Wpisy od Attaché
Skrytobójcy
Tu się kryje jakaś tajemnica, tylko nie wiadomo jaka. Oto bowiem w nowej ustawie o służbie zagranicznej, którą przygotowało PiS, zawarto zapisy, że wszyscy pracownicy zatrudnieni w MSZ będą podlegać obowiązkowi lustracyjnemu. I jeśli się okaże, że byli funkcjonariuszami bądź współpracownikami służb specjalnych PRL, zostaną zwolnieni na mocy ustawy. Samo MSZ informuje, że taka sytuacja może dotyczyć maksymalnie stu osób. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego, żeby dokuczyć stu osobom, pisze się ustawę. O co chodzi?
Eksperyment z eksperymentem
Jeśli chodzi o polską dyplomację, to dzień jak co dzień. Ambasador RP w Islandii wywołał awanturę, pouczając tamtejszych dziennikarzy, jak powinni pisać o Marszu Niepodległości. Z roli Czarnego Piotrusia nie zamierza też rezygnować ambasador w Niemczech, Andrzej Przyłębski. Niemieckie MSZ zorganizowało konferencję „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski (1918-2018)”. Otwierając ją, Katharina Sorg, współprzewodnicząca polsko-niemieckiej komisji międzyrządowej, powiedziała, że niemiecki rząd za pomocą krytycznego spojrzenia w przeszłość chce zrobić Polsce prezent z okazji 100.
Teraz biorą się za dzieci
O tym, że w miarę rozwoju socjalizmu zaostrza się walka klasowa, wiedzieliśmy 60-70 lat temu. Teraz możemy obejrzeć historyczną rekonstrukcję tego. Tym razem w MSZ, gdzie pisowska ekipa urządza kolejne polowanie. Wciąż na tych samych ludzi, ale rzecz się rozwija. Chodzi o tych, którzy w czasach Polski Ludowej byli funkcjonariuszami bądź współpracownikami służb specjalnych. Kilka lat temu musieli się ujawnić, było to warunkiem pozostania w MSZ. Część z nich się ujawniła, część
Czy to nowy trend?
No to roszada zakończona. Andrzej Papierz został przeniesiony ze stanowiska podsekretarza stanu na stanowisko dyrektora generalnego, a na jego miejsce został powołany Maciej Lang. W ten sposób każdy będzie robił to, co lubi. Papierz będzie się zajmował sprawami kadrowymi, a Lang… Zakres jego obowiązków jest szeroki – bo to i polityka azjatycka, i afrykańska oraz dyplomacja ekonomiczna i współpraca rozwojowa. Cóż, zna się na tym. I tak naprawdę w kierownictwie MSZ będzie jedynym zawodowym dyplomatą, takim, który spędził w MSZ 20
Syryjski ślad
Prezydent Andrzej Duda szydzi ze zdjęcia prezydentów Erdogana, Macrona, Putina i kanclerz Merkel, trzymających się za ręce. To zdjęcie ze szczytu w Stambule, podczas którego podejmowano decyzje w sprawie sposobu zakończenia wojny domowej w Syrii. Tej wojny, która szokuje świat brutalnością i liczbą ofiar i jest jednym z głównych motorów fali uchodźców szturmujących Europę. Przynajmniej z tego powodu polski prezydent mógłby zachować powagę. Szkoda też, że patrząc na zdjęcie, nie pomyślał o jednym – dlaczego jego na nim nie ma. Odpowiedź
Tym razem MSZ bez winy…
W mundialowym zgiełku ta wiadomość niektórym umknęła, więc ją przypominamy – Angela Merkel i Emmanuel Macron uzgodnili, że będzie osobny budżet strefy euro. Tyle i aż tyle. Ta decyzja to wyraźny krok na drodze do budowy Unii w Unii. Na drodze do odpięcia wagoników z maruderami i w ogóle z tymi, co sprawiają kłopoty. To krótkie: Pa! Co ciekawe, w tym sporze – jedna Unia czy Unia wielu prędkości – po polskiej stronie przez całe lata stał Berlin. W jego interesie leżało, by wschodni sąsiad, obszar ekspansji niemieckich
Eksperyment 2.0
Nowym wiceministrem, za Marka Magierowskiego, który wyjechał na stanowisko ambasadora w Izraelu, został Szymon Szynkowski vel Sęk, poznański poseł PiS. Gratulujemy posłowi, ministerstwu mniej. Przez lata dominowała w MSZ zasada, że wiceministrami zostają wyróżniający się dyrektorzy departamentów, absolutni zawodowcy o wielkim doświadczeniu, ewentualnie osoby ze świata nauki. Nie bez powodów – wiceminister nie tylko zastępuje ministra, ale też nadzoruje pracę departamentów. Musi więc mieć w małym palcu wiedzę o pracy MSZ, o polityce zarówno międzynarodowej, jak i najważniejszych państw.
Co może Czaputowicz?
Chyba jeszcze nigdy w historii III RP minister spraw zagranicznych nie był tak bezradny i tak mało od niego nie zależało. Oto Komisja Europejska oficjalnie przedstawiła nową metodologię podziału środków z unijnego budżetu na lata 2021-2027. Zgodnie z nią w nowej perspektywie finansowej UE w ramach funduszu spójności do Polski ma trafić 64,4 mld euro, czyli aż o 23% mniej, niż dostaliśmy w budżecie na lata 2014-2020. Czyli mniej o ok. 18 mld euro, czytaj – 80 mld zł. Do tego







