Wpisy od Piotr Gadzinowski
W bańce próżniowej
Prezydent Kwaśniewski zadeklarował wreszcie, że będzie patronował „nowej lewicy”. Jednych to ucieszyło, drugich nie. Taki patronat grozi nową komisją weryfikacyjną. Staraniami o papiery dobrego, proprezydenckiego lewicowca. W odróżnieniu od tych złych, którzy przez sito nie przejdą. Jakie będą kryteria, dziś nie wiadomo. Można jedynie przewidzieć, że znów mogą być chybione, rozmyte. W przyszłym roku okaże się, czy będziemy mieli nową partię lewicową, czy tylko centrolewicowy blok poparcia dla wskazanego przez ustępującego prezydenta kandydata na następcę. W
Laurka laurowa
Każdy przylot do Pekinu zaskakuje. Nawet po miesiącach paru widzimy nowe miasto. Gwałtownie modernizujące się. Oprócz uznanych obiektów zabytkowo-turystycznych coraz trudniej znaleźć w tym mrowiskowym mieście stare domy. Tradycyjne hutongi giną pod buldożerami. Na ich miejscu budowane są apartamentowce. Pozostałe są przerabiane na skanseny turystyczne. Przejażdżka dwuosobową, wygodną rykszą. Z serwowaną ciepłą herbatką albo buteleczką mocnej wódeczki, jeśli zimno się robi. Z przewodnikiem, mieszkańcami niekrępującymi się wizytami „długich nosów”. Trasą co rusz
Księżniczka z Tyru
„Turcja zuboży Europę”, powiedział wpływowy kardynał Kościoła katolickiego, Joseph Ratzinger. W wywiadzie dla konserwatywnego, również wpływowego dziennika „Le Figaro”. Do Francuzów toczących spór z krajowymi środowiskami muzułmańskimi o zasady świeckości szkoły, fruwające na głowach muzułmanek niczym sztandary chusty, o relacje Europa chrześcijańska-islamski Wschód. Akcesja Turcji do Unii Europejskiej byłaby kolejnym zwycięstwem gospodarki nad kulturą, tradycją, nad religią uznawaną za spoiwo społeczeństw starej Europy. Roma locuta, causa finita, zdawał się mówić
Czekając na Lutra
Osiemdziesiąt milionów złotych rocznie może zaoszczędzić budżet naszego państwa, jeśli Sejm przyjmie senacką poprawkę do ustawy zdrowotnej, zakładającą, że księża Kościoła katolickiego będą opłacać składkę z własnej kieszeni, a nie z budżetu państwa. Decyzja senacka od razu wzbudziła opór hierarchów. Jak zwykle, przy każdej próbie ograniczenia finansowania Kościoła z publicznych funduszy, przypomnieli oni krzywdy, jakich Kościół katolicki doznał w czasach PRL-u. Wspomniano o zabranych Kościołowi majątkach, o represjach, ot stały, znany fragment
Przepraszam za przepraszam
Proszę mnie nie przepraszać, skruszeni Niemcy. Proszę mnie nie przepraszać, wzruszeni Radzieccy i wy, zdziwieni Angielscy, też mnie nie przepraszajcie. Nie przepraszajcie mnie za Wasze czyny sprzed 60 lat, podczas powstania warszawskiego. Dzisiejsi Niemcy nie muszą mnie przepraszać za działania ówczesnej armii niemieckiej i jej sojuszników. Nawet za czyny, które można dziś nazwać zbrodniami. Armia wykonywała swoje obowiązki, chcąc jak najszybciej złamać opór powstańców i popierającej ich ludności. Zbrodnie napawają wstrętem,
Kiepściura
Nazywam się Jan Kiepura. Superpociąg Polskich Kolei Państwowych. Kursuję z Warszawy do Brukseli w 16 godzin. Potrafię pędzić do 200 km/h. Zabieram 276 pasażerów. Mam nowe, klimatyzowane wagony. Prysznice i odtwarzacze DVD w przedziałach sypialnych. Nawet miejsce do przewijania dzieci. Jestem Super. Najlepszy polski pociąg zreformowanej PKP. Pociąg z Polski do Zjednoczonej Europy. Symbol naszej łączności z biurokratyczną stolicą UE. Nazywam się Jan Kiepura. Odjeżdżam codziennie o 18. z Warszawy Centralnej. Dojeżdżam
Westerplatte z brodą
Profesor Geremek wydawał certyfikaty polskości i świadectwa moralności patriotycznej. Nie osobiście, w realnym wymiarze, lecz symbolicznie. Jak wszystko w polskiej polityce. W zeszły wtorek, 20 lipca, podczas strasburskiej sesji europarlamentu doszło do wyboru tamtejszego marszałka. Jednym z kandydatów był profesor Bronek. Wszystkie proeuropejskie i patriotyczne media w naszym kraju wcześniej już ogłosiły, że po wyborach poznacie ich. Każdy z polskich deputowanych, który zagłosuje na profesora Geremka, zyska papiery Prawdziwego Polaka. Pozostali okażą się unioeuropejskimi zaprzańcami.
Dyktatura długopisu
Konstytucyjnie w naszym kraju silną pozycję ma parlament i wyłoniony przez niego rząd. Słabą prezydent. Obecnie przerabiamy przypadek, kiedy zaczyna rządzić prezydent z premierem. Ku zdumieniu parlamentu. Rząd Marka Belki rodził się z wielkim trudem. Owe bóle porodowe, rzeczywiste lub częściowo reżyserowane, skutecznie wystraszyły część parlamentarzystów. Przekonały ich, że w tym Sejmie, przy tym układzie partyjnym nie ma alternatywy dla rządu Belki. Jawiącego się początkowo jako lekko pozapartyjny, słaby, w przyszłości żebrzący
Pozycja misjonarska
Czy pamiętają państwo, jak to przed paroma miesiącami media gardłowały o „konieczności odpolitycznienia telewizji publicznej”? Czyli o wymianie Rady Nadzorczej TVP SA, organu wybierającego kierujący telewizją publiczną zarząd. Apelowano w imię obiektywności, czystości, misyjności telewizji. Apelowano, aby od tej pory zerwać z ohydną praktyką wybierania do władz spółki skarbu państwa, którą publiczna telewizja jest, praktyków życia gospodarczego, polityków, a w ich miejsce wybrać niezwiązanych z brudną polityką ludzi nauki i kultury. No, ewentualnie ludzi
Jaśniepanujący cesarz Belka
Marek Belka już nie musi biegać po sejmowych korytarzach, błagać o poparcie panów partyjnych liderów Wiejskiej. Od teraz to oni zaczną za nim chodzić, miłosne liściki słać, umizgiwać się o takie, a nie inne decyzje. Jednym głosowaniem Sejm zafundował sobie rząd, który za chwilę może się stać wolny od parlamentu. I rządzić za pomocą długopisu premiera. Opozycja doskonale wie, że Belkorządu nie obali. Za słaba, zbyt skłócona, rozbita po wyborach do europarlamentu. Kiedy się okazało, że wygodny dla Platformy i PiSuarów







