Wpisy od Piotr Gadzinowski
Minister Milczek
Z gadziej perspektywy Płaczą twórcy kultury narodowej, łzy w dziennikarskie mankiety ronią. Płaczą, bo złego ministra od premiera Millera dostali. Milczka Celińskiego. Płaczą, łzy nie ustają. Płaczą silniej ostatnio niż tygodni temu parę, kiedy pan minister zaprezentował budżet na rok 2002, w dziale kultura, budżet zerami podszyty. Po tegorocznym budżecie, po rewelacjach ministra Bauca o rozwierającej się dziurze budżetowej nikt słodyczy się nie spodziewał. Tylko skali przycinki. Twórcy i mędrcy od kultury zapewne połknęliby
Ludzie skargi piszą
Z gadziej perspektywy W kraju odwilż, powódź, kra na rzekach zalega, a Strasburg już dawno został zalany. Tonie w skargach przesyłanych z Polski do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Obywatela. W ciągu ostatnich lat Polska stała się niepisaną gwiazdą Trybunału. Fala skarg, jakie napływają z naszego średniej wielkości europejskiego kraju, stawiają Polskę w ilościowym rankingu na premiowanym, nierzadko na trzecim, medalowym miejscu. Od 1993 r., kiedy już można się było skarżyć, startowaliśmy z niskiego poziomu
Stare kapcie
Z gadziej perspektywy Obecnie panujący nam rząd Leszka Millera stara się zaprezentować opinii publicznej jako ekipa sprawnych administratorów i pragmatyków. Taka autokreacja może być dotkliwą pułapką, zwłaszcza jeśli społeczeństwo w pragmatyzm, a zwłaszcza w sprawność, naprawdę uwierzy. Pierwszy poważny dołek, w jaki premier wpadł niebawem po potwierdzeniu odkrycia dziury budżetowej, związany był z duperelnymi sumami pieniężnymi, bo ileż może kosztować przelot do Watykanu? 300-400 dolarów razy trzy daje 1200. Licząc
Baba z cielęciną
Z gadziej perspektywy „Byłam w Polsce w czasie stanu wojennego, kiedy w sklepach błyszczały puste półki, a zwłaszcza puste haki w mięsnych. Ale cielęciny, jaką wówczas jadłam, potem nie miałam okazji. Podróżowałam wiele po całej Europie, ale tak znakomitej potrawki jak wtedy, nigdy już nie zakosztowałam” – taką opinie słyszałem podczas berlińskiej dyskusji o stereotypach polsko-niemieckich. O Polsce – nowym kraju Unii Europejskiej. Za trzy lata możemy być już w Unii Europejskiej. I cóż mamy do zaoferowania
Ucieczka z kina Iluzjon
Z gadziej perspektywy Kończył się ten wiek u nas jak we wczesnych nowelach Mrożka. Pomimo mrozów siarczystych, donosiła prasa lokalna, działacze dawnej PRL-owskiej opozycji spotkali się, aby przedyskutować. Przeszłość wywołaną pytaniem „Po co nam to było?” oraz przyszłość, która rysowała się jako niewiadoma. Z prozaicznych powodów finansowych miejscem mityngu było kino Iluzjon. Podobne dyskusje – obchody 20. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, 21. powstania NSZZ „Solidarność”, 31. buntu robotników Wybrzeża,
Wigilia pod psem
Z gadziej perspektywy Pies jest dla człowieka „the best”. Nie gryzie bez powodu, jak to czynią żądne zysku komercyjne media, nie obrzuca bezpodstawnymi oskarżeniami, jak to robi konstytucyjny organ – wicemarszałek Lepper. Nawet nie naszcza na wycieraczkę, jak to czyni powracająca z nocnej dyskoteki młodzież. Pies to Brat Mniejszy człowieka. Tak wyjątkowo zgodnie twierdzą wierzący i ateiści. Człowieka, czyli zhumanizowanej małpy, jak uważają ci ostatni. Gdyby to psu udało się w procesie ewolucji, w którą wierzą niewierzący, albo gdyby Istota
Nie dla Gingera
Z gadziej perspektywy W dalekiej, ale unijnoeuropejskiej Portugalii elektorat zbuntował się, kiedy tamtejszy parlament zechciał obniżyć niekaralny próg poziomu alkoholu w organizmie z 0,5 promila do 0,2. Pomimo żywiołowych akcji i demonstracji inspirowanych przez środowiska winiarskie elity władzy okazały się tam znieczulone na głos ludu. U nas, gdyby lobby związane z przemysłem gorzelniczym zaproponowało skok na 0,5% i zyskało odpowiednie społeczne poparcie, na pewno parlament nie byłby głuchy na głos ludu głosującego. W dalekich, ale sojuszniczych USA zaprezentowano
Cenny złom
Z gadziej perspektywy Drobna notka. Na czwartej stronie „Rzeczpospolitej”, w miejscu niewyeksponowanym. Pomiędzy „Lepkie ręce prezesa” a „Sędzia odszedł za narkotyki”. Tytuł niegdyś rewolwerowy „Skradziona „Solidarność”” już nie podnieca. Nie wiadomo przecież, jaka to „Solidarność”? Czy to ta, czy może to cukiernicza spółdzielnia, pochodząca jeszcze z 1952 roku, i nadal żywotna. Pomimo nawały obcej konkurencji, żelaznej, duszącej, niewidzialnej ręki wolnego rynku. Okazuje się, że jednak chodzi o tę „Solidarność”. Nie ma wątpliwości, kiedy czytamy: „Katowicka policja poszukuje sprawców
JAK-oś leci
Z gadziej perspektywy Pan prezydent Kwaśniewski leci na międzynarodową konferencję antyterrorystyczną. Nagle błyska światełko. Po chwili cały samolot już świeci. To nie Osama bin Laden. To tylko Jak-40. Słynny, wręcz kultowy już samolot polskich VIP-ów. Latanie polskimi samolotami z VIP-owskiej stajni coraz bardziej przypomina uprawianie sportów ekstremalnych. Czy tym razem wystartuje? Który z silników pierwszy się zapali? A gdzie tym razem przymusowo wylądujemy? No i jak szybko… Są ludzie, którzy marzą o dzikich, romantycznych, podnoszących poziom
Piekło moralistów
Z gadziej perspektywy Prokurator Andrzej Jacek Kaucz i publicysta Lesław Maleszka utracili w zeszłym tygodniu cnotę i prawo do wykonywania zawodu. Wyrok wydał i wykonał zjednoczony chór krajowych moralistów politycznych i medialnych. Prokurator Kaucz 20 lat temu oskarżał lub tylko współoskarżał, lub tylko otarł się o oskarżanie (każdy może wybrać sobie którąś z zaprezentowanych wersji). Pech Kaucza polegał na tym, że miał do czynienia z osobami dzisiaj wpływowymi. Pech Maleszki to pisanie w „Gazecie Wyborczej”, tytule kreującym







