Aktywa ogona, który macha psem

Aktywa ogona, który macha psem

Zbigniew Ziobro może liczy na setki prokuratorów awansowanych za jego kadencji oraz wpływy w biznesie

Jarosław Kaczyński rozumie, że nie ma wierniejszego sługi od pokonanego przeciwnika, któremu okazano łaskę. Minister sprawiedliwości od dawna nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości. 4 listopada 2011 r. komitet polityczny zdecydował o wykluczeniu eurodeputowanych Zbigniewa Ziobry, Tadeusza Cymańskiego i Jacka Kurskiego z szeregów tej partii. Kilka dni później 16 posłów i jeden senator, wybranych z list PiS, utworzyło klub parlamentarny Solidarna Polska.

W marcu 2012 r. powstała partia Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Gdy dwa lata później jej lider wraz z przybocznymi ubiegał się o reelekcję w wyborach do Parlamentu Europejskiego, poniósł klęskę i wydawało się, że to koniec jego kariery.

Jednak trzy lata później koło ratunkowe rzucił mu Jarosław Kaczyński, oferując działaczom Solidarnej Polski miejsca na listach PiS w wyborach parlamentarnych. Zbigniew Ziobro zdobył ponad 67 tys. głosów i został ministrem sprawiedliwości w gabinecie Beaty Szydło. A po błyskawicznej zmianie prawa zajął też fotel prokuratora generalnego.

Bycie na marginesie polityki nauczyło go, że bez własnego zaplecza politycznego i biznesowego jego wielkie ambicje nigdy nie zostaną zaspokojone.

Wymiar sprawiedliwości

Zaczął od zmian kadrowych, awansując wiernych mu ludzi. Najpierw w Ministerstwie Sprawiedliwości, a potem w prokuraturze. Szacowano, że w ciągu kilku miesięcy 2016 r. w liczącej ponad 6,1 tys. prokuratorów i asesorów prokuraturze wymieniono 1 tys. osób piastujących różne funkcje mające wpływ na prowadzone postępowania.

Ze stanu spoczynku wrócił, zwany Godzillą, prokurator Bogdan Święczkowski, który został najpierw podsekretarzem stanu w resorcie, a potem prokuratorem krajowym i pierwszym zastępcą prokuratora generalnego. De facto to on od czterech lat w pełni kontroluje i nadzoruje wszystkie szczeble tego organu ścigania. Wraz z nim wysokie stanowiska objęły osoby skupione w powstałym w 2008 r. Niezależnym Stowarzyszeniu Prokuratorów Ad Vocem.

• Prokurator Małgorzata Bednarek – była prezes stowarzyszenia. Nadzorowała głośne śledztwo w sprawie „bielskiej mafii prokuratorsko-sędziowskiej”. W trakcie jednej z konferencji prasowych przesądziła o winie sędziów. Rzecz skończyła się porażką prokuratury. Pomawiani sędziowie uzyskali wysokie zadośćuczynienia z tytułu naruszenia ich dobrego imienia. Od roku 2016 prokurator Bednarek kierowała Śląskim Wydziałem Zamiejscowym ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach. We wrześniu 2018 r. została sędzią Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

• Prokurator Tomasz Janeczek – kierowana przez niego Prokuratura Apelacyjna w Katowicach prowadziła sprawę posłanki Barbary Blidy. Na początku lutego 2017 r. matka Zbigniewa Ziobry występująca w charakterze oskarżyciela posiłkowego w procesie o błąd lekarski, który jakoby doprowadził do śmierci jej męża i ojca ministra – Jerzego Ziobry – złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prowadzącą sprawę sędzię Agnieszkę Pilarczyk. Chodziło o zbyt wysoki zdaniem skarżącej koszt – 372 tys. zł – liczącej 23 strony ekspertyzy sądowej. Sprawą zajęła się Prokuratura Regionalna w Katowicach kierowana przez Tomasza Janeczka. Został on też prokuratorem Prokuratury Krajowej.

• Prokurator Elżbieta Janicka – w roku 2007 kierowała Prokuraturą Okręgową w Warszawie, prowadzącą sprawę podejrzanego o korupcję ministra sportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Tomasza Lipca. Janicka miała powiedzieć śledczym: „Jak zatrzymacie Lipca, to was puknę”. W latach 2016-2018 kierowała Wydziałem Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, zajmującym się ściganiem prokuratorów. Zastąpił ją na tym stanowisku Adam Gierk.

• Prokurator Marek Pasionek – członek stowarzyszenia. W latach 2005-2007 zastępca koordynatora ds. służb specjalnych. Od marca 2016 r. zastępca prokuratora generalnego. Nadzoruje specjalny zespół prokuratorów powołany w Prokuraturze Krajowej do prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej; końca śledztwa nie widać.

