Złote żniwa wróżek

Złote żniwa wróżek

Polacy wydają na wróżki i jasnowidzów około 2 mld zł rocznie

W kadrze widać stół przykryty połyskliwym obrusem. Na nim – dwie symetrycznie ustawione świeczki w kształcie trupich czaszek, kadzidełko i talia kart, którą rozkładają czyjeś dłonie. Światło jest przyćmione, a w tle słychać egzotycznie brzmiącą muzykę i kobiecy głos. – No, niestety, nie wygląda to najlepiej, drogie Ryby – mówi głos. – Karty wyraźnie pokazują, że jest ktoś trzeci – głos wzdycha ciężko. – Ktoś tu kogoś zdradza. Ale tu mamy kartę zmiany, nowego początku. Może trzeba się zastanowić nad rozstaniem. Czy warto brnąć dalej w taki związek? – pyta retorycznie tarocistka, przypominając następnie adres mejlowy i kwotę, za którą wykonuje „indywidualne czytania”.

Cały filmik trwa 35 minut. Pod nagraniem można przeczytać komentarze wdzięcznych internautów, dzielących się osobistymi historiami mającymi potwierdzać wiarygodność wróżby. „Dziękuję, wszystko się zgadza, otworzyła mi pani oczy”, zaczyna się jeden z nich. „A kiedy będzie Strzelec?”, pyta ktoś inny. Filmik jest jednym z wielu dostępnych na YouTubie nagrań na każdy miesiąc i według znaków zodiaku. Większość ma po kilka, kilkanaście tysięcy wyświetleń. Pod niektórymi figuruje adres e-mail, na który należy kierować indywidualne – odpłatne – prośby o poradę, lub numer telefonu, na który można wysyłać SMS-y z konkretnymi pytaniami.

Wystarczy się zarejestrować

Andrzejki czy przełom roku to czas wróżbiarskich żniw. Wiele osób chce wiedzieć, co je czeka w bliższej i dalszej przyszłości – w życiu uczuciowym, zawodowym itd. Jeśli wierzyć internetowi, polski rynek ezoteryczny ma się nieźle – niepewni swojej przyszłości klienci mogą wybierać spośród klasycznych prognoz astrologicznych, tarota, kart anielskich, run, wróżenia z fusów, z dłoni, z piór, z jaj, z krzyku ptaków, a nawet z pośladków. „Dla celów wróżebnych wystarcza fotografia pośladków, ale lepszy jest oczywiście bezpośredni kontakt”, mówi „Super Expressowi” Kazimierz Olszewski, najsłynniejszy polski rumpolog, tj. specjalista od przepowiadania przyszłości na podstawie kształtu wiadomej części ciała.

„Człowiek – jego troski oraz zawirowania – nie są tajemnicą – przekonuje z kolei wróżka ogłaszająca się jako medium i „doradczyni duchowa”. – Zaglądam w mapę duszy i ciała jak w skan i potrafię je uzdrowić. Widzę osoby, które odeszły. Odprowadzam duchy, oczyszczam, uzdrawiam. (…) Kładę karty. (…) Powróżę z ognia albo z soli i pióra gęsiego. Napiszę modlitwę przeznaczoną wyłącznie dla Ciebie”.

„Rytuały – uzgadniamy wycenę”, czytamy na stronie „Wibracja duszy – oczyszczanie”.

Poza stronami wróżbitów freelancerów, telewizyjnymi kanałami z przepowiedniami całą dobę czy horoskopami na YouTube oferta usług ezoterycznych obejmuje również wyspecjalizowane portale, pośredniczące między targanymi egzystencjalną niepewnością konsumentami a „doradcami duchowymi”. „Droga do poznania tego, co zgotuje Wam los, wcale nie musi być kręta i skomplikowana! – czytamy na jednym z nich. – Wystarczy się zarejestrować (…). Po zalogowaniu macie możliwość dyskusji z naszym doradcami. Następny krok, który powinniście podjąć, to zakup żetonów – możecie go dokonać poprzez systemy płatności Dotpay lub Paypal, jak również wykonując przelew na nasze konto. Zdobyte w ten sposób żetony posłużą Wam jako waluta do rozmów z wróżkami oraz ekspertami od tarota. W każdej chwili możecie dowiedzieć się, jak maluje się Wasza przyszłość, i uniknąć rozczarowań”. Polski rynek magii z zaskakującą sprawnością łączy sferę sacrumprofanum: „rozwój duchowy” miesza się tu z formami płatności, a ludzka kondycja – z nowoczesnymi technologiami telekomunikacyjnymi.

