Wpisy od Jerzy Domański
Kult na przekór faktom
Czy Jarosławowi Kaczyńskiemu wolno więcej? Więcej, bo w katastrofie pod Smoleńskiem zginął jego brat? A rodziny innych ofiar? Czy rok po tym wypadku mogą wygłaszać wszelkie możliwe głupstwa, jakie im tylko przyjdą do głowy? I żeby to były tylko głupstwa. Niestety, jest dużo gorzej. Część rodzin lży, poniża i obraża każdego, kto ma inne zdanie. Kto nie uległ histerii spiskowej i w tej bezsensownej katastrofie nie widzi zamachu. Można oczywiście machnąć ręką i czekać, aż fala łącząca autentyczną żałobę z jak najbardziej przyziemną polityką
Zrozumieć Ślązaka
Szukaj, a znajdziesz. Jarosław Kaczyński ma w sobie wielką łatwość do znajdowania tego, co mu jest akurat potrzebne. Cyniczna wypowiedź prezesa pod adresem Ślązaków i Kaszubów miała być jeszcze jednym elementem programu wyborczego PiS. A że jego jedynym celem jest powrót do władzy i rozliczenie się z ekipą premiera Tuska, to szuka takich obszarów, które mu w tym pomogą. I znajduje je tam, gdzie Polaków można podzielić, skłócić i napuścić na siebie wedle najróżniejszych i często zmieniających się kryteriów. W grze są życiorysy,
Wojna z ropą w tle
Kolejna nieszczęsna wojna ma pompatyczną nazwę „Świt Odysei”. Wątpię jednak, by autor tego kryptonimu ataku na Libię wiedział, że Odyseja trwała 10 lat. Chyba że od lat wie, że choć wojny łatwo się rozpoczynają, to ich końca nie widać. Bo to, co ma najpierw być kontrolą z powietrza, przekształca się w coraz cięższe bombardowania, a potem w okupację i tworzenie własnej administracji. Popatrzmy na ostatnie 60 lat. Na interwencje USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Historia tych
Sąd nad historią
Zapału do boju nie tracą. Napędza ich w tym i jednoczy walka z decyzją sprzed 30 lat. Wszystko się w Polsce zmieniło. Ale choć tkwimy po uszy w bardzo dzisiejszych i poważnych kłopotach, to polowanie na gen. Jaruzelskiego i autorów stanu wojennego trwa z prawdziwie chrześcijańską konsekwencją. Do wielu ocen stanu wojennego doszła kolejna. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdzający, że stan wojenny 13 grudnia 1981 r. wprowadzono nielegalnie. Prawicowy historyk cieszy się, że wreszcie wygrała sprawiedliwość. Myli się. Wygrał
Gdzie trafi zięć?
To zdjęcie więcej mówi o rodzinie Kaczyńskich niż cała książka. Lato 2005 r. Polacy jeszcze urlopowali, ale już zaczynała się gra o prezydenturę po Aleksandrze Kwaśniewskim. Bardziej od słów liczyły się pomysły przemawiające do wyobraźni. W cenie był jak najprostszy przekaz oddziałujący na emocje wyborców. PiS miało taki pomysł. Na tle kampanii innych kandydatów pozytywnie wyróżniał się plakat Lecha Kaczyńskiego. Na setkach wielkich billboardów zobaczyliśmy kandydata w otoczeniu rodziny. Żona, córka, zięć i wnuczka.
Lądowanie po polsku
Marzeniem pilotów 36. specpułku wożącego najważniejsze osoby w państwie nie jest na dłuższą metę robienie tego, za co biorą pieniądze. Owszem, latają z prezydentem czy premierem, wożą ministrów i ważne delegacje. Ale marzą o czymś innym. Co wyszło na jaw po katastrofie smoleńskiej. Zamiast latać z wybrańcami narodu, piloci specjalnego pułku lotnictwa transportowego myślą o jak najszybszym trafieniu do lotnictwa cywilnego. Mimo młodego wieku zbrzydła im perspektywa obowiązkowego meldowania się komuś, kto dla kaprysu lub własnego interesu
Polaku, książka nie gryzie
Kto to jest mól książkowy, pyta rodziców małe dziecko, bo gdzieś usłyszało, że dziadek jest właśnie takim molem? Oj, będzie problem z odpowiedzią, bo tak się porobiło, że 62% Polaków nie miało przez cały rok kontaktu z żadną książką! Tak wynika z najnowszych i bardzo reprezentatywnych badań Biblioteki Narodowej i OBOP. I to jest moim zdaniem wiadomość w tym roku najgorsza. A jednocześnie najsmutniejsza, bo demaskująca nasze narodowe zadęcie i wymądrzanie jako oparte na niekontrolowanych emocjach i stereotypach, a nie na wiedzy. Bo i skąd mają ją czerpać
Wielka łapa OFE
Zadziwia mnie bezczelność, z jaką OFE odwracają kota ogonem. I skuteczność, z jaką wmawiają Polakom, że to rząd okrada emerytów. Że to politycy zabierają nasze pieniądze. Niesamowity rozmach i skala kampanii medialnej, jaką otwarte fundusze emerytalne toczą w obronie nienależnych im przywilejów, jest pokazem buty. I siły, jaką może dawać ogromna kasa. Państwo za pieniądze podatników wyhodowało pasożyta, który choć bardzo je osłabia, sam ma się świetnie. W konflikcie z OFE to państwo polskie jest dziś słabsze.
Z Katowic w daleki świat
Mleko znowu się wylało. I to od razu jako kwaśne. Specjalistami od takich operacji są prokuratorzy z Instytutu Pamięci Narodowej. Najnowszy baniak z kwaśnym mlekiem ma nalepkę „śledztwo gibraltarskie” w sprawie śmierci gen. Sikorskiego. I kosztował podatników, bagatela, ponad 570 tys. zł. Choć z pewnością dużo więcej, bo przecież np. Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie, który zrobił ekspertyzę, też miał koszty. Ktoś musi je ponieść. Wiadomo, kto! Ty, czytelniku podatniku. Trzy lata pracy katowickiego pionu śledczego
Pielgrzymka hipokrytów
Co może wymyślić poseł katolik, by po zaledwie czterech dniach, jakie w styczniu spędził w Sejmie, odreagować tę stresującą mordęgę? Nie będzie przecież czekał na niedzielę czy urlop. To może być dobre dla frajerów – pracusiów, ale nie dla posła, który ślubowanie kończył słowami: „Tak mi dopomóż BÓG”. Z takiej przysięgi powinno jednak coś wynikać. Tylko co? Większość posłów o dekalogu co nieco słyszała, ale ci, którzy kiedyś go znali i nawet praktykowali, zdążyli pozapominać, o co w nim chodzi. Zamiast dekalogu zostały posłom tylko gesty, przysięgi






