Wpisy od Jerzy Domański
Przytępiony słuch PO
Pisanie o Platformie Obywatelskiej przypomina wizytę w gabinecie dentysty. Rozsądek nakazuje, by tam chodzić, ale przyjemność z tego mogą czerpać tylko masochiści. Wielu Polaków – czy to z rozsądku, czy z wyrachowania – popiera PO i pewnie tak będzie aż do wyborów parlamentarnych, bo na horyzoncie nie widać lepszej oferty. Prawo i Sprawiedliwość na liczne przecież i realne problemy kraju proponuje Polakom tak niebezpieczne lekarstwa, że większość woli już to, co jest! Uznając, że lepiej chodzić z bolącym zębem, niż dopuścić do władzy takich lekarzy, z jakimi miała nieszczęście
Lepiej być zaparzeńcem…
Wstyd się przyznać, ale należę do coraz mniejszej grupy dziennikarzy, którzy nie znają się na katastrofach lotniczych. I co gorsza, nie mam szans, by to nadrobić i dorównać gwiazdorom telewizyjnym, zapędzającym do kąta ekspertów. Pozostanę więc z respektem dla wiedzy fachowców. I w zadumie nad tą częścią mediów, która lata z mikrofonami za co głupszymi i słabo zrównoważonymi posłami płci obojga. Czy porady lekarskiej lub prawnej też by u nich szukali? Nie sądzę. Dlaczego więc z taką naiwnością wpisują się w napisany dla nich scenariusz? To, co się dzieje wokół
Teatr Smoleński
Zwykle czas leczy rany. Ale nie u nas. Histeria wokół katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem zamiast maleć, rośnie z każdym miesiącem. A to głównie za sprawą tych polityków, którzy na trumnach ofiar chcą wrócić do władzy. W nagłaśnianiu kolejnych bredni i najplugawszych oskarżeń wspierają ich pisowscy dziennikarze. Mamy taki etap w telewizjach, że im głupiej i bardziej obraźliwie ktoś mówi, tym większą ma szansę na występ. Bezrozumni odpytywacze nie są przecież w stanie rozmawiać z ekspertami i fachowcami. Bo i o czym by mówili? Śmiech człowieka ogarnia, gdy patrzy na tych
Krokodyle łzy nad pasażerami
Wagony, do których na przełomie roku próbowali się dostać zdesperowani podróżni, to tylko wierzchołek problemu. Dużo większego, bo braku strategii, czego my w Polsce tak naprawdę chcemy od transportu publicznego, który od lat konsekwentnie marginalizowany ledwo zipie. Tak jest z koleją. I tak jest z publicznym transportem autobusowym, który po sprywatyzowaniu jeździ już tylko tam, gdzie mu się opłaca, a nie tam, gdzie chciałby się dostać pasażer. Ludzie niemający własnych samochodów albo środków na codzienne dojeżdżanie do pracy radzą sobie, korzystając z prywatnych busów. Jak czasem te podróże
Czas wracać
Daleko od kraju i trochę obok politycznej bieżączki brniemy w problemy, które na długo zaciążą na wizerunku Polski w świecie. Po dziewięciu latach wojny w Afganistanie okazało się, że podręcznikowe reguły zawsze wygrywają z chciejstwem i złudzeniami. Nawet najważniejszych generałów i polityków. Afganistan jest kolejnym dowodem, że problemów politycznych z zasady nie da się rozwiązać przy udziale wojska. Supernowoczesna broń i świetnie wyszkoleni żołnierze amerykańscy i ich sojusznicy nie wystarczają, gdy stają naprzeciwko słabo uzbrojonych partyzantów. Powodem, dla którego żołnierze
Dobry czas, by dawać
Przed nami krótkie, choć jak zawsze bardzo wyczekiwane, Święta. Pora więc na wyciszenie emocji. I na to, czego, zwłaszcza w tym roku, najbardziej potrzebujemy. Na choć odrobinę spokoju. Wiem, że to może być tylko kilka dni, ale dobre i to. Będzie trochę więcej życzliwości, odezwą się do siebie ludzie, którym brakowało na to czasu w ciągu roku, dostaniemy życzenia i prezenty. Nie czekając na te tak przecież lubiane gesty, sami mamy szansę sprawić, by dla innych te Święta też były miłe. Nam, Polakom, bardzo
Siać, a będzie plon
Teksty Włodzimierza Wysockiego nuciło przed laty wielu Polaków. I choć nie brakowało spraw, które nas z Rosjanami dzieliły, to akurat Wysocki łączył. Fascynacja jego poezją przekraczała granice państw i poglądów politycznych. Przypomniały mi się tamte klimaty, gdy wśród wielu analiz po wizycie prezydenta Miedwiediewa przeczytałem także komentarz prof. Andrzeja de Lazariego, wybitnego znawcy Rosji, który przypomniał słowa Wysockiego: Kto powiedział: „Nie wzejdzie tu plon po co siać, przecież Ziemia umarła!” To nieprawda! Zanurzcie w niej dłoń
Ręce brudne, choć umyte
Człowiek nie żyje. I tylko to jest pewne. Od tragicznego kwietniowego poranka, gdy w podejrzanych okolicznościach zginęła bardzo popularna posłanka lewicy Barbara Blida, minęły ponad trzy lata. A zamiast wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego, co się wówczas wydarzyło w Siemianowicach Śląskich, przybywa tylko wątpliwości. Wychodzi na to, że jedynym sukcesem trwających dochodzeń i prac komisji, a zwłaszcza śledztw dziennikarskich jest to, że sprawcom nie udało się tej tragedii schować pod dywan. Na łamach „Przeglądu” wielokrotnie pisaliśmy o atmosferze politycznej, jaką wówczas tworzył
Dobry krok prezydenta
Wreszcie pojawił się prawicowy polityk dający nadzieję, że i u nas nadrzędną wartością będzie polska racja stanu. Nie bitewki na życiorysy, nie zadawnione kompleksy i fobie, ale dobro Polski. Prezydent Komorowski ma do tego dobre papiery. Trudny do zakwestionowania życiorys twardego wobec PRL opozycjonisty. Więzień stanu wojennego i przeciwnik Okrągłego Stołu to na tyle wiarygodna legitymacja wobec własnego obozu politycznego, by rozmawiać z tą drugą, jak sądzę, wcale nie mniejszą wówczas częścią Polski. Jedynym warunkiem takiego dialogu jest
Jałowe ruchy na prawicy
Polityk, jeśli chce nim być na dłużej, niż trwa jedna kadencja, musi być niezwykle czujny. Jak ważka. Musi też być przewidujący i wiedzieć, skąd wieje wiatr, czyli musi umieć odczytywać nastroje społeczne. Tak postępują i ci, którzy dopiero marzą o politycznej karierze, i ci, którzy chcieliby ją kontynuować. Możliwie bez końca. A że wyborcom taki poziom szczerości z pewnością by się nie spodobał, to mamy całe zastępy przebierańców w strojach traktowanych jak sezonowy kamuflaż. W wyborach samorządowych było