Podobnie jak większość środowisk zawodowych świat wróżek ma swoją strukturę. Kontakt do tych najbardziej obleganych dostać można jedynie od osób upoważnionych. Najniżej w hierarchii plasują się wróżbici anonimowi i najbardziej dostępni, oferujący „wróżbę za SMS”. Najwyżej – ezoteryczni celebryci, często występujący pod nazwiskiem. W zależności od rangi „doradcy” jednorazowa sesja kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Choć wedle powszechnej opinii z wróżb wypada raczej kpić, niż korzystać, różnorodność i mnogość ofert ezoterycznych świadczy o ich powodzeniu, które w dodatku wydaje się mniej więcej takie samo we wszystkich środowiskach społecznych i zawodowych. Potwierdzają to statystyki: według portalu Bankier.pl Polacy wydają na wróżki i jasnowidzów ok. 2 mld zł rocznie. „Nie powinno to nikogo dziwić, skoro aż 58% z nas deklaruje, że wierzy we wróżby i horoskopy – czytamy tam. – Największą popularnością cieszą się wróżby i przepowiednie multimedialne – i to one są najwięcej warte. Na naszej łatwowierności zarabiają głównie giganci z niemieckim kapitałem”.

Zawód jasnowidza czy wróżki staje się coraz popularniejszy. W latach 90. wróżbiarstwem zajmowało się oficjalnie kilka tysięcy osób. Obecnie oficjalnych i samozwańczych przepowiadaczy przyszłości może być w Polsce nawet 100 tys.

„Ponad połowa Polaków (55%) twierdzi, że czyta horoskopy w gazetach, w tym co dziewiąty (11%) robi to często. Zainteresowanie tego typu lekturą deklarują nie tylko kobiety (63%), ale również niemal połowa (45%) mężczyzn”, można z kolei przeczytać w raporcie CBOS, według którego aż 15% Polaków deklaruje odbycie przynajmniej jednej konsultacji z wróżem lub wróżką. Choć badanie pochodzi z 2011 r., CBOS wskazuje tendencję zwyżkową. To zresztą potwierdzałby szybki rozrost wróżbiarskiego rynku.

– Przyznaję, że czasem lubię pójść do tarocisty – zwierza się 28-letnia Małgorzata pracująca w banku. – Nie żebym traktowała to jakoś poważnie, ale parę razy mi się sprawdziło, więc coś w tym chyba musi być.

– Sądzę, że jak coś poprawia nastrój, to nie ma powodu, żeby się przed tym bronić. Może za kilkadziesiąt lat będzie wiadomo, jak to działa – mówi Justyna, nauczycielka korzystająca z prognoz astrologicznych i „rytuałów oczyszczających”. – Ważne tylko, żeby nie przesadzić. I żeby dokładnie sprawdzić astrologa przed konsultacją. Mój jest z polecenia. Trzeba się umawiać z dwumiesięcznym wyprzedzeniem.

Zdaniem antropolożki kultury prof. Doroty Hall bum na usługi ezoteryczne wynika m.in. z promowanego przez kulturę popularną holizmu – przekonania o jedności ciała, duszy i emocjonalności człowieka. – Ważnym czynnikiem jest również niepewność ekonomiczna – dodaje badaczka. – W porównaniu np. Z psychoterapią, która wymaga regularnych spotkań z terapeutą, wizyta u wróżki wydaje się tańszą formą zaspokojenia tych potrzeb. Poza tym korzystanie z tego typu usług zaspokaja potrzebę wyjątkowości i głębi. Klient wróżki ma poczucie „rozwoju duchowego”, na dodatek w atrakcyjnej, nieco egzotycznej formie.

