Wpisy od Piotr Żuk
Klasizm nasz powszedni
Te same zjawiska społeczne mają różne oblicza i odmienne nazwy. Wszystko zależy od tego, kogo dotyczą. Język używany na co dzień w mediach, oficjalnych informacjach i potocznych rozmowach zawiera mnóstwo uprzedzeń i stereotypów. Kiedy słyszymy w mediach lub w rozmowie o biednej dzielnicy, od razu pojawia się ciąg skojarzeń – dzielnica patologiczna, zamieszkana przez alkoholików, rozbite rodziny i taka, do której lepiej nie wchodzić wieczorową porą. Bieda to patologia – podpowiadają kapitalistyczna moralność i kultura rynkowa. Uśmiechnięte twarze z reklam,
Żołnierze wyklęci – czyli nacjonalistyczny bełkot po polsku
Nacjonalistyczna prawica uwielbia historyczne rytuały, podczas których może idealizować jedyną słuszną wersję przeszłości skrojonej według własnego uznania. Bez pamięci o zdarzeniach, które mogą rozsadzić tę wymyśloną narodową legendę. Od roku współcześni endecy mają kolejną okazję do wyrażania niechęci do wszystkiego, co inne, wielobarwne i „obce”. W wyniku przegłosowania przez Sejm (m.in. głosami SLD, który, jak widać, ma skłonności masochistyczne) kuriozalnej ustawy mamy tzw. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji cała skinowsko-kibolska skrajna prawica
Pracuj dłużej, żeby twój szef mógł częściej zmieniać mercedesa
Całkiem niedawno – w 1999 r. – rząd premiera Jerzego Buzka, firmowany przez AWS i Unię Wolności, obiecywał rozwiązanie wszelkich problemów emerytalnych. Przyszli emeryci mieli spędzać czas pod palmami w egzotycznych krajach, a budżet państwa miał się pozbyć finansowego ciężaru dzięki niesamowitej efektywności OFE. Po dekadzie okazało się, że o wakacjach w ciepłych krajach przyszli emeryci mogą zapomnieć, OFE nieźle się obłowiły, twórcy tzw. reformy emerytalnej również zebrali niezłe sumki, zasiadając
Obłąkana prawica, nieporadny rząd i wirtualna lewica
Premier Tusk i jego rządowa ferajna od początku nowej kadencji zaliczają wpadkę za wpadką. Ale jeśli bierze się do rządu wygodnych figurantów, to trzeba się liczyć z porażką na zewnątrz. Zarówno na lokalnym podwórku, jak i w polityce zagranicznej. Bałagan w służbie zdrowia trwa w najlepsze. Zaciskanie pasa społeczeństwu przybiera absurdalne formy. I jeszcze kompromitacja wśród młodych Polaków w sprawie kontroli internetu. ACTA, która zrodziła się w Stanach Zjednoczonych, pilnuje przede wszystkim interesów amerykańskich koncernów komputerowych, muzycznych
Obywatel – zanikający gatunek?
W rozważaniach o sytuacji w Polsce różni komentatorzy zastanawiają się, co zrobi władza w najbliższym czasie, jak się zachowają premier, prezydent czy poszczególni ministrowie. Ewentualnie można jeszcze usłyszeć o możliwych posunięciach polityków opozycji. Ale jakoś brakuje rozważań na temat tego, jak zachowa się polskie społeczeństwo. Tak jakby ono nie istniało, a teatr polityczny rozgrywał się tylko w budynkach rządowych, w urzędach, w gabinetach ludzi władzy. Czyżby milcząco zakładano, że obywatele przestali być podmiotem życia społecznego i ich postawa
Rządy pampersów i zderzaków
W latach 90. w TVP pod rządami Wiesława Walendziaka wyrosła gromadka młodych prawicowo-konserwatywnych dziennikarzy, którzy dość szybko rozpowszechnili w debacie publicznej agresywne ataki na wszelkie przejawy lewicowości. Trudno ocenić, ile było w tym ideowości, a ile zwykłego cynizmu i sposobu na zrobienie kariery. Dziś, patrząc na ministrów w rządzie Tuska, widzę kolejne pokolenie pampersów – żądnych władzy, pozbawionych kompetencji i zrozumienia dla zwykłego człowieka, ale gotowych do skoku w ogień dla własnej kariery. Bardzo wygodni do kierowania
Koniec roku, początek nowych niepewności
Mijający rok nie był w żaden sposób okresem spokoju, przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa. Kolejny nie zapowiada się lepiej. Dziś perspektywa planowania bardzo się skróciła. Nie wiadomo, co się wydarzy w ciągu miesiąca, a co dopiero w ciągu roku. Widoczność zjawisk społecznych i możliwych wariantów rozwoju sytuacji ograniczyła gęsta mgła. I to wcale nie smoleńska, lecz finansowa. Co chwilę słychać uderzenia sztormu, jaki wywołuje kryzys globalnego kapitalizmu. A nowych bezpiecznych lądów nie widać na morzu chaosu i niepewności. W takich okolicznościach święta
Trzy pogrzeby i co dalej?
Nie wiem, jak wypadnie Marsz Niepodległości organizowany przez prezesa Kaczyńskiego w rocznicę stanu wojennego, ale bez względu na przebieg tego zdarzenia dla mnie będzie to kondukt żałobny po zamierającym PiS. I nie chodzi tylko o problemy partyjne coraz mniej licznych zwolenników Kaczyńskiego, ale o odchodzenie do historii świata, w którym PiS i prawica nacjonalistyczna mogły zdobywać poparcie. Podziały narodowe i etniczne, do których w XIX i XX w. odwoływała się konserwatywna prawica, tracą znaczenie w kontekście globalnego kryzysu, mającego za nic granice wyznaczone na mapie politycznej
Do Europy lewą stroną
Dość oczywiste i logiczne stwierdzenia min. Sikorskiego o tym, że prawdziwym zagrożeniem nie jest ani terroryzm, ani Rosja, ani niemiecka potęga, tylko kryzys gospodarczo-finansowy, który gna przez świat, zrobiły furorę w polskich mediach. Tak to bywa, kiedy przyzwyczajeni jesteśmy do sloganów i nagle ktoś wygłasza w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie oczywistą prawdę. Sikorski dość dobrze wyczuwa oczekiwania w Europie i zupełnie w swoim nowym wizerunku nie przypomina antykomunistycznego troglodyty, którzy zieje nienawiścią do Rosji i wszelkich „czerwonych pułapek”. A jeszcze kilka
Filmowe opowieści
Amerykański sen nawet w oczach Polaków przestał być atrakcyjny. Po wojnach w Iraku i w Afganistanie, niewiele mających wspólnego z obroną praw człowieka i demokracji, po fatalnej realizacji tzw. offsetu przy zakupie wciąż psujących się F-16, w końcu po bankructwie nie tylko amerykańskich banków, ale całego modelu gospodarczego amerykańskie marzenie uleciało bardzo szybko. To wszystko jest powszechnie znane. Trudniej wyobrazić sobie codzienność życia zwykłych Amerykanów. Obrazki z pejzażu społeczeństwa amerykańskiego można było zobaczyć na American Film