• Prokurator Krzysztof Sierak – w roku 2007 był dyrektorem Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej. W 2010 r. przeszedł w stan spoczynku z zachowaniem pełnego uposażenia. Od roku 2016 ponownie w szeregu. Piastuje funkcję zastępcy prokuratora generalnego. W 2017 r. polecił wrocławskiej prokuraturze wystąpić o zwrot sprawy skierowanej do sądu przeciw byłemu księdzu Jackowi Międlarowi, oskarżonemu o szerzenie nienawiści wobec innych narodowości, co oceniono jako wstęp do umorzenia sprawy. 14 stycznia 2019 r. Sierak objął nadzór nad śledztwem w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Organizacje monitorujące działania Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego publikują na stronach internetowych nazwiska ponad 200 prokuratorów związanych z „dobrą zmianą”, piastujących funkcje kierownicze na różnych szczeblach organizacyjnych prokuratury. Znajdziemy wśród nich Wojciecha Wassermanna, syna tragicznie zmarłego Zbigniewa Wassermanna i brata posłanki Małgorzaty Wassermann, który w 2016 r. został powołany na stanowisko prokuratora Prokuratury Okręgowej w Krakowie. A także Barbarę Piotrowicz, córkę byłego posła, a obecnie sędziego Trybunału Konstytucyjnego Stanisława Piotrowicza, która we wrześniu 2016 r. została powołana na prokuratora Prokuratury Rejonowej w Krośnie.

Nie brakuje też zestawień i analiz spraw prowadzonych przez prokuratury różnych szczebli, w których prawidłowość postępowania budzi poważne wątpliwości. Od roku 2016 nagromadziło się ich tyle, że już pobieżny opis zająłby kilka tomów. W internecie bez trudu znajdziemy informacje o wielu prokuratorach, ich błyskawicznych awansach, opisy spraw, którymi się zajmowali, powiązań rodzinnych i towarzyskich, a nawet konfliktów.

Nawet życzliwi prawicy komentatorzy są krytyczni wobec porządków – a raczej nieporządków – jakie Zbigniew Ziobro i jego środowisko zaprowadzili w wymiarze sprawiedliwości. W ich ocenie to ziobryści odpowiadają za trwający od 2015 r. kryzys wokół Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Ideologiczne zacięcie tych ludzi zaowocowało poważnymi problemami w relacjach naszego kraju ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. A promowanie swojaków skończyło się głośną aferą hejterską w resorcie sprawiedliwości z udziałem sędziów i Małej Emi.

Fundusz Sprawiedliwości

Pełna nazwa to Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ponieważ jest on w dyspozycji ministra sprawiedliwości, stał się niemal prywatną sakiewką Zbigniewa Ziobry. Teoretycznie kwota 400 mln zł powinna służyć osobom pokrzywdzonym, ofiarom przestępstw, świadkom itp. Ale w roku 2017 minister zmienił rozporządzenie regulujące działalność funduszu, dopisując do zadań szeroko rozumianą profilaktykę. I tak pieniądze zaczęły trafiać do Ochotniczej Straży Pożarnej na zakup wozów. Jak twierdzą dziennikarze TVN 24, z tych środków sfinansowano zakup izraelskiego systemu Pegasus, który umożliwia funkcjonariuszom CBA włamywanie się do smartfonów i niemal totalną inwigilację. Poważnym beneficjentem funduszu są instytucje związane z o. Tadeuszem Rydzykiem. Dziennikarze OKO.press i Wirtualnej Polski ustalili, że na Centrum Ochrony Praw Chrześcijan Fundacja Lux Veritatis otrzymała ponad 7,1 mln zł, projekt „Prawda a historia” zyskał zaś dotację niemal 5,5 mln zł. Z kolei projekt „Bezpieczni w rodzinie” kosztował fundusz skromne 658 tys. zł. Wszystko w ramach szerokiego Programu Przeciwdziałania Przyczynom Przestępczości. Inne instytucje kościelne także mogą liczyć na wsparcie. Oczywiście zgodnie z prawem.

Biznes

Budowę zaplecza biznesowego Zbigniew Ziobro rozpoczął w roku 2016. Korzystając z dobrych relacji z premier Beatą Szydło, zaczął lokować swoich ludzi w spółkach skarbu państwa. W czerwcu 2016 r. prezesem Zarządu PZU Życie SA został młody, doświadczony menedżer Paweł Surówka. W kwietniu 2017 r. zastąpił on na stanowisku prezesa Zarządu PZU SA Michała Krupińskiego, który w czerwcu tego samego roku został powołany w skład Zarządu Banku Pekao SA, a w listopadzie otrzymał zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na pełnienie funkcji prezesa zarządu tego jednego z największych polskich banków. Był to szczyt wpływów Ziobry w biznesie. Dwie potężne grupy finansowe otwierały przed jego ludźmi oszałamiające perspektywy awansów. Ale to przeszłość, gdyż Surówka i Krupiński są dziś poza tymi spółkami. Powszechne jest przekonanie, że takie było życzenie premiera Morawieckiego.

Najbardziej znaną beneficjentką zdobycia przez ministra sprawiedliwości przyczółków w ubezpieczeniach i bankowości była jego żona Patrycja Kotecka, która w marcu 2016 r. została dyrektorką marketingu w Link4, spółce zależnej PZU SA, a w marcu 2020 r. decyzją rady nadzorczej została powołana do zarządu tej spółki.

W Pekao SA pracuje brat Zbigniewa Ziobry Witold, który do niedawna uchodził w nim za szarą eminencję. Łatwo przewidzieć, co się stanie, gdy minister sprawiedliwości wypadnie jednak z łask prezesa. Wie o tym co nieco prezes NIK Marian Banaś, którego syn Jakub odszedł z tego banku w wyniku „suwerennej decyzji” na początku grudnia 2019 r. Dziwnym trafem w najostrzejszej fazie konfliktu między jego ojcem a kierownictwem Prawa i Sprawiedliwości.

W 2016 r. wydawało się, że Zbigniew Ziobro ma spore wpływy w TVP SA, na czele której stanął jego dawny polityczny sojusznik Jacek Kurski. W tym kontekście najczęściej padały dwa nazwiska. Pierwsze – Paweł Gajewski, były szef młodzieżówki Solidarnej Polski, od 2016 r. wicedyrektor w biurze spraw korporacyjnych spółki. Na początku 2018 r. miał on awansować na wiceszefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. W sierpniu 2020 r. Wirtualne Media podały, że Gajewski został szefem gabinetu prezesa Kurskiego. Drugą wskazywaną osobą jest zastępca dyrektora Biura Reklamy TVP SA Robert Malinowski, który rzekomo zawdzięcza pozycję nie tyle aktywności politycznej, ile znajomości z Witoldem Ziobrą. Rzecz w tym, że obecnie Zbigniew Ziobro nie może liczyć na wsparcie ze strony TVP, gdyż Jacek Kurski już dawno przeniósł się do obozu PiS. Doszło do tego, że od kilku miesięcy ziobryści są sekowani w programach informacyjnych.

Członkiem Zarządu PZU Życie SA jest mecenas Bartłomiej Litwińczuk, który reprezentował Zbigniewa Ziobrę w kilku procesach cywilnych, m.in. przeciw Markowi Siwcowi, gdy ten zarzucił Ziobrze, że „wysłał siepaczy do Blidy”. Litwińczuk zasiadał też w kilku radach nadzorczych spółek skarbu państwa.

Natomiast mecenas Maciej Zaborowski, który reprezentował w sądach obok ministra Ziobry premier Beatę Szydło, europosła Patryka Jakiego, dziennikarzy Dorotę Kanię, Cezarego Gmyza, a nawet Przemysława Wiplera i Janusza Korwin-Mikkego, w grudniu 2015 r. objął funkcję wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej PKP Intercity. W styczniu 2016 r. trafił zaś do Rady Nadzorczej PZU SA, w której objął funkcję sekretarza. Należy podkreślić, że mecenas Zaborowski jest fachowcem. Jednym z najlepszych stołecznych adwokatów.

Z kolei mecenas Paweł Śliwa – wiceprezes Zarządu Polskiej Grupy Energetycznej ds. innowacji, jednocześnie wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Ruch SA – bywa przedstawiany w mediach jako człowiek Zbigniewa Ziobry, choć szczegóły ich relacji nie są powszechnie znane.

O wiele więcej osób kojarzonych z Solidarną Polską jest związanych z samorządami i administracją państwową. Ciekawym przykładem jest województwo podkarpackie. Jego marszałek Władysław Ortyl złożył formalny wniosek o odwołanie z zarządu województwa Anny Huk z Solidarnej Polski oraz Stanisława Kruczka z Porozumienia. Głosowanie nad wnioskiem zaplanowano na sesji sejmiku 28 września. Nie ma to większego znaczenia, gdyż w tym regionie Prawo i Sprawiedliwość ma bezpieczną większość. Działaczy PiS niepokoi natomiast aktywność posła i wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, który przed wyborami do Sejmu w 2019 r. zyskał poparcie popularnego w Rzeszowie prezydenta Tadeusza Ferenca. Startując z ostatniego, 30. miejsca na liście, zdobył pond 28 tys. głosów. Pisowcy obawiają się, że za trzy lata z poparciem Ferenca Warchoł bez trudu przejmie rzeszowski ratusz. Dziś współpraca obu panów jest wzorowa. A to oznacza, że Solidarna Polska może zyskać w tym mieście kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset bardzo atrakcyjnych posad i stworzyć silne struktury.

W innych regionach działaczy PiS niepokoi atrakcyjność Solidarnej Polski, która oferuje młodym ludziom nie tylko szybką ścieżkę kariery, ale i swego rodzaju rewolucyjną ideologię. Pod tym względem liderzy Prawa i Sprawiedliwości nie mogą konkurować z ludźmi Zbigniewa Ziobry. On sam przetrwał pierwsze starcie. Okazał się silniejszy, niż sądzili jego przeciwnicy.

Fot. PAP/Piotr Nowak

Wydanie: 40/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy