Wpisy od Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Oddział zamknięty przepleciony polityką

Zainstalowałem się w Pruszkowie, to lepiej brzmi niż Tworki. Nadal nie mogę dać sobie rady z depresją. Jest więc pomysł elektrowstrząsów. Sam to zasugerowałem lekarzom. Lubię terapie wstrząsowe. Skoro wróg potężny, trzeba iść na całość. W szpitalu jednak nagle czuję się nieźle, więc nie nadaję się na elektrowstrząsy. Gdyby zmienić sposób myślenia i nałożyć różowe okulary, mógłbym uznać, że jestem na leczeniu w luksusowym sanatorium. Mam osobny pokój z łazienką, komputer i książki, piękny park, który zbiera siły, by wybuchnąć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pacyfikacja

Depresja mi odpuściła, by wrócić, leki nie działają, sam sugeruję lekarce elektrowstrząsy, co pani profesor od razu podchwytuje. Jadę więc do Tworek, jak na Hawaje – zamiast masaży elektrowstrząsy. Na miesiąc. Nie mogę się doczekać. Wezmę komputer, ale warunki mogą być bojowe. Postaram się słać stamtąd małe donosy. Mityczne Tworki, które weszły do języka, staną się moim domem; w ilu powiedzeniach występują: „do Tworek się nadaje”, „jak w Tworkach”. A na razie garść okruszków z kraju i ze świata

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Tragikomedia

Staram się uciekać od pisania i myślenia o naszej polityce, ale jak można udawać, że nic się nie dzieje? To niemal jak ucieczka z miejsca wypadku. Na moim do niedawna oddziale psychiatrycznym przebywały trzy panie – stare znajome i bywalczynie tego miejsca, spały w jednym pokoju. Dobrały się też politycznie, były antypisowskie. Uciekały do szpitala na jakiś czas, jak niektórzy jeżdżą do sanatorium. Wszystkie miały za sobą próby samobójcze. Szpital wtedy zawsze przyjmie, jeśli to jest odnotowane

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Ostatki szpitalne

Komentowanie polskiej polityki staje się zajęciem wyjątkowo niewdzięcznym. Przydarzył się nam najazd barbarzyńców i trwa pacyfikacja kraju. Aby od tego uciec, ostatnia już garść notatek z psychiatrycznego oddziału zamkniętego. Było to ciekawe doświadczenie, ale z tej cytryny więcej soku już nie wycisnę. Największy sukces: że ocaliłem swój komputer, który był narażony na zniszczenie, ale wyszedł z opresji cało. Przypominam: wsadzono mnie tam, gdyż postanowiłem rozstać się z życiem. Powód? Depresja. Wyszedłem od niej wolny. Płukanie żołądka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Oddział zamknięty

Albert Camus jest autorem słynnego zdania: „Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo”. Sam cierpiał na depresję, pisał w swoich „Dziennikach z podróży”: „Moim zmartwieniem jest odejść stąd i z tym skończyć, skończyć raz na zawsze (…)”. Pisarz nie zdążył jednak zmierzyć się z tym ostatecznym problemem filozoficznym, los wybrał za niego – zginął w wypadku samochodowym. Dlaczego chciałem popełnić samobójstwo? Ja, „młody” ojciec dwójki małych dzieci? Rozumiem, że to się wydaje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Moje przygody z generałem

Męczą mnie wyrzuty sumienia za poprzedni felieton w PRZEGLĄDZIE. Że za surowo pisałem o Wałęsie, że niesprawiedliwie i w końcu, że może nie za mądrze. Byłem szczery w swojej do niego niechęci, ale w szczerości najłatwiej być nietaktownym. Też wobec historii. Trochę się tłumaczę chorobą, okrutną depresją, która mnie dopadła i trzyma w szponach. Mam więc depresje dwie. Jedna jest polityczna – na tę choruje teraz połowa Polski. Druga, klasyczna, już na szczęście nie jest tak powszechna, ale też coraz częściej się przydarza ludziom.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Choroba

Nie tyle o Wałęsę tu chodzi, ile o rząd dusz. Ale abstrahując od tego, nie lubię Wałęsy. Też dlatego, że za wiele o nim wiem. I to nie dotyczy okresu jego upadku, lecz właśnie wzlotu. Już kilka tygodni po sierpniowym strajku mówili mi o jego wadach ludzie, którzy wtedy z nim współpracowali. Ale to były początki Solidarności, wszystko się gotowało, płonęło, szczególny czas. Potem wiedziałem o nim coraz więcej, od tych, którzy z nim działali w opozycji końca lat 70. Zrobiłem wywiady o Wałęsie z Anną Walentynowicz, z Aliną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Do tyłu

Jest wielki historyczny idiotyzm w naszej sytuacji politycznej. Zamiast debatować nad tym, co dla Polski ważne w perspektywie zmiany cywilizacyjnej, wpadamy w jakiś archaizm. I w kuriozalną próbę nadania Polakowi nowej formy, narodowej, tradycyjnej, wyjętej ze starej, zatęchłej szafy endeckiej. Górnikom i związkowcom pewnie znowu uda się ocalić kopalnie, które powinny być zamknięte. Wałęsa jako wielki agent bezpieki ma rzucać mroczne światło na całą III Rzeczpospolitą. To wszystko zmierza do jakiejś plugawej groteski.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Podłączeni

Z poetycką przesadą można by napisać, że pracują PiS-owskie fabryki służące zatruwaniu umysłów. Oni natomiast uważają, że było i jest odwrotnie – to my ich zatruwaliśmy i nadal zatruwamy. Czy nie zatruwamy się więc nawzajem? To nie są jakieś nowe toksyny, trudno tu wymyślić coś nowego. Stąd u starszych takie dziwne uczucie, że nagle przenoszą się w jakiś fragment propagandy z dawnych czasów. Jednak nawet w stanie wojennym nie używano argumentu złych, zdegenerowanych przodków. Z Platformą jest łatwiej, ale jak dobrać się do Nowoczesnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Maski wolności

Józef Pinior ma heroiczną przeszłość solidarnościową. Wsławił się tym, że tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego podjął z konta związku 80 mln zł. Służyły potem do organizacji podziemnych struktur Solidarności. Długo się ukrywał, wielekroć był aresztowany. Jak to wszystko teraz schudło, zmarniało i nie ma znaczenia w opinii publicznej. Kiedy rozmawiałem z nim dwa lata temu, on, polityk Platformy, bardzo się martwił o jej stan duchowy. I jak się okazało, miał rację. Sam zresztą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.