– Dążenie do poznania przyszłości jest w pewnym sensie zrozumiałe, bo w końcu nauka też w jakimś stopniu temu służy – uważa dr Tomasz Witkowski, psycholog i założyciel Klubu Sceptyków Polskich, zajmującego się m.in. krzewieniem krytycyzmu i myślenia opartego na dowodach naukowych. – Tylko że nauka polega na uznaniu własnej niewystarczalności tam, gdzie jej kompetencje się kończą. A wszystko, co „alternatywne”, podsuwa łatwe rozwiązania, w które, w chwilach granicznych, wierzą nawet ludzie uważający się za racjonalnych.

Usługi wróżbitów i jasnowidzów i uzdrowicieli są idealną receptą na niepewność i niedostatki twardego życia. W odróżnieniu od bezlitośnie generalizujących praw nauki „doradcy duchowi” oferują „indywidualne podejście”. „Nielimitowany czas konsultacji” jawi się z kolei jako kusząca przeciwwaga dla przydzielonego czasu u lekarza czy psychoterapeuty.

Wydaje się, że właśnie w tym tkwi problem – żarty kończą się bowiem tam, gdzie ezoteryczne oferty spełniają rzeczywiste i całkiem poważne oczekiwania klientów.

Wróż zawodowiec

– Już nigdy nie pójdę do wróżki! – deklaruje 56-letnia Magdalena, która korzystała z usług kilku tarocistek i wróżbitów. – Ta, u której byłam ostatnio, przepowiedziała mi, że wrócę do byłego męża. Więc czekałam – nie umawiałam się z innymi facetami, nie wyjechałam za granicę, kiedy miałam okazję. Aż mój były mąż ożenił się rok temu.

„Wróżka zniszczyła mój związek!!! Pomóżcie, bo nie wiem, co robić! – prosi zdesperowana użytkowniczka forum Gazeta.pl, opisując, jak na skutek przepowiedni wyrzuciła z domu swojego partnera. – Kilka razy przepowiedziała, że mąż mnie zdradzi. Na początku jej nie wierzyłam, ale ona bardzo zdecydowanie zaleciła mi odejście od niego. Próbowałam to odkręcić, a on nie odbiera moich telefonów”.

Choć zniszczone małżeństwo jest niewątpliwie poważną konsekwencją braku dystansu do zaleceń „duchowych doradców”, skutki nadmiernego zaufania do przepowiedni bywają jeszcze gorsze.

– Kilka lat temu media pisały o zaginięciu w górach grupy młodzieży, która udała się w Tatry – opowiada Tomasz Witkowski. – Rodziny zawiadomiły TOPR i zatrudniły pewnego jasnowidza, który wskazał na mapie, gdzie TOPR-owcy mają szukać. Efekt: TOPR wyruszył na akcję przy bardzo złej pogodzie, narażając swoich ludzi i wydając pieniądze na poszukiwania. Tymczasem zaginieni odnaleźli się w więzieniu w czeskiej Pradze. Według TOPR takie przypadki niestety się zdarzają, bo rodziny zaginionych bardzo nalegają, żeby posłuchać jasnowidza. Tyle że, jak wynika z przeprowadzonych w USA badań, przeciętny owczarek ma na koncie więcej odnalezionych niż jakikolwiek jasnowidz. Należy też zadać sobie pytanie, kogo obciążyć kosztami poszukiwań i narażania zdrowia i życia ratowników pracujących w ekstremalnych warunkach pogodowych.

Nie tylko TOPR zdarzyło się uciekać do alternatywnych metod poszukiwań – jeden z najbardziej znanych polskich jasnowidzów chwali się na swojej stronie liczbą policyjnych śledztw, w których był proszony o pomoc przez policjantów. Choć policja uparcie zaprzecza tej współpracy, jasnowidz uzbierał imponującą kolekcję pism potwierdzających jego udział w śledztwach. „Ma w archiwum kilkaset listów gratulacyjnych z całego kraju. Na nich policyjne pieczęcie, państwowe godła, podpisy komendantów. Treść z grubsza ta sama: komenda policji dziękuje za pomoc w śledztwie, gratuluje lub przynajmniej poświadcza współpracę”, czytamy na stronie „Newsweeka”. W 2013 r. ten sam jasnowidz pochwalił się na swojej stronie dokumentem poświadczającym powołanie go na biegłego sądowego. Prokuratura Okręgowa w Katowicach potwierdziła tę informację, pisząc, że „nawiązała współpracę ze specjalistą z zakresu parapsychologii”.

