Wpisy od Attaché
Notes dyplomatyczny
Plotka MSZ-etowska głosi, że wiceminister Witold Sobków miał być zdymisjonowany w większym pakiecie. I że razem z nim ze stanowiskami pożegnać się mieli wiceminister Witold Waszczykowski i dyrektor Sekretariatu Ministra, Jarosław Lindenberg. O nie, nie za poglądy czy za złe pochodzenie, ale dlatego, że pani minister ich nie lubiła. Bo i faktycznie, obaj dżentelmeni do zbyt pokornych nie należą. Ale widocznie pani minister się rozmyśliła, bo dymisji im nie wręczyła, ba, rzec miała, że po Sobkowie dalszych odwołań nie przewiduje, nie przewiduje też odwołań ambasadorów. To zresztą zaraz
Notes dyplomatyczny
To nie jest taka sobie dymisja. Witold Sobków, bo o nim mowa, do MSZ przyszedł w roku 1991. Z Uniwersytetu Warszawskiego. I bardzo szybko wszedł w koleiny pracy dyplomatycznej. Wypracował sobie opinię dobrego fachowca. Był ambasadorem w Irlandii, potem, po nocy długich noży, gdy minister Meller odwołał 10 ambasadorów, tymczasowo, z Dublina, kierował ambasadą RP w Londynie. Potem został wiceministrem, odpowiedzialnym za sprawy europejskie, i jednocześnie dyrektorem politycznym ministerstwa. To norma, tak samo wyglądał zakres obowiązków Jana Truszczyńskiego. Tylko że otoczenie
Notes dyplomatyczny
No to mamy rok 2007, w którym MSZ mają czekać wielkie zmiany. Mówi się o nich w gmachu, który huczy od domysłów, w jaki to sposób będzie dokonywana PiS-yzacja resortu. Domysły nie dziwią, bo wiele jest niewiadomych. Weźmy minister Annę Fotygę. Właśnie w tych dniach ma być zgłoszony wniosek o wotum nieufności. Co prawda, wniosek szanse ma niewielkie, ale sama dyskusja nad nim będzie ciekawa, pokaże kierunki polskiej polityki zagranicznej, być może pozwoli oddzielić propagandę od rzeczywistych intencji. Na przykład
Notes dyplomatyczny
Na święta i Nowy Rok należy dobrze życzyć, więc i my składamy wszystkim najlepsze życzenia. Na przykład Henrykowi Litwinowi, by został jak najszybciej ambasadorem tam, gdzie chce. Więc jeśli nie chce w Mińsku, niech to będzie Rzym. Janowi Pastwie, by plotki o jego wyjeździe do Pragi nabrały mocy faktów, bo na razie Czesi nic, nawet kanałami dyplomatycznymi, o jego kandydaturze nie wiedzą. Życzymy też wiele dobrego stosunkom polsko-rosyjskim, ale to temat na osobną rozprawę. Dobrze też życzymy stosunkom polsko-unijnym, a jest szansa na ich
Notes dyplomatyczny
Anna Fotyga została obwołana przez internautów najgorszym ministrem w rządzie Kaczyńskiego. Jeśli chodzi o MSZ, a raczej ministerialny korytarz, to nikt tej opinii, przez grzeczność, zaprzeczać nie zamierza. Aczkolwiek mało kto wątpi w to, że nasza pani minister ma zaklepane miejsce w podręcznikach dyplomacji. Bo ma, przyszłe pokolenia będą się o niej uczyć. Będą się uczyć o „doktrynie Fotygi”, którą pani minister zdradziła w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Otóż pani minister wstrzymała wyjazdy wiceministrów na zagraniczne konsultacje w sprawie
Notes dyplomatyczny
Dobrzy ludzie przypomnieli nam, że pisząc o ludziach PiS, którzy trzymają MSZ, zapomnieliśmy o Jerzym Chmielewskim, wicedyrektorze Departamentu Europy. Po trosze tak, bo jeśli on pisowiec, to z najświeższego zaciągu. W MSZ pojawił się na początku lat 90., czyli w czasach Skubiszewskiego i Geremka. A sławę zdobył w sposób nietypowy – wysłano go na ambasadora do Belgradu, gdy zaś wybuchła wojna w Jugosławii, wycofano go do Warszawy. Siedział więc Chmielewski w domu, nie miał specjalnie nic do roboty, chyba nawet kilka lat, ale pobierał pensję ambasadora. W dolarach.
Notes dyplomatyczny
Poszły w świat informacje, że oto PiS będzie budowało własne MSZ, to znaczy obsadzało wszystko swoimi ludźmi. To znaczy kim? To znaczy co? Oczywiście możliwe jest, że do ministerstwa masowo będą przyjmowani działacze PiS, asystenci i asystentki posłów tej partii, te przypadki mają już miejsce. Ale trudno sobie wyobrazić, by takie towarzystwo mogło zdominować ministerstwo. Inna hipoteza głosi, że PiS postawi na dyplomatów z drugiego albo nawet z trzeciego szeregu i ich wywinduje, oczekując w zamian lojalności. Choćby stawiając
Notes dyplomatyczny
Jest problem. Prezydent wrócił blady z wizyty w Wielkiej Brytanii, widać wyraźnie, że nie lubi zagranicznych wojaży, źle się za granicą czuje. Ta niechęć do spraw zagranicznych jest oczywista, prezydent nie lubi o sprawach międzynarodowych mówić, a gdy już mówi, to widać, że niechętnie. Zanim wyjechał do Londynu, powiedział w „Rzeczpospolitej”, że zna brytyjskich przywódców, bo spotkał się w Jerozolimie z Gordonem Brownem, Kanclerzem Skarbu. No, spotkał się, wszyscy to widzieliśmy w telewizji, z Tonym Blairem. Podobnie było parę tygodni wcześniej, gdy mówił,
Notes dyplomatyczny
Dzwonili do nas czytelnicy, pytając, dlaczego dla pani minister Fotygi tak ważne było, by wręczyć odwołanie 26 października, a nie 27. Odpowiedź jest prosta – od 27 października zaczęła obowiązywać ustawa o zasobie kadrowym. Więc jeśli urzędnik w zasobie się znalazł, to może się cieszyć pełnią urzędniczych praw. Jeśli nie – to będzie mu trudniej. Na przykład z wyjazdem na zagraniczną placówkę. No i łatwo będzie go można z MSZ zwolnić. Było więc o co się bić! Z tego punktu widzenia Tomasz Lis
Notes dyplomatyczny
No to minister Fotyga, gdy tylko weszła w życie ustawa o zasobach kadrowych, rozpoczęła czyszczenie MSZ. Z zapałem. Najpierw padło na Tomasza Lisa, dyrektora Departamentu Konsularnego i Polonii. 26 października otrzymał on dwa kwity. Pierwszy, który odwoływał go z funkcji dyrektora departamentu. I drugi, który powoływał go na stanowisko wicedyrektora w Departamencie Ameryki. Wszystkich zatkało, bo Lis na Ameryce zna się niewiele, nigdy tymi sprawami się nie zajmował, to jest człowiek od MSZ-etowskich kadr (pamiętamy!), spraw konsularnych, no i Cypru, gdzie był ambasadorem. Wszyscy więc spodziewali






