Wpisy od Jan Widacki
A to Polska właśnie
Cała Polska odetchnęła z ulgą. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu pozbędzie się prof. Wolszczana. Szczególną satysfakcję mają zapewne ci uczeni, którzy naukowo czuli się przy nim jak pętaki. Teraz mogą wykazać swą wyższość. Moralną. Oni o niczym nie rozmawiali z esbekami. Być może. Ale czy esbecy w ogóle próbowali z nimi kiedykolwiek rozmawiać? Czy na pewno tylko dzięki ich heroizmowi do rozmów nie doszło? Czy też może urodzili się za późno i w dorosłe życie wchodzili, gdy SB już nie było? Tak czy owak, prof. Aleksander
Mój ukochany IPN
Od dziennikarzy dowiedziałem się, że Oddział Krakowski IPN, ponoć na wyraźne życzenie p. Gontarczyka (biografa Lecha Wałęsy), który szefuje Wydziałowi Lustracyjnemu tej szacownej instytucji, chce mi wykazać, że byłem etatowym (ściślej: półetatowym) pracownikiem szkoły SB w Legionowie. A ponieważ nie przyznałem się do tego w oświadczeniu lustracyjnym, jestem lustracyjnym kłamcą z wszystkimi tego konsekwencjami. Już rozmaite brukowce zdążyły o tym napisać, wieszcząc, że niebawem stracę mandat poselski. O sprawie poinformowała też publiczna TV. O mandat jestem raczej spokojny,
Okularnicy wszystkich partii, łączcie się
Platformie znów skoczyły słupki sondaży. Jej poparcie doszło do 58%! Tak naród radośnie zareagował na populizm premiera, który wprawdzie nie bardzo wie, co to pedofil, a co kazirodca, ale wie, że gdy takim „zwyrodnialcom” odmówi praw człowieka, zagrozi kastracją, to „ciemny lud to kupi” – jak mówi klasyk Jacek Kurski. Z tym że jeszcze do niedawna mogłoby się wydawać, że Platforma ma innych klasyków. Platforma, która wygrała ostatnie wybory, bo społeczeństwo naprawdę miało dość rządów PiS, nader łatwo wskakuje w jego buty.
Nie bójcie się centrolewicy
Podział na „postsolidarność” (zwaną czasem „obozem posierpniowym”) i „postkomunę” – cokolwiek by to miało kiedyś znaczyć, jest w najwyższym stopniu nieaktualny. Jeśli zaraz po 1989 r. podział ten coś jeszcze mógł ewentualnie symbolizować, to dziś jest już zwykłym, fałszującym obraz rzeczywistości anachronizmem. Nie chodzi tu nawet o to, że te tradycyjne symboliczne podziały zostały zatarte, gdy wywodzące się z „Solidarności” PiS weszło w koalicję z Ligą Polskich Rodzin czy Samoobroną, które jako żywo z „Solidarności” się nie wywodziły. Ani
Tusk uczeń Ziobry
Wypowiadając się na temat ujętego ostatnio kazirodcy i być może gwałciciela (ale przecież nie pedofila, jak pisali niektórzy, wszak jego ofiara jest młodą, ale dojrzałą kobietą!), premier Tusk powiedział kilka kompromitujących go zdań. Trudno zgadnąć, po co w ogóle się wypowiadał w tej sprawie. Czy premier musi komentować każde zdarzenie uwidocznione na pierwszej stronie jakiegoś tabloidu? Czy tego się oczekuje od premiera? Od tego jest prokuratura, biegli psychiatrzy i seksuolodzy, na koniec sąd. W odwodzie jeszcze niezawodne tabloidy oraz cała
Dwa śledztwa
Po miesięcznej przerwie zebrał się znów Sejm. Pierwszym mocnym akordem była sprawa immunitetu posła Ziobry. Jak wiadomo, prokuratura zarzuca Ziobrze, że jako prokurator generalny przekroczył swe uprawnienia, zawożąc do Jarosława Kaczyńskiego, wówczas jeszcze nie premiera, a tylko szefa partii, prokuratora Miłoszewskiego z aktami sprawy paliwowej, które to akta Kaczyńskiemu, osobie do tego nieuprawnionej, zostały zreferowane. Sprawa na pewno z politycznego punktu widzenia była skandaliczna, typowa dla rządów PiS, który w prokuraturze widział ważny
POPiSu ciąg dalszy
Teoretycznie od blisko roku PiS już nie rządzi. Formalnie rządzi koalicja PO i PSL. Forma rządów złagodniała. Rząd oficjalnie nie tropi już urojonych spisków i układów. Sporo też robił, by poprawić wizerunek Polski w świecie, mocno nadszarpnięty przez dwa lata rządów PiS. Władza stała się bardziej przyjazna ludziom, okazując społeczeństwu przyjazną twarz. „Wilcze oczy” Tuska widzi tylko czasem któryś z braci Kaczyńskich, nawet Nelly Rokicie, zdaje się, przestały się one ukazywać.
Logika letniej kanikuły
Jeden z moich starych profesorów mawiał niekiedy do studentów: „Myśli pan logicznie, a więc błędnie”. Sens jego słów wydawał się wtedy dziwnie zagadkowy. Dziś nikogo zdziwić nie powinien. Z ostatnich badań opinii publicznej wydrukowanych przez „Gazetę Wyborczą” wynika, że zdecydowana większość Polaków uważa, iż instalacja amerykańskiej tarczy antyrakietowej zmniejszy nasze bezpieczeństwo, ale równocześnie uważa, że dobrze się stało, że tarcza ta u nas będzie zainstalowana. Logiczny stąd wniosek, że większość Polaków marzy o tym, by zmniejszyć bezpieczeństwo Polski.
Gajowy pilnie potrzebny
Po raz kolejny ujawniły się różnice poglądów między rządem a prezydentem. Mało tego. Po raz kolejny zostały upublicznione. Od dawna, a w każdym razie od czasu zawetowania ustawy medialnej, wiadomo, że prezydent rzeczywiście jest gotów zrealizować swoje obietnice i zawetować wszystkie ustawy, które rząd i Platforma uważają za najważniejsze, kluczowe dla reformy państwa. Wiadomo już też, że bez poparcia SLD odrzucenie weta jest niemożliwe. Arogancja Platformy, która absolutnie nie liczy się z opozycją, nawet tą jak najbardziej
Historia w służbie polityki
Rzymianie chcieli wierzyć, że historia jest nauczycielką życia. Do dziś chętnie to powtarzamy, choć całe nasze doświadczenie pokazuje, że jest to nieprawda. Wiele świadczy o tym, że historia niczego nas nie nauczyła. Od lat powtarzamy te same błędy. Polityka historyczna nauczyła nas te błędy racjonalizować, ich powtarzalność uzasadniać przywiązaniem do tradycji, ba, patriotycznym obowiązkiem. Nakazała nam te błędy kochać. Miłość ojczyzny wyrażać się teraz musi bezkrytycznym stosunkiem do jej dziejów, a solidarność narodowa nie pozwala na krytyczną