Takie przypadki są możliwe, gdyż zawody jasnowidza i wróżki figurują w ministerialnym spisie (kod w klasyfikacji zawodów i specjalności – 516102). – Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wyjaśnia, że spis ma „odzwierciedlać rzeczywisty obraz rynku”. Jeśli tak, to dlaczego nie ma w nim prostytutki, naukowca czy poety? – dziwi się dr Tomasz Witkowski, który prawie 10 lat temu wysłał do ministerstwa list postulujący usunięcie zawodu wróżki z oficjalnej listy.

Choć wspomniany jasnowidz lubi powtarzać, że jest pierwszym powołanym na biegłego „ekspertem” ze swojej dziedziny, polskie prawo umożliwia występowanie w roli biegłych wszystkim jasnowidzom i wróżkom. Ale nie tylko – innym znanym z alternatywnej specjalności biegłym sądowym, tym razem w Warszawie, był w latach 2006-2012 Marian Zbigniew Nowak, bioenergoterapeuta i telewizyjny celebryta znany m.in. z programu „Ręce, które leczą”.

Tomasz Witkowski: – Uznawanie wróżbiarstwa i jasnowidztwa za odrębne zawody ma konkretne konsekwencje prawne. Jak każdy inny „zawodowiec” jasnowidz może zostać powołany jako biegły sądowy i takie przypadki mają miejsce. W polskim prawie istnieje precedens skazania oskarżonego o morderstwo na podstawie zeznań biegłego jasnowidza i bioenergoterapeuty. Poza tym zgodnie z polskimi przepisami przedstawiciele każdego zawodu mogą kształcić przyszłe pokolenia do wykonywania go; m.in. w Łodzi działa szkoła Jupiter mająca w ofercie takie specjalizacje jak tarot.

Wszystko da się pogodzić

Zastanawiające, że rynek usług wróżbiarskich cieszy się takim sukcesem w kraju, którego mieszkańcy w znakomitej większości deklarują się jako katolicy. Prof. Dorota Hall widzi w tym jednak tylko pozorną sprzeczność. – Chodzenie do wróżek kłóci się z religijnością katolicką doktrynalnie, ale nie duchowo – wyjaśnia badaczka. – Wpisuje się ono w katolicką wrażliwość, która dopuszcza istnienie i działanie wielu pośredników w kontakcie z sacrum, z tym, co wykracza poza codzienność. Dlatego różne formy alternatywnej duchowości mają podobne powodzenie wśród osób zaangażowanych i niezaangażowanych w tradycyjną religię.

Skądinąd reklamujący się w internecie eksperci od przyszłości wydają się świadomi preferencji religijnych swojej klienteli – ci, którzy nie chcą rezygnować z bycia poprawnym katolikiem, mogą zamiast tarota wybrać karty anielskie, przesłanie od Anioła Stróża lub indywidualnie ułożoną przez „konsultanta duchowego” modlitwę. Z kolei tym, którzy chcą się uważać za racjonalnych, rynek sacrum podsuwa argumenty przemawiające za „naukowością” uzdrawiania energią, obco brzmiące nazwy oraz rzeczowniki kończące się na -ogia.

– Przecież wiadomo, że w prognozowaniu astrologicznym chodzi nie o jakieś konkretne przepowiednie, tylko o zorientowanie się w energii – irytuje się Justyna, pytana o powody dalszych konsultacji z astrologiem mimo kilku niesprawdzonych prognoz. – Trzeba mieć trochę dystansu!

„Trochę dystansu” wydaje się dobrze odzwierciedlać podejście przeciętnego polskiego konsumenta ezoteryki nie tyle do niej samej, ile do dobrze znanych autorytetów. Wygląda bowiem na to, że kryzys zaufania do tego, co standardowe, działa na korzyść tego, co alternatywne. – W kulturze internetowej autorytety nie cieszą się tak wielkim zaufaniem jak kiedyś – konstatuje prof. Dorota Hall. – Różni specjaliści z tej samej dziedziny mówią co innego, więc ich opinie przestały być traktowane jako rozstrzygające i ostateczne. Jest bardzo prawdopodobne, że przepowiednie wróżek to jedna z wielu rzeczy, w które nie wierzymy na 100%.

Magdalena: – O swoim rozczarowaniu związanym z wróżeniem powiedziałam kilku koleżankom, które też regularnie chodziły do tarocistów. Chciałam je jakoś przestrzec. Od większości usłyszałam, że to była kwestia wróżki albo że nie trzeba było wszystkiego brać tak na serio. Ale przecież jak komuś na czymś zależy, to trudno podchodzić na luzie.

„Trochę dystansu” wydaje się niemożliwe tam, gdzie w grę wchodzą poważne problemy. O ile zachowanie niezbędnego krytycyzmu wobec „alternatywnych źródeł wiedzy” jest stosunkowo łatwe w sytuacji względnego komfortu, o tyle staje się niemal nierealne dla kogoś w sytuacji granicznej, kto w alternatywnej duchowości widzi ostatnią szansę. Pytanie tylko, czy usługi tarocistów, wróżek, jasnowidzów i bioenergoterapeutów nie są obliczone na desperację klientów. I czy etyczne jest igranie z ich nadzieją.


Wróżbiarski biznes
Stawka telewizyjnych wróżek i wróżbitów to średnio 4 zł za minutę. Stacja telewizyjna na tego typu programach jest w stanie zarobić rocznie kilkadziesiąt milionów złotych. Przykładowe stawki za konsultację telefoniczną najpopularniejszych wróżbitów

Wróżbita Maciej 200-1000 zł
Merkurja 200-250 zł
Wróżka Oriana 200-500 zł
Tarocista Adrian 200 zł
Tarocistka Anna Świerczewska 200 zł

To stawki podstawowe. Za rytuały, dzięki którym rzekomo można ochronić człowieka przed negatywnymi wydarzeniami, trzeba zapłacić nawet 1500 zł; ok. 600 zł kosztuje rzucenie klątwy na naszego wroga.

Źródło: Money.pl


Pupa prawdę ci powie

Typ okrągły
Zdaniem rumpologa Kazimierza Olszewskiego kobiety, które mają okrągłe pośladki, są uczciwe, szczere i otwarte. Posiadają zdolności twórcze, dzięki czemu mogą osiągnąć zawodowy sukces. To oddane kochanki i przyjaciółki, zawsze zachowujące się swobodnie i naturalnie.

Typ gruszka
Taki kształt pośladków jest typowy dla kobiet nieśmiałych, zamkniętych w sobie, które mogą mieć zahamowania seksualne. Są to natomiast osoby stałe w uczuciach, wierne, które szukają partnera na całe życie.

Typ serduszko
Jeśli twoja pupa przypomina serce, zdaniem polskiego rumpologa masz porywczy charakter i skłonność do urządzania awantur. Ale przede wszystkim cechuje cię duża wrażliwość. Właścicielka takich pośladków jest dobrą kochanką.

Typ płaski
Kazimierz Olszewski przekonuje, że kobieta, która ma płaską pupę, jest samodzielna i niezależna, a poza tym wyjątkowo wrażliwa na piękno. Niekiedy ma huśtawki nastrojów. Będzie dobrą kochanką, ale może mieć problem ze stworzeniem stałego związku, ponieważ bywa kapryśna.

Typ jabłko
Właścicielka takich pośladków jest pełna charyzmy, przebojowa, kreatywna, wytrwała i pewna siebie. Zawsze uparcie dąży do wytyczonego celu.

Brytyjski rumpolog Sam Amos twierdzi natomiast, że okrągłe pośladki świadczą o osobie otwartej, radosnej, z optymistycznym podejściem do życia. Z kolei płaska pupa charakteryzuje osobę zamkniętą w sobie, próżną i pesymistyczną.

Źródło: Kobieta.wp.pl


Fot. Karol Makurat/REPORTER

Wydanie: 48/2018

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy