Wpisy od Attaché
Notes dyplomatyczny
Żałoba na I piętrze – Jan Truszczyński wygrał konkurs w Unii Europejskiej i od 1 stycznia będzie wicedyrektorem Dyrekcji Generalnej ds. Rozszerzenia UE. W ten sposób zagrał PiS-owcom podwójnie na nosie. Po raz pierwszy, gdy nie przyjął propozycji wyjazdu na stanowisko ambasadora RP w Paryżu. To było jeszcze latem ubiegłego roku, Truszczyński jako wiceminister i osoba biegle władająca francuskim (i paroma innymi językami również) był naturalnym kandydatem na to stanowisko. Ale odmówił, i odszedł z MSZ. Tym sposobem odebrał nowej ekipie szansę
Notes dyplomatyczny
MSZ to resort ludzi, którzy lubią spotkania i przyjęcia. Sprzyjają temu okazje i dostęp do taniego, bo wolnocłowego alkoholu. Te okazje to przede wszystkim pożegnania, gdy ktoś wyjeżdża na placówkę, no i nie będzie go w kraju przynajmniej przez cztery lata. Takie pożegnania zawsze są celebrowane, zwłaszcza gdy wydaje je przyszły ambasador. Często organizowane są w restauracjach, ba, w rządowych willach przy Belwederskiej czy też w którymś z rządowych hoteli. Z pełnym kateringiem, na ciepło i na zimno, i na słodko, z paletą trunków. Dla przyszłego ambasadora ważne jest, by na spotkaniu był minister,
Notes dyplomatyczny
A propos niedawnej wizyty ministra Ławrowa w Polsce. Zanim do niej doszło, do Moskwy jeździł wiceminister Paweł Kowal. Na konsultacje. No i okazało się, że te konsultacje były przekładane, był kłopot ze zgraniem terminów. Jakieś ważne sprawy przeszkadzały? A owszem, nie mieliśmy wolnej tłumaczki, więc trzeba było dostosowywać się do jej czasu. Rosjanie o tym się dowiedzieli, więc zaproponowali, by moskiewskie konsultacje odbywały się po angielsku. Ale wiceminister Kowal po angielsku nie chciał. Oto więc potęga polskiej dyplomacji (odzyskanej) – w kraju krzyczymy
Notes dyplomatyczny
Stanisław Komorowski, nazywany w MSZ Kenem, podał się do dymisji. Tak oto w ostatnich miesiącach mieliśmy w naszej służbie zagranicznej dwa spektakularne odejścia – najpierw dymisję złożył minister Stefan Meller, gdy do rządu wszedł Andrzej Lepper. Teraz, gdy Lepper wyszedł z rządu, złożył ją Komorowski. To piękne gesty, ale niewiele kosztujące. Stefan Meller pracuje w MSZ, ma sekretarkę i dobrą pensję (żeby była jasność – lepsze to, niż miałby chodzić po mieście i szukać roboty…). Komorowski nie będzie
Notes dyplomatyczny
Jeden z czytelników zwrócił nam uwagę, że robią dziś w MSZ karierę takie określenia jak desant jakiejś grupy. UW-oli albo chłopców z wojska, albo ludzi prezydenta. No, różnie to jest określane. I na przykład można też mówić o desancie „grupy bułgarskiej”. Bo oto były szef Instytutu Polskiego w Sofii kieruje biurem kadr, z kolei były ambasador w Sofii, Jarosław Lindenberg, jest szefem Sekretariatu Ministra. Czy raczej – pani minister. Ten pierwszy, o czym pisaliśmy, to członek Ligi
Notes dyplomatyczny
W MSZ gołym okiem widać proces, który co poniektórzy już zaczęli nazywać deuwolizacją. To znaczy wypłukiwaniem osób, które były kojarzone z Unią Wolności czy też z Platformą Obywatelską. Weźmy komunikat sprzed paru tygodni, że ambasadorem w Słowenii ma zostać Piotr Kaszuba. Otóż jest to człowiek, który był dyrektorem Biura Dyrektora Generalnego, gdy owym dyrektorem generalnym był Jerzy Pomianowski. Kaszuba był de facto jego prawą ręką. Co gorsza, naśladował go w arogancji i bardzo szybko narobił sobie masę wrogów.
Notes dyplomatyczny
Pisaliśmy już parokrotnie, że pani Fotyga i jej przełożeni, mówiąc najprostszym językiem, szkodzą Polsce, zwlekając z powołaniem ambasadora przy Unii Europejskiej. To jest oczywiste, brak silnego szefa przedstawicielstwa, znanego i szanowanego przez unijny staff, mającego dobre kontakty, osłabia pozycję naszego kraju i to się da przeliczyć na miliony euro. Czy w Polsce nie ma odpowiedniego fachowca, który mógłby efektywnie pokierować ambasadą w Brukseli i skutecznie reprezentować nasze interesy w unijnych instytucjach? Znalazłoby się ich kilku, nie jest to duże
Notes dyplomatyczny
W MSZ opowiada się anegdotę o Andrzeju Byrcie, do niedawna naszym ambasadorze w Niemczech. Otóż spodziewano się, że po powrocie z placówki zadzwoni do kolegów. Nic takiego nie miało miejsca, Byrt wrócił i… zniknął. Podobno wyjechał do jakiejś głuszy i leczy skołatane nerwy. To wszystko jest możliwe, bo ostatnie miesiące ambasadorowania miał fatalne. Po pierwsze, funkcjonował jako ambasador de facto odwołany. No i niecieszący się zaufaniem rządzącej ekipy. Po drugie, ta ekipa popełniała w polityce wobec Niemiec błąd za błędem, a on musiał
Notes dyplomatyczny
Tydzień temu pisaliśmy, że nikt w MSZ nie przejął się paszkwilanckimi wypowiedziami ministra Macierewicza na temat ośmiu byłych szefów dyplomacji. No i przesadziliśmy. Co najmniej jedna osoba się przejęła. Tą osobą jest pani minister Anna Fotyga. Oto bowiem z MSZ-etowskiego korytarza (schody plus pierwsze piętro) zniknęły portrety ośmiu szefów MSZ w III RP – Skubiszewskiego, Olechowskiego, Bartoszewskiego, Rosatiego, Geremka, Cimoszewicza, Rotfelda i Mellera. Byli ludzie, nie ma ludzi. Wcześniej z korytarza zdjęto portrety ministrów spraw
Notes dyplomatyczny
Czy w MSZ urzędnicy żyją pomówieniami Antoniego Macierewicza? Raczej nie. A może troskają się, kiedy prezydent Kaczyński spotka się z prezydentem Putinem? Na tyle lat naprzód w dzisiejszych czasach się nie myśli. Cóż więc MSZ-etowców zajmuje dziś najbardziej? Ano to, czego nie ma – narada ambasadorów, którą minister Fotyga odwołała. Niemal w ostatniej chwili. Od kilku ładnych lat, latem, MSZ organizowało kilkudniową naradę, na którą przyjeżdżali z całego świata ambasadorowie RP. Wysłuchiwali oni






