Wpisy od Tomasz Jastrun
Moje przygody z generałem
Męczą mnie wyrzuty sumienia za poprzedni felieton w PRZEGLĄDZIE. Że za surowo pisałem o Wałęsie, że niesprawiedliwie i w końcu, że może nie za mądrze. Byłem szczery w swojej do niego niechęci, ale w szczerości najłatwiej być nietaktownym. Też wobec historii. Trochę się tłumaczę chorobą, okrutną depresją, która mnie dopadła i trzyma w szponach. Mam więc depresje dwie. Jedna jest polityczna – na tę choruje teraz połowa Polski. Druga, klasyczna, już na szczęście nie jest tak powszechna, ale też coraz częściej się przydarza ludziom.
Choroba
Nie tyle o Wałęsę tu chodzi, ile o rząd dusz. Ale abstrahując od tego, nie lubię Wałęsy. Też dlatego, że za wiele o nim wiem. I to nie dotyczy okresu jego upadku, lecz właśnie wzlotu. Już kilka tygodni po sierpniowym strajku mówili mi o jego wadach ludzie, którzy wtedy z nim współpracowali. Ale to były początki Solidarności, wszystko się gotowało, płonęło, szczególny czas. Potem wiedziałem o nim coraz więcej, od tych, którzy z nim działali w opozycji końca lat 70. Zrobiłem wywiady o Wałęsie z Anną Walentynowicz, z Aliną
Do tyłu
Jest wielki historyczny idiotyzm w naszej sytuacji politycznej. Zamiast debatować nad tym, co dla Polski ważne w perspektywie zmiany cywilizacyjnej, wpadamy w jakiś archaizm. I w kuriozalną próbę nadania Polakowi nowej formy, narodowej, tradycyjnej, wyjętej ze starej, zatęchłej szafy endeckiej. Górnikom i związkowcom pewnie znowu uda się ocalić kopalnie, które powinny być zamknięte. Wałęsa jako wielki agent bezpieki ma rzucać mroczne światło na całą III Rzeczpospolitą. To wszystko zmierza do jakiejś plugawej groteski.
Podłączeni
Z poetycką przesadą można by napisać, że pracują PiS-owskie fabryki służące zatruwaniu umysłów. Oni natomiast uważają, że było i jest odwrotnie – to my ich zatruwaliśmy i nadal zatruwamy. Czy nie zatruwamy się więc nawzajem? To nie są jakieś nowe toksyny, trudno tu wymyślić coś nowego. Stąd u starszych takie dziwne uczucie, że nagle przenoszą się w jakiś fragment propagandy z dawnych czasów. Jednak nawet w stanie wojennym nie używano argumentu złych, zdegenerowanych przodków. Z Platformą jest łatwiej, ale jak dobrać się do Nowoczesnej
Maski wolności
Józef Pinior ma heroiczną przeszłość solidarnościową. Wsławił się tym, że tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego podjął z konta związku 80 mln zł. Służyły potem do organizacji podziemnych struktur Solidarności. Długo się ukrywał, wielekroć był aresztowany. Jak to wszystko teraz schudło, zmarniało i nie ma znaczenia w opinii publicznej. Kiedy rozmawiałem z nim dwa lata temu, on, polityk Platformy, bardzo się martwił o jej stan duchowy. I jak się okazało, miał rację. Sam zresztą
Odpadanie
Weszły już w dorosłe życie pokolenia ludzi, którzy nigdy nie doświadczyli Polski odciętej od Europy Zachodniej, z granicami najeżonymi posterunkami, z walką o paszporty, ze złotówką, która nic nie była warta, z kolejkami w sklepach, z cenzurą, która kontrolowała nawet nekrologi. Wielu z tych nowych Polaków wyjechało jednak z kraju, bo tu nie mogli znaleźć sobie miejsca. I są za to wściekli, nie na ojczyznę, ale na partie polityczne, bo tak najłatwiej. Dla nich Polska w Europie to coś naturalnego i nie sądzą, że nasza obecność tu nie jest jeszcze ostateczna. I że właśnie teraz odpadamy od niej mentalnie,
Swoi i obcy
Kolejne spotkanie z sąsiadami, teraz z tymi z zachodniej strony. Ludzie w moim wieku, więc wiele wspólnych wspomnień i zapachów. I podobne emocje polityczne. To nie przypadek, że teraz częściej się spotykamy, bo potrzebujemy obgadania tego, co się dzieje. Chociaż na początku kolacji omijamy politykę, by nie psuć sobie smaku jedzenia. • Mam tłum znajomych na Facebooku, też z powodu swoich książek – to pomaga w ich reklamie. Co za dziwny naród, z emigracją zasobny w 40 mln ludzi czytających po polsku, a pięciotysięczny nakład
Czarne jest czarne
W Europie dzieją się niepokojące rzeczy, których znaczenia do końca nie rozumiemy. Jakby naruszona została jakaś dawna forma, a nowa nie chce się dobrze przyjąć. Trwa wielka zmiana cywilizacyjna, powstają nowe formy komunikowania się ludzi, a to delikatna, niezwykle ważna tkanka kontaktów międzyludzkich. I wlewa się do Europy oceaniczna fala ludzi z innych cywilizacji. Ten eksperyment jeszcze nie skończył się klęską, są tylko problemy. Paradoksalnie ten ostatni fenomen Polski nie dotyczy. Polska jest jednym z najbardziej
Ale mróz!
Na sylwestra idziemy na spektakl „Młynarski obowiązkowo!” w Teatrze 6. piętro. Jego piosenki połączone komentarzem. Świetny, aż trudno uwierzyć, jak to nagle zabrzmiało aktualnie. Tego dnia nie słuchałem orędzia prezydenta. W ogóle mnie nie interesowało. Przeczytałem potem, że mówił o budowaniu wspólnoty. Surrealizm. • Ślę artykuł o sytuacji w Polsce do słynnego szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter”. Przez kilka dni jestem w stałym kontakcie z szefem pisma, który sam zwrócił się do mnie z prośbą o tekst. Reaguje w ciągu sekundy na moje listy.
Pęknięte święta
Rzadko korzystam z tak długiego cytatu, niech będzie mi to wybaczone. Ale cała elita intelektualna próbuje zrozumieć, co w Polsce się dzieje. I jest problem, może dlatego, że używa się miar racjonalnych. W czasach gdy władzę miało PiS, Krzysztof Czabański rządził radiem z ramienia tej partii. Miał do mnie słabość i w ramach chwilowego wielogłosu zaproponował mi prowadzenie programu w radiowej Jedynce. Obok miał swoje skrajne okienko Tomasz Sakiewicz i hamletyzujący do dzisiaj Bugaj. Pamiętam rozmowę w gabinecie Czabańskiego, powiedział: „Wiesz, odkryłem,







