Wpisy od Helena Kowalik

Powrót na stronę główną
Reportaż

Ciągle w okopach

Wyście się bili, ale to my wywalczyliśmy wolność – mówi solidarnościowy wojewoda do kombatantów – Tu wychodziłem, z tego duktu – Wiesław Ciepiera, widząc aparat fotograficzny, staje na baczność. Przysiadamy na pieńkach, bo na polanie jak w raju; w dole ciemna toń jeziora. Zaraz ruszymy usianą stokrotkami ścieżką w kierunku bunkrów. Płk Ciepiera jest przewodnikiem do pohitlerowskiego matecznika nie tylko z racji sekretarzowania w zarządzie pilskiego Okręgu Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. W 1945 roku czołgał się na tej samej ścieżce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Żony na start

Polski wyborca najchętniej „kupiłby” taki model: żona kandydata konsekwentnie stoi u boku męża. Jedynym wyjątkiem jest Jolanta Kwaśniewska Teraz każdy ich krok jest sterowany przez sztab ludzi. Wszystko pod kontrolą: słowo, gest, sposób poruszania się i ubierania. Żadnej spontaniczności. Od ekspertów w sztabie wyborczym kandydata zależy, czy zaakceptują zestaw pytań stawianych przez dziennikarza, ubiegającego się o rozmowę. Żadnego fotoreportera; zdjęcia są już gotowe, ze specjalnej, kampanijnej sesji. Oto los żon kandydatów na urząd prezydenta RP. Nawet, jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pójść w zaparte

W “Wańkowiczu” uważają, że kontrola NIK to sprawa polityczna G łowa przy głowie, wszyscy wpatrzeni w tablicę ogłoszeń. Ci z tyłu wołają, żeby czytać na głos, bo nic nie widać. Młody człowiek z kolczykami w uchu basuje tak, że jego buczenie rozlega się aż na schodach i ściąga kolejnych ciekawskich. “Oświadczenie Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie. Rektor i senat WSD oświadczają, że w związku z ukazaniem się raportu NIK na temat prywatnych szkół wyższych w Polsce, po pierwsze: Nigdy nie było żadnej kontroli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Cyt, iskierka gaśnie

Będzie dużo śmiechu, gdy delegacja bystrzyckich „Zapałek” stanie koło autentycznej nalepki z tamtych czasów: „Wróg cię kusi coca-colą”. Dla nich będzie to śmiech przez łzy Ci, którzy idą do pracy na siódmą, muszą minąć kolejkę pod ban­kiem, gdzie wypłaca się kuroniówkę. Nie wiadomo, jak się zachować. Czy przyspieszyć kroku w rzekomym za­aferowaniu, czy też ukłonić się (sami znajomi, Bystrzyca Kłodzka to małe miasto), zagadać. Ale każde pytanie będzie brzmiało fałszywie, bo jedy­ne, co interesuje kolejkowiczów, to –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Błazen czystej krwi

Boy uważał, że kultura niemiecka jest dla Polaków obca, zbyt ciężka, a poza tym nie mieliśmy w Polsce prawdziwego Oświecenia i tę lukę można zapełnić tylko utworami Voltaire’a, Diderona Jest pan od kilkudziesię­ciu lat zafascynowany po­stacią Tadeusza Boya-Że­leńskiego, o czym najlepiej świadczy pańska ostatnia książka. To portret nie tyl­ko niezwykłego człowieka, ale i wybitnego pisarza, tłu­macza, recenzenta, felieto­nisty. Jak pan sądzi, czy gdyby Boy żył dzisiaj, prze­niósłby się do „Przeglądu” ze swoimi artykułami? –     Niewykluczone. On miał tempera­ment,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Ucze(l)nie prowincjonalne

Wielka szansa dla małych miejscowości, gdyby było mniej hochsztaplerów Zaczęły się zapisy na indeks. Boom dla uczelni wyższych trwa. Ze wszystkich badań wynika, że ludzie z wyższym wykształceniem mają dziś znacznie większe szanse na zatrudnienie niż pozostali. Wzrosną one jeszcze bardziej, gdy będziemy pełnoprawnymi członkami Unii Europejskiej. Takiej koniunktury nie są w stanie ”skonsumować” uczelnie państwowe, zwłaszcza że nakłady na szkolnictwo wyższe spadają ostatnio dramatycznie, w ub. roku aż o 80%. Na nie zagospodarowane pole wchodzą uczelnie prywatne.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Jeszcze można coś zrobić

Przez wiele lat profesor zbierał pieniądze na sale do przeszczepów szpiku. Dopiął swego Obserwują się dyskretnie. Ale nikt nie pyta zrazu o zdrowie. Są rozmo­wy o podróży, o zostawionych w do­mu dzieciach, niżu za oknem, który pogarsza samopoczucie. I nagle w środku tych usypiających czujność uwag, pada pytanie, które przyspiesza bicie serca. – A kiedy była transplantacją? – O, to już 14 lat temu – odpowiada Elżbieta T. Promienny uśmiech męż­czyzny, który stoi obok. On miał przeszczep szpiku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Społeczeństwo

Mali geniusze

Trzeba przyswoić ich indywidualności, a nie ociosywać To objawią się zazwyczaj podobnie: 3-letnie dziecko czyta napisy w telewi­zorze, rozpoznaje modele aut, liczy do miliona, potrafi się dłużej skoncentro­wać na jednej rzeczy, wymyśla nowe gry. I zadaje mnóstwo pytań, zastanawia się nad odpowiedziami, czasem je kwestionuje. Jako 4-latek namiętnie wertuje encyklopedię, zamiast do pia­skownicy chce iść do księgami. W szkole już w pierwszych dniach zapoznaje się ze wszystkimi podręcznika­mi, potem nudzi się na lekcjach. Często ustawia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Warszawskie jaja

Ku uciesze polityków różnych orientacji, w ubiegłym tygodniu szykował się paraliż w stołecznych urzędach. Z woli czyniących sobie na złość samorządowców. Zaczął – we wtorek – wojewoda mazowiecki, Antoni Pietkiewicz (AWS), zawieszając kłódkę na władzach największej warszawskiej gminy Centrum. Publicznie wojewoda tłumaczył swą decyzję koniecznością zareagowania na nieposzanowanie prawa przez radnych. Bowiem ostatni wybór nowych władz gminy dokonał się podczas sesji, na którą nie zgodził się AWS-owski przewodniczący rady. Na burmistrza wybrano

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Podnoszę się i śpiewam

Batiuszka w Kostomłotach uodpornił ludzi na przezwiska prawosławnego biskupa: uniaty-wariaty Pełna cerkiew. Duszno od parują­cych kożuchów, płonących świec. Śpiewy, z których raz altem, raz basem, wybija się refren: “Hospodi pomiłuj”. Słowa ukraińskie, polskie wyśpiewane żarliwie, na jednym oddechu. Jest 6 stycznia, wspólnota kostomłocka ob­chodzi święto, na pamiątkę chrztu Je­zusa w Jordanie. Po nabożeństwie, z chramu wyrusza procesja z krzyżem i chorągwiami nad pobliski Bug. Wieś śpiewa po ukraińsku: “Słońce świeci z gór Libanu/ błyszczy złotem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.