Sztuczna inteligencja zmieni świat. Tylko jak?

Sztuczna inteligencja zmieni świat. Tylko jak?

Według OECD sztuczna inteligencja więcej pracy wykreuje, niż zabierze


Prof. Aleksandra Przegalińska – polska filozof, futurolog, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, od 2020 r. prorektor ds. współpracy z zagranicą. Autorka takich publikacji jak „Sztuczna Inteligencja. Nieludzka, arcyludzka” oraz „Społeczeństwo współpracy”.


 

Zacznijmy od pieniędzy. Chiny – 17 mld dol., Stany Zjednoczone – 13 mld dol., Unia Europejska – 8 mld dol. Tyle rocznie przeznaczają na badania nad sztuczną inteligencją (AI). Co to za wyścig? O miejsce w świecie?
– Ta rywalizacja ma też wymiar prestiżowy. Ma pokazać, kto jest szefem, jeśli chodzi o wyścig technologiczny. Niektórzy mówią o pojawiających się zimnowojennych kontekstach, że nagle wszyscy się ścigają, kto ma lepszą technologię, i to technologię z potencjałem bojowym. Bo sztuczna inteligencja może mieć taki wymiar. Ale można również powiedzieć, że ten wyścig wynika z prostej kalkulacji – inwestycje w AI najczęściej opłacają się albo będą opłacać. Mogą się przekładać na ogromny wzrost produktywności, jeśli chodzi o przemysł, rozmaite sektory gospodarki. Czyli na pieniądze. Państwa starają się zwiększać nakłady na AI, ponieważ wierzą, że to pozwoli im wkroczyć w nowy etap cyfryzacji, cyfrowej transformacji, i że ci, którzy będą wygrywali w tym wyścigu, będą na jakiś czas szefami na swoich rynkach. Będą pionierami nowego podejścia do obsługi klienta, do segmentacji, do pracy zdalnej, do predykcji, czyli zrozumienia, co za chwilę może się zdarzyć, do lepszego badania rynku.

Wszyscy liczą na wielkie zyski

I wszyscy wierzą, że to świetna inwestycja?
– Oczekują, że zwroty z niej będą duże. To powtórzenie sytuacji z internetem. Dziś internet jest dla nas oczywisty, nieodzowny.

Naturalne środowisko…
– A jakieś 20 lat temu miały miejsce potężne inwestycje w spółki technologiczne, które były np. e-commerce’ami albo podmiotami online’owymi. Bo była wiara, że przełoży się to na nowe zyski, nowe modele biznesowe itd. W tej chwili jest tak samo ze sztuczną inteligencją.

Opisy świata sztucznej inteligencji brzmią dwojako. Z jednej strony, jak z filmu SF, że maszyny będą za chwilę kierować światem, a z drugiej – że to tylko taki lepszy komputer. Że to Alexa, samochód autonomiczny itd.
– Jestem znacznie bliżej tej drugiej wersji. To są algorytmy, które mogą robić pewne rzeczy i w związku z tym stanowić dla człowieka spore wsparcie.

Ale go nie zastąpią, nie mówiąc o tym, że go wyeliminują… Terminator to bajka.
– Algorytmy sztucznej inteligencji znajdują zastosowanie np. w diagnostyce medycznej, w logistyce, transporcie, marketingu, w sektorze prawnym… To są ogromne wzrosty efektywności i duże zmiany jakościowe. Diagnostyka medyczna wykonywana przez systemy sztucznej inteligencji jest nie tylko skuteczniejsza od tego, co robią ludzie, ale też szersza, dużo bardziej efektywna. Inaczej będzie działał szpital, w którym jest bot, który klasyfikuje pacjentów po symptomach do określonych lekarzy, skracając kolejki, a następnie lekarz ma do dyspozycji wspierające go systemy diagnostyki, i wszystko dzieje się dużo płynniej, a inaczej będzie w szpitalu, który opiera się na papierze, jest zapchany kolejkami i ledwo zipie.

Kolejny przykład to farmacja. W farmacji za sprawą sztucznej inteligencji odchodzi się od tego, że reagujemy na choroby. Raczej zarządzamy całym zdrowiem człowieka. Za pomocą internetu rzeczy, sensorów monitorujemy zdrowie pacjenta, skupiamy się na profilaktyce, tak żeby unikać chorób, a nie reagować na nie w późnych stadiach. To są zmiany fundamentalne. I o tym powinno się mówić, odczarowywać terminatorowe wizje.

Jest wiele szczebli wtajemniczenia

Ale to wszystko wymaga rzeszy fachowców, którzy będą specjalistami od AI, od data science.
– Jest cały czas ogromny popyt na taki talent, na takie umiejętności. Firmy, zwłaszcza wiodące, które bardzo odważnie inwestują w badania nad sztuczną inteligencją, cały czas skarżą się na brak ludzi wykształconych w tej dziedzinie. Choć wydaje mi się, że edukacja zaczyna na to odpowiadać. Ja sama stworzyłam na Akademii Leona Koźmińskiego kierunek studiów z zakresu sztucznej inteligencji w biznesie. Czyli skupiamy się nie na AI jako takiej, tylko na implementacji pewnych algorytmów, by rozwiązywać problemy biznesowe czy problemy zarządzania. I kształcimy coraz więcej osób, które widzą w tym swoją przyszłość. To są kierunki perspektywiczne. Jeżeli ktoś czuje się w miarę komfortowo ze statystyką, z podstawami matematyki, to znakomicie w takiej dziedzinie sobie poradzi.

A jeśli nie czuje się komfortowo?
– Jest wiele stopni wtajemniczenia. Potrzebujemy dużo specjalistów, ale nie wszyscy muszą być wirtuozami. Wystarczy, że będą poprawnie implementować modele stworzone przez innych. Nie wszyscy muszą rozwijać AI w zakresie badań podstawowych. Ważne, żeby potrafili z nich korzystać. Umiejętności cyfrowe są różnie rozłożone.

Nie trzeba być informatykiem, żeby korzystać z Excela.
– Nie trzeba być informatykiem, żeby korzystać z internetu i jego narzędzi. A jest ich coraz więcej. Przykład pierwszy z brzegu – chce pan zbudować model predykcyjny, ile Polacy będą zarabiać za 10 lat? Taki prosty, oparty na zaawansowanej statystyce? To już trochę podpada pod sztuczną inteligencję. Ale żeby ten model zbudować, nie musi pan mieć wielkich umiejętności programistycznych, bo dostanie pan proste narzędzie, które wszystko poprzesuwa. Bardziej więc chodzi o to, żeby mieć umiejętność znalezienia odpowiedniego narzędzia i korzystania z niego. Żeby być świadomym, jak ono może ułatwić życie.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 28/2021, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 28/2021

Kategorie: Technologie, Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy