Archiwum

Powrót na stronę główną
Przegląd poleca

Przegląd komputerowy

Serwisy internetowe Na stronach internetowych można znaleźć najświeższe wiadomości Szalony rozwój Internetu oraz jeszcze gwałtowniejsze załamanie się e-biznesu i upadek wielu firm, które utopiły w nim gigantyczne pieniądze, nie pozostawiły na szczęście tylko popiołów. Na zgliszczach złudzeń pozostało wiele firm. Jedne potrafiły znaleźć swoją niszę, inne wkroczyły na ten rynek na tyle wcześnie, że zdążyły okrzepnąć i zacząć przynosić zyski w chwili kryzysu, jeszcze inne miały silne wsparcie finansowe, które pozwoliło im przetrwać najgorszy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Z byka spadł

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Po 13 latach od obalenia nieludzkiego, podobno, totalitarnego komunizmu i za panowania Królestwa Wolności w naszym kraju mamy kolejnego prześladowanego. Molestowanego za swoje polityczne przekonania. Dżudokę Rafała Kubackiego. Gdyby ktoś powiedział, że olimpijczyk w sportach samoobronnych, artysta filmowy opromieniony rolą w narodowo-katolickim obrazie „Quo vadis” jest uciśniony i molestowany, odpowiedź byłaby jedna. Czyś ty z byka spadł? Ale tego problemu nie można zbyć tylko jedną frazą. Bo o swej drodze polityczno-krzyżowej mówi sam Kubacki. W Korwino-Mimicznym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy Edyta Górniak sprofanowała hymn narodowy?

PRO Sławomir Pietras, dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu Uważam to za, niestety, typowe w naszych stosunkach nadużycie. Takie samo jak pseudorockowe popisy w pseudopiłkarskim towarzystwie tenora Torzewskiewgo z braku jakichkolwiek prawdziwych sukcesów, jak udawanie Kiepury przez Wójcickiego, pisanie głupot przez Marię Fołtyn w nieczytanych przez nikogo „Pamiętnikach” czy publiczny taniec Plisieckiej w wieku, kiedy się właściwie już nie żyje. No cóż, takie czasy. KONTRA Andrzej Żuławski, reżyser Gdyby nasza drużyna wygrała, to Edyta Górniak śpiewałaby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Mikrofilmy chronią zbiory

W ramach współpracy polsko-niemieckiej skatalogowano 40 tys. starych druków – Mikrofilmowanie, czyli zastosowanie techniki fotograficznej, jest dotychczas jedyną masową i sprawdzoną metodą zabezpieczania materiałów piśmienniczych. Tworzenie mikroform zbiorów bibliotecznych pozwala na ich zabezpieczenie na wypadek działań zbrojnych lub klęsk żywiołowych. Mikroformy chronią oryginał w przypadku częstego udostępniania oraz ułatwiają dostęp do materiałów bibliotecznych dzięki wypożyczeniom międzybibliotecznym oraz możliwości zakupu kopii lub odbitek kserograficznych. Dla bibliotek są szansą na uzupełnianie własnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zawodowi zabójcy

W Polsce zleca się coraz więcej morderstw Dziś wiadomo niemal na pewno, że zabójstwo w supermarkecie Klif było dziełem zawodowego zabójcy i dokonane zostało na zlecenie. Nie ustalono jeszcze, czy sprawcą był polski morderca, czy też „fachowiec” sprowadzony zza granicy. Ta profesja polonizuje się powoli, ale systematycznie. Do niedawna na zlecenie mordowali u nas przede wszystkim przybysze zza wschodniej granicy. Dziś na tym rynku pracy coraz mocniejszą pozycję zdobywają rodzimi „spece”. Liczba morderstw na zlecenie rośnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Zobaczyć dotykiem

W Łodzi niewidomi oglądają obrazy Kilkunastoletni Damian ze skupieniem dotyka czarno-białej grafiki. Dla osoby widzącej ta abstrakcyjna kompozycja Wacława Szpakowskiego przedstawia coś na kształt szachownicy. Damian, który nie widzi od urodzenia, ma jednak trudności z jej rozszyfrowaniem. – Ciężko jest mi rozpoznać jakiś sens w tej grafice – mówi, nie odrywając rąk od dzieła. – Czuję równoległe punkty i załamania, strzałki, które prowadzą do kolejnego punktu. Damian ma w domu kilka rzeźb i miedzianych, tłoczonych obrazków, a w szkole uczy się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Tacy grzeczni mordercy

W Łochowie nikt nie rozumie, jak ich sąsiedzi mogli z zimną krwią zamordować cztery osoby – To byli normalni chłopcy z porządnych rodzin – twierdzi taksówkarz spotkany na postoju przed stacją. – Nieraz ich woziłem, tu ludzi się zna, nigdy bym nie przypuszczał, że coś takiego im wpadnie do głowy. No, ale wie pan – nikt nie ma na twarzy wypisane, że będzie mordercą. Od mojej ostatniej wizyty w Łochowie, mieście, skąd pochodzą zabójcy pracowników Kredyt Banku, minęło kilka miesięcy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nie budzić śpiących demonów!

Prawo i obyczaje Są w literaturze światowej dzieła, które ukazują w alegorycznej formie głęboką prawdę o lekkomyślnych poczynaniach człowieka. Takim utworem jest np. słynna ballada J.W. Goethego „Uczeń czarnoksiężnika” („Zauber lehrling”). Młody człowiek, ucząc się dopiero sztuki czarnoksięstwa, rozpętuje pod nieobecność mistrza tajemne moce, ale nie potrafi ich poskromić. Na szczęście zjawia się w porę czarnoksiężnik i jednym ruchem swej różdżki uspokaja szalejące żywioły. W czasach nieokiełznanej wolności słowa pojawiają się różni

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dla nałogowców fantasy

To jest chyba rodzaj nałogu czy uzależnienia. Przed snem czytam sobie do poduszki książki typu fantasy, bo w dzień naturalnie nie mam na to czasu. Jest tych książek przeraźliwie dużo i są one bardzo, bardzo grube – przeciętnie 600-700 stron. A tych tomów bywa także wiele. Mogę to zrozumieć, nie chodzi tu wyłącznie o względy komercyjne, chociaż pewnie to one przeważają. Ale skoro autor już stworzył swój świat, powymyślał bohaterów i zasady nimi kierujące, to mu nie spieszno do rozstania. Co prawda, są one do siebie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Gejzery

Zapiski polityczne Media, szczególnie te inaczej inteligentne, uwielbiają sensacje. Ostatnio bawią publiczność sprawą szpitali dla VIP-ów, że niby są one takie nadzwyczajne, a te dla zwykłych ludzi takie nędzne. To nieuczciwa bzdura. Od kilku lat sporo czasu spędzam w szpitalach. Teraz znowu tkwię, w zwyczajnym, a nie VIP-owskim, chociaż mam do tego prawo. Tkwię zaś w zwyczajnym dlatego, że pobyt tutaj gwarantuje mi wysoki poziom leczenia. Bo to jest istotne. Nie muszę korzystać ze specjalnych wygód, trafiam zazwyczaj do pokoi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.