Andrzej Walicki o poglądach Władimira Putina

Andrzej Walicki o poglądach  Władimira Putina

Putin zgadzał się z Sołżenicynem, że Rosja nie może już być imperium o ambicjach światowych W znakomitym czasopiśmie „Przegląd Polityczny” (nr 130, rok 2015) opublikowany został obszerny artykuł prof. Andrzeja Walickiego o poglądach Władimira Putina. Tytułowe pytanie artykułu: „Czy Władimir Putin może stać się ideowym przywódcą światowego konserwatyzmu?” jest oczywiście retoryczne, prezydent Rosji nie ma aspiracji do sprawowania ideowego przywództwa. Swoje poglądy o charakterze filozoficznym wygłasza rzadko, ostrożnie i w ramach zwyczajowych uprawnień przysługujących politykowi. Zapewne mają one pewien wpływ na linię jego politycznego działania, warto zatem z nimi się zaznajomić. Walicki rozważa je w kontekście aktualnie dziejącej się polityki, jak też historii intelektualnej Rosji. Przytaczamy fragmenty tego artykułu. Andrzej Walicki jest historykiem idei, członkiem rzeczywistym PAN, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Notre Dame w Indianie w USA Jaki myśliciel wywarł na Putina największy wpływ? Przede wszystkim Aleksander Sołżenicyn, którego prezydent darzył olbrzymim szacunkiem, z czasem odwzajemnionym. Autor „Archipelagu GUŁag” odmówił spotkania z Borysem Jelcynem, ale z Putinem odbył długą rozmowę. Na obu wywarła ona duże wrażenie. Szczególnie ważna dla Putina była książka „Rossija w obwale” („Rosja w zapaści”), z 1998 r, w której Sołżenicyn ubolewał, że „naród rosyjski właściwie wymiera, a państwo jest w stanie kompletnego zawalenia się. Rosjanom odechciało się żyć, jak Majom w Meksyku i Inkom w Peru, i to nie tylko z powodów materialnych, bo przecież podobnej tendencji nie ma u innych grup narodowościowych żyjących na podobnym poziomie. Jest to więc raczej głęboka choroba, trawiąca organizm Rosji”. Ta dramatyczna diagnoza nie pozostała bez wpływu na Putina i niewątpliwie zabarwiła emocjonalnie jego postawę polityczną. Sołżenicyn bardzo dobitnie wyrażał swoje poglądy, co nie ustrzegło go jednak przed błędnymi interpretacjami. Nie był słowianofilem, za jakiego tu i ówdzie uchodził, „krytykował wprawdzie zachodnią tradycję przerostu regulacji prawnych, ale jednocześnie bardzo mocno opowiadał się za tradycją prawa cywilnego jako najmocniejszym filarem wolności w społeczeństwie. Putin podzielał ten pogląd, wyraźnie opowiadając się przy tym (nie bez pewnego wpływu Leona Petrażyckiego) za klasyczną tradycją prawa rzymskiego, sankcjonującego własność prywatną. Dał temu wyraz, przeforsowując w Dumie, wbrew oporowi znacznej części deputowanych, stołypinowską z ducha ustawę o swobodnym obrocie ziemią”. Zgadzał się z Sołżenicynem w wielu innych kwestiach, także z tym, że Rosja nie może już być imperium o ambicjach światowych. „Nie oznaczało to rezygnacji z pozycji szanowanego w świecie mocarstwa, zdolnego zapewnić sobie poszanowanie swych prawomocnych interesów”. Konserwatyzm Putina nosi ślady wpływów Sołżenicyna, ale nie tylko jego. Walicki omawia poglądy trzech rosyjskich filozofów, którymi Putin szczególnie się interesował. Byli to: bardzo kontrowersyjny i poza Rosją raczej nieznany Iwan Iljin oraz cieszący się międzynarodową sławą i niewątpliwi klasycy: Włodzimierz Sołowjow i Mikołaj Bierdiajew. Co do Iljina to najbardziej kontrowersyjnym składnikiem jego poglądów „był brak skrupułów w propagowaniu siłowego rozwiązywania problemów politycznych i społecznych, wyrażony najmocniej w książce »O sprzeciwianiu się złu siłą« (1925)”. Książka ta w swoim czasie wywołała protest ze strony emigracyjnych rosyjskich kręgów chrześcijańskich, ale znalazła uznanie prawosławnych hierarchów. Gdyby Iljin nie był Rosjaninem, jego poglądy cieszyłyby się wielkim uznaniem w kręgach polskich intelektualistów prawicowych. (Narzuca się skojarzenie z popularnością Carla Schmitta). Dla zrozumienia, dlaczego Putin interesował się Iljinem, trzeba uwzględnić książkę „Nasze zadania” wydaną w Paryżu w 1956 r. Zawiera ona m.in. „rozważania na temat, co się stanie z Rosją w momencie nieuniknionego prędzej lub później załamania się bolszewickiej dyktatury. Zdaniem Iljina, byłby to moment groźny, ujawniłby bowiem mnogość ukrywanych animozji i konfliktów, co w warunkach etniczno-religijnego zróżnicowania mogłoby zaowocować walką wszystkich ze wszystkimi i totalną katastrofą. Trzeba więc już teraz przygotowywać się do tej wielkiej próby, obmyślając z góry różne scenariusze działania, zdolne ocalić istnienie rosyjskiej państwowości”. Dochodząc do władzy, Putin uważał, że były to wskazania nadal aktualne: Federacja Rosyjska pogrążona była w głębokim kryzysie grożącym rozpadem struktur ogólnopaństwowych, czemu sprzyjały katastrofalne skutki Jelcynowskich reform. Oczywiste jest, że wpływ Iljina trzeba widzieć jako nie najważniejszy składnik ideowych inspiracji prezydenta

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2015, 31/2015

Kategorie: Opinie