Le-wica” spełniała więc rolę odgromnika i bezpiecznika. W tym sensie jest bardzo zasłużona w restytucji państwa kapitalistycznego.
    Ujmując rzecz nieco filozoficznie „lewica” wystąpiła przeciwko samej sobie albo, ina-czej mówiąc, stała się rakiem dla ruchu lewicowego. Degeneracja lewicy doprowadziła ją do samozagłady.
    Wszystko to do dnia dzisiejszego można nazwać procesem prawicowania się lewicy. Dziś ta sprawicowana lewica jest typem partii systemowej, która deklaruje lojalność ustrojo-wą. Jest zainteresowana doskonaleniem kapitalizmu w zakresie spraw socjalnych i różnych cech drugorzędnych, poprzesz które różni zagubieni politycy uzurpują sobie prawo przyna-leżności do lewicy. Krótko mówiąc, resztki obecnej „lewicy”, całkowicie zrezygnowały z rewolucyjności. A więc i w tym znaczeniu „lewica” uległa degeneracji. Wyzuła się z klasycz-nej tożsamości lewicowej.
    Drugi proces, który nie sprzyja lewicy to postępujące lewicowanie się prawicy. Na-wiasem mówiąc w obecnej kampanii wyborczej prawie wszystkie patie prawicowe operują hasłami: „wolności”, „równości” i „sprawiedliwości”, kiedyś „zarezerwowanymi” dla lewicy. Prawdopodobnie każda partia używając tych haseł ma na myśli, co innego. Ale to nie jest najważniejsze. Ważny jest aksjologiczny galimatias, który reprezentuje klasa polityczna, przenoszony na świadomość (a raczej nieświadomość) szeregowego obywatela. On po prostu nie rozumie, na kogo powinien głosować. Kto reprezentuje jego interesy i poglądy.
    Przechodząc do zasadniczego wątku, przez lewicowanie się prawicy rozumiem przede wszystkim operowanie w programach strategią populistyczną. Partie prawicowe urządzają w ostatniej kampanii wyborczej prawdziwy festiwal obietnic, która lepiej ulży spauperyzowanym masom społecznym. Częściowo jest to obłuda i cynizm, ale w części może być to wynik zrozumienia, że nie daje się wygrać wyborów adresując program tylko do 5% uprzywilejowa-nych. Daj marksistowski boże, aby był to również wynik dojrzewania umysłowego klasy pa-nującej, tzn. tego, że zrozumiała ona, iż reszta społeczeństwa powinna żyć na przyzwoitym poziomie, że wyzysk bez opamiętania jest niemoralny i dysfunkcjonalny gospodarczo.
    To przejmowanie, choćby tylko deklaratywne, funkcji zarezerwowanej ongiś dla lewi-cy przez prawicę, stwarza wrażenie, że partie lewicowe, tym bardziej, że skarłowaciały ilo-ściowo, ideowo i intelektualnie, są niepotrzebne.
    Te dwa z pozoru sprzeczne procesy tworzą nieznany dotąd zamęt świadomościowy, który powoduje, że nie może wyłonić się sensowna idea zdolna zintegrować tych, których jest najwięcej i mogliby stanowić awangardę nowoczesnego, prawdziwie zhumanizowanego spo-łeczeństwa. Dlatego aktywność lewicujących partyjek jest tak bardzo niezgrabna i niestwarza-jąca nadziei na przyszłość. Zwłaszcza partii lewicowej w Polsce nie można dziś tworzyć boj-kotując przeszłość, wypierając się własnego rodowodu, ignorując bogaty dorobek intelektual-ny, który zawsze pozytywnie wyróżniał lewicę od innych.

    Bronisław Morawski
    www. bronmor.pl

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Anonim
      Anonim 27 października, 2015, 13:50

      Cholera! Dlaczego tych rzeczywistych prawd nie można było wbić do łbów tych, którzy przejęli władzę w lewicy. O tym wielokrotnie mówiłem, ale dla „działaczy” ważne były stołki i apanaże. Za to teraz zapłacą. Zapomnieli, a właściwie nie wiedzą o czym pisał Marks – nie czytają podstawowych dzieł w tym zakresie. Teraz idą na śmietnik historii. Mam nadzieję, że z tego lekcję wzięła partia „Razem”.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy