Wpisy od Tomasz Miłkowski
Żydowski król Lear
Dla Szymona Szurmieja najważniejszy był teatr Był od zawsze. Jak ktoś, dzięki komu można nabrać pewności, że świat nadal istnieje. Szymon Szurmiej i jego Teatr Żydowski stały się znakami polskiego krajobrazu kultury. Trudno przyjąć do wiadomości, że ta epoka dobiegła końca. O fenomenie Szymona Szurmieja przed kilku laty piękną książkę napisała Krystyna Gucewicz. To coś więcej niż wywiad rzeka, ozdobiony dziesiątkami starannie dobranych zdjęć. To osobny świat. Zdawała sobie sprawę
Teatr nie może być gazetą
Wychowany na romantyzmie, okazuję się na koniec zagorzałym pozytywistą