Archiwum
Równość i sprawiedliwość (bo wolność już mamy)
Wysłuchałem kilka dni temu wywodu pana wicepremiera Kołodki, który zapowiedział reformę systemu podatkowego bez podania szczegółów i – jak się okazało – bez uwzględnienia podatku liniowego ponieważ, jak wywnioskowałem z jednego zdania, sprawiedliwość fiskalna musi być… czyli tradycyjnie biednemu zabrać tyle samo, bogatemu więcej, wtedy będzie równiej. Wszystko to jest piękne, bo nie uwzględnia mentalności ludzkiej. Napisałem kilka lat temu opowiadanko „Równość”, jakby to wyglądało w praktyce, i chciałbym je przytoczyć. Równość
Rapsod żałobny
„…Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą, i znaki Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami, Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki… Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…” To pisał Norwid. Nie potrafimy dzisiaj tak rozpoznawać Wielkości. Nie potrafimy tak żegnać Wielkości. Nie potrafimy tym bardziej, kiedy Wielkość przechodzi koło nas w szarawym ubranku, w rogowych okularach, z petem przyklejonym do wargi. Kiedy mówi językiem umyślnie grubiańskim, ale przez to nieomylnie trafnym, dotykając sedna rzeczy, które
Dzieci pani Dulskiej
Prymas polskiego Kościoła katolickiego, kardynał Józef Glemp, szczerze wyznał podczas wywiadu dla Katolickiej Agencji Informacyjnej, czyli własnego kanału informacyjnego, iż hierarchia nie będzie się upierała, by zamieścić invocatio Dei w przyszłej konstytucji europejskiej. Bo hierarchia nie chce tam odwołania do Boga, jeśli to odwołanie będzie tylko pustym gestem, „wzywaniem imienia Pana Boga nadaremno”. Prymas już wie, że państwa dominujące w Unii Europejskiej są zlaicyzowane. Tak iż nie może tam być podobnego sojuszu tronu z ołtarzem, jaki
Hokeista na… lodzie
Nigdzie poza kanadą hokej nie jest otaczany takim kultem Rozmowa z Mariuszem Czerkawskim, hokeistą Montreal Canadiens – Ostatnio Montreal Canadiens wysłali cię na „farmę”, jak w NHL określa się drużynę rezerwową grającą w AHL (American Hockey League). To nie jest pewnie przyjemne? – Nie. Stało się to pomiędzy świętami, a Nowym Rokiem. Był to wynik rozmowy z menedżerem klubu. W składzie Montreal Canadiens wychodziłem na lód na krótko, bo tak mnie widział trener. Do wyboru miałem, albo status
Przychodzi ufoludek do Raela
Przychodzi mały zielony, wcale nie wielki i gruby ufoludek do Raela, który jest prostym kierowcą wyścigowym, a nie właścicielem gazety, i proponuje mu ów karłowaty kosmita, że go sklonuje. Nie poszedł wcześniej do Rapaczyńskiej, ale tylko dlatego, że jeszcze wówczas nie była szefową Agory. Co dziwne, zielony facecik obiecuje Raelowi wszystko za frajer, bez szmalu, tylko dlatego, że Raela wybrała ufoidalna społeczność. Rael nie nagrał ufoluda na kasetę, nie przedstawił jego propozycji premierowi ani prezydentowi, nie opublikował po pół roku całej afery kosmicznej w gazecie, lecz założył sektę swego
Ideologia narodowa powstania styczniowego (1)
Organizatorzy warszawskich manifestacji przekonani byli, że mobilizacja moralna zwielokrotni siły narodu i zachwieje panowaniem rosyjskim Klęska Mikołajowskiej Rosji w wojnie krymskiej zaowocowała polityczną „odwilżą”, połączoną z wciąganiem czynników społecznych w proces przygotowywania reformy włościańskiej oraz innych „wielkich reform” Aleksandra II. Sprzyjało to planom polskich organiczników. W kręgach radykalnych rodziło się jednak pytanie, czy nie można by pójść dalej, czy nie należałoby zaangażować się w polityczną mobilizację społeczeństwa w celu wywarcia presji na władze rosyjskie i stworzenia klimatu
Ktoś chciał załatwić prezesa
W eksportowanych do Anglii wyrobach znanej lubelskiej firmy znaleziono heroinę. Kontrabanda czy zemsta? – Zrobiono ze mnie złodzieja, bandytę i oszusta. Jeżeli przeżyję tę aferę i wyjdę z niej cało, to będzie cud – ubolewa Zbigniew Czmuda, prezes firmy Resta z Garbowa koło Lublina. – Bo wyrok na nas już wydano. Zostaliśmy przemytnikami. W piątek, 27 grudnia, tuż po północy prezesa Czmudę obudził telefon. – Niech pan przyjeżdża do firmy, bo tu pełno policji, psów i antyterrorystów –
Wdowy jadą do Strasburga
10 lat po katastrofie promu „Jan Heweliusz” 14 stycznia 1993 r. na Wybrzeżu za oknami huczał wiatr, a radio mówiło, że na Bałtyku jakiś polski prom „ma kłopoty”. Wkrótce pojawiły się pierwsze szczegóły i nazwa: „Jan Heweliusz”. Ludzi liczono do wieczora – dziewięciu uratowanych, 55 ofiar. Od tamtej chwili minęło 10 lat, ale kłopoty z zatopionym statkiem wciąż trwają. I minie jeszcze wiele czasu, zanim się skończą. Tego typu sprawy ciągną się latami. Zakończone niedawno
Dziennikarze – hieny czy IV władza
Dziennikarzy kilku pokoleń dzieli twarda walka o byt Bohaterem najnowszej, współczesnej powieści Edwarda Redlińskiego pt. „Transformejszen” jest młody dziennikarz z Warszawy, który podjął się opisania polskiej prowincji. Pisarz nie ma dla niego litości – pokazuje reportera jako tępego łowcę sensacji, nic nierozumiejącego z tego, co w ostatnich kilkunastu latach zdarzyło się w Polsce, natomiast na poczekaniu dysponującego gotowym wyjaśnieniem każdego problemu społecznego. (Jest duże bezrobocie? To dobrze, ludzie wreszcie uszanują pracę. Brakuje
Miasto Aniołów – miastem bezprawia
W Los Angeles grasuje 3,5 tys. gangów skupiających ponad 100 tys. ludzi. Policja jest bezradna 11-letni Andy napisał wypracowanie: „Była prawie północ, gdy znów odezwała się broń – pięć strzałów. Kiedy wychodziłem do szkoły, spostrzegłem, że zastrzelono mojego sąsiada. Na schodach jego domu było pełno krwi. Policja właśnie zdjęła białą płachtę ze zwłok leżących na noszach. Spojrzałem w siną, martwą twarz. To był mój sąsiad, który nikomu nie zrobił nic złego”. Andy nigdy







