Archiwum

Powrót na stronę główną
Publicystyka

Kartki z dziennika

Kto odważy się powiedzieć, żer w Polsce „antykomunizm” jest tylko obrzydliwą demagogią, mącącą ludziom w głowach po to, aby dostarczyć legitymizacji określonej grupie polityków? Z przyjemnością udostępniamy Czytelnikom kilka zapisów z osobistego dziennika prof. Andrzeja Walickiego, wybitnego uczonego, historyka idei, człon­ka PAN, profesora uniwersytetu NOTRE DAME w Stanach Zjed­noczonych. Publikowane frag­menty stanowią część większej całości, która ukaże się niedługo w książce prof. A. Walickiego “Polskie zmagania z wolnością. Widziane z boku”, nakładem krakowskiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sport

Całe zło w gwizdek?

Tak, to uczciwy sędzia. Jak powiedział, że chce sto tysięcy, to nigdy nie wziął więcej Według stereotypu, wszystko jest proste: panienki w hotelu (kolor włosów i figura w zależności od upodobań), prezent (dziś o to znacznie trudniej, nie ma możliwości zapako­wania bagażnika konserwami w Dębi­cy, ale też i nikt nie zakpi ze sprawie­dliwych, wręczając im nieważne bony na benzynę), wystawne przyjęcie, w restauracjach (kiedyś w Szczecinie jeden z bocznych arbitrów tak się za­pomniał, że po drodze na miejsce odpoczynku zdemolował zagradzającą mu w jego mniemaniu wejście do ho­telu szkołę),

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Trzeba rozumieć sąsiadów

Nie mam i nigdy nie miałem zbytniego zaufania do dziennikarzy zajmujących się sprawami międzynarodowymi, gdyż rzetelność informacji nie była tym, za co mielibyśmy ich kochać. Istniały wyjątki. Np. Leon Bójko w okresie, gdy pracował w Moskwie jako korespondent, pisał sprawozdania tak trafne, że stawały się – mimo jego woli i wiedzy – oficjalnymi dokumentami MSZ. Tu przerwa na odśmianie publiczności – jak to nazywał Melchior Wańkowicz. Z jakiejś tam okazji znalazłem się, jeszcze jako poseł, na liście osób otrzymujących superinformacje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Niedźwiedź się budzi

Wybory prezydenckie zawsze mają w sobie coś z małżeństwa: człowiek wypowiada się za jakąś zachwycającą go dziewczyną, a potem okazuje się ona żoną ze wszystkimi tego konsekwencjami, których nie sposób przewidzieć. Po wyborze, a także już przed wyborem Władimira Putina na prezydenta Rosji zarówno zagraniczni, jak i krajowi komentatorzy zastanawiają się uporczywie, kim jest właściwie – nieznany nikomu jeszcze do niedawna – Władimir Putin i co zrobi jako prezydent Rosji, a więc, pamiętajmy, kraju nie tylko przeogromnego, ale trzymającego palce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Salto morale

W telewizji pokazali, a posłowie podchwycili. Złapali Łódzki Ośrodek Telewizji na dużym błędzie warsztatowym. Kryptoreklamiarskim wywiadzie z panem Piotrowskim, mordercą księdza Popiełuszki. W dodatku wywiadzie zrobionym, wedle dziennikarskiego rzemiosła, fatalnie. Ot, materiale szkoleniowym na studiach dziennikarskich pod hasłem „Jakich knotów nie puszczać”. Za wywiad z panem Piotrowskim w Łódzkim Ośrodku poleciało pięć głów: dziennikarzy robiących ów wywiad i ich przełożonych. Okazuje się, że krwi posłom rządzącej koalicji za mało. Znaleźli pretekst, by uderzyć w nie lubianego, uchodzącego za stronnika

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Gdy tylko pojawiła się możliwość uspokojenia stosunków polsko-rosyjskich, znów wyskoczył minister-pełnomocnik do spraw służb specjalnych i pogroził Rosjanom. Że szpiegują w Polsce. I że on teraz przedsięweźmie w tej sprawie nowe kroki. Polska rzeczywistość wygląda więc tak: z jednej strony, MSZ drobniutkimi krokami próbuje jakąś tkankę porozumienia tkać, a z drugiej – minister Pałubicki prowadzi własną politykę. I – jak widać z zachowania – najchętniej to by się z Rosjanami strzelał. Wygląda to tak samo groźnie, jak i operetkowo – zależy, kto

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przepraszam, pomyłka, myślałam, że to piłka…

Słyszał to świat, widzieli to ludzie? Widział to świat, słyszeli to ludzie? Tak zwykła była dziwować się moja babka, gdy gdzieś w pobliżu urodziło się cielę o dwóch głowach lub sąsiadka powiła dziecię wyglądające na diabelskie nasienie. Tak też i mnie zdziwiło wystąpienie piłki mówiącej z ekranu telewizora do milionów telewidzów. Grająca piłka w dzisiejszych czasach warzyw śpiewających czy maszerujących proszków do prania nie byłaby sama w sobie niczym nadzwyczajnym, gdyby nie to, że wypowiedziała się ona na temat pornografii. Po to, by uprawiać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Historyczny kompromis czy koniunkturalizm?

Czy do tej pory mocno antylewicowi politycy UW mogą współrządzić z SLD? Coraz częściej dają się słyszeć głosy o możliwym, powyborczym koalicyjnym porozumieniu pomiędzy UW i SLD. Powstanie tego typu koalicji rządzącej wydaje się prawdopodobne po raz pierwszy w krótkiej, aczkolwiek burzliwej historii politycznej III Rzeczpospolitej. Być może tzw. „kwestia smaku” i niechęci historyczne pójdą w zapomnienie, gdy dojdzie do podziału powyborczych łupów, na które wszyscy politycy niezależnie od orientacji ostrzą sobie zęby. Osobiście nie miałbym nic

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Staromodna SF

Rzadko sięgam po SF, od lat wolę czytać fantasy. Różnica jest taka, że SF jest technologiczna czy techniczna może, a fantasy magiczna, oczywiście mówię to w ogromnym uproszczeniu. Ale trafiła do moich rąk antologia właśnie SF, wydana pięć lat temu w Stanach, a trzy w przekładzie polskim, oczywiście, na nieocenionym Bazarze Taniej Książki na Koszykach. Antologia nosi tytuł „Nowe Legendy”, a ułożył ja z całkowicie nowych opowiadań Greg Bear, sam znakomity autor fantastyczny. Przeczytałem te sześćset stron ciekaw, czy i co się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czy prasie wolno kłamać?

Oczywiście nie, odpowie każdy, kto oczekuje od prasy i w ogóle od wszystkich środków masowego przekazu, rzetelnej informacji o bieżących wydarzeniach życia, zwłaszcza publicznego. Wiadomo jednak, że gazety są stronnicze. Służą określonym „opcjom” politycznym i z tej racji starają się nie ujawniać na swoich łamach prawd, które dana partia pragnie ukryć przed opinią społeczną. Często przekazują społeczeństwu zdeformowane informacje o pewnych wydarzeniach, wyolbrzymiając bądź umniejszając ich znaczenie. Nie ulega wątpliwości, że takie praktyki nie mieszczą się w ogólnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.