Archiwum
Tylko Syryjczyków żal
Pamiętacie jeszcze rezolutną panią, która uratowała Polskę przed nawałą islamską? Tak, to ona. Miriam Shaded. Ma 29 lat. Przedstawia się jako przedsiębiorca. I bardzo chciała trafić do Sejmu. Na szczęście wyborcy mieli inne zdanie. Piszemy na szczęście, bo za Miriam S. ciągnie się niezbyt miły zapach. Studiowała teologię ewangelicką. Ale nie za wiele z niej pojęła. Wręcz odwrotnie. Tocząc prywatną wojnę z islamem, mówi o nim takim językiem, jak kibole o wrogiej drużynie. Fundacja Estera, którą prowadziła,
Saska przeprasza za Kempę
Czyli dla słabiej znających stolicę: dzielnica Saska Kępa przeprasza za Beatę Kempę. To oczywiście żart demonstrantów sprzed Trybunału Konstytucyjnego. Transparent z takim napisem mocno jednak zirytował posłankę PiS, u której poczucia humoru z lupą trzeba by szukać. Przecież Kempa już dawno przebiła byłego bulteriera PiS, czyli Jacka Kurskiego, a jako pitbul partii tak pasuje do klimatu ul. Francuskiej, jak PiS do demokracji. Samej Kempie dobrze by zrobiło, gdyby przeprosiła… Jarosława Kaczyńskiego. Za co? A choćby za to,
Karp w sosie curry
Czyli polsko-indyjska miłość pod Wawelem – Opletli nam ręce szalem – wspomina Agnieszka – i ten kunsztowny, rytualnie zasupłany węzeł miał oznaczać złączenie małżonków na śmierć i życie. W Delhi była wtedy pora monsunowa, powinno padać, ale akurat z nieba lał się żar. Nasz ślub trwał trzy dni. Pierwszego dnia – ślub cywilny, potem impreza w stylu europejskim. Ja założyłam europejską kremową sukienkę, Adi elegancki garnitur. Wymieniliśmy się obrączkami.
Kilka podstawowych pojęć
W ogólnym politycznym jazgocie rzeczy zmieniają nazwy, a nazwy zmieniają znaczenie. Język przestał służyć do porozumiewania się, służy coraz częściej do dezinformacji, obrażania i poniżania adwersarza. Staje się coraz bardziej nienawistny i zarazem fałszywy. Za pomocą fałszywego języka można dyktaturę nazwać demokracją, a demolowanie państwa jego naprawą. Można obrońców demokracji nazwać „Polakami gorszego sortu”, a nawet „komunistami i złodziejami”. Fałszywym językiem można ludziom mieszać w głowach, zakłamywać rzeczywistość. Prawdziwy opis rzeczywistości
Selekcjonerzy narodowi
Tytuł nie nawiązuje do funkcji trenerów reprezentacji narodowych w piłce nożnej czy koszykówce. Chodzi raczej o zawód popularny w czasach kapitalizmu konsumpcyjnego, dzięki któremu konsument ma dobrze się bawić. Po to właśnie stworzono selekcjonerów, którzy mają wpuszczać do klubów czy restauracji odpowiednich gości. Takich, którzy nie będą przeszkadzać pozostałym w dobrej zabawie, a przy okazji można będzie na nich coś zarobić. Masz nieodpowiedni wygląd, niewłaściwe ubranie, zbyt cienki portfel oraz odbiegającą od pożądanych wzorów otoczkę estetyczną – nie wchodzisz do środka. Jesteś
Najazd barbarzyńców
12 grudnia na manifestację organizowaną przez KOD poszedłem z sąsiadami i ich mamą. Do tej pory nie byli zaangażowani politycznie. Mama sąsiada poruszona mówi: „Jestem po raz pierwszy w życiu na demonstracji”. Deszcz popadywał, jednak nikomu to nie przeszkadzało. Źle znoszę tłum, ale to był tłum swojski, inteligenckie twarze, czasami od wielu lat niewidziane i przez czas zmienione. Spotkałem ludzi z różnych epok naszej konspiracji. Żadnego szczękościsku, luz i poczucie humoru stonowane przeświadczeniem, że źle się dzieje. Minęło trochę czasu
Enigma pod choinką
Ile razy można powtarzać to samo? Na przykład, że tzw. polityka historyczna to contradictio in adiecto – albo historia, albo polityka. Jeżeli dostosowuje się odczytywanie historii do dzisiejszych zapotrzebowań politycznych, ambicji narodowych i sloganów, już w punkcie wyjścia popełnia się fałsz. Niby to proste i elementarne, a jednak „polityka historyczna” niczym potwór z Loch Ness wciąż wysuwa z odmętów cyniczną mordę. Dzisiaj znowu. Na początek drobny przykładzik. Przeczytałem właśnie w „L’Express” (2-8 grudnia 2015 r.) obszerne dossier
W Polsce jak kto chce
Z powodu marnej kondycji fizycznej od dłuższego czasu nie wypowiadałam się publicznie, ale obecna sytuacja po prostu zmusza do zabrania głosu. W ostatnich tygodniach doszło do tylu wydarzeń nieoczekiwanych, zaskakujących, osobliwych, że wywołało to narodową dyskusję. Dyskutujemy w domu, w pracy, w prasie, w radiu, w telewizji. Parlament Europejski wyraża zaniepokojenie i w dniu, gdy to piszę (7 grudnia), mówi się o debacie na temat „kwestii polskiej” w czasie najbliższej sesji… Ni mniej, ni więcej! W jednej z telewizyjnych dysput padło pytanie (bez odpowiedzi), co jest praprzyczyną
W imię kotka i syna
Pierwszy Mikołaj, którego widziałam przez okno małego fiata, był na niezłej bani i spektakularnie przewracał się na śnieg. Miałam pięć lat i właśnie liczyłam choinki w oknach bloków, kiedy mężczyzna w dziwnym kubraku zwalił się na ziemię. Był tłusty i czerwony, z doczepioną brodą. Niósł wór. Pewnie był po prostu złomiarzem i starał się coś zarobić „na Mikołaja”. Bardzo mi się spodobał i od tej pory zapamiętale wierzyłam w św. Mikołaja. Od razu uznałam, że to hybryda klauna z aniołem, powstała jedynie dla
Prawo Dudy
Czy prezydenta źle kształcono, czy też dobrze się uczył, ale zapomniał o nabytych na studiach wartościach? Poszedłem na Uniwersytet Jagielloński, bo chciałem wiedzieć, kto jest winien tego, że trzeba prosić Andrzeja Dudę „o uszanowanie wartości, których Krakowska Wszechnica jest strażnikiem, prawa i wolności obywatelskich”, jak głosi apel Rady Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego skierowany do „absolwenta naszego Wydziału”, do „członka wspólnoty akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego”. Czy źle go kształcono, czy też Duda dobrze się uczył, ale po wejściu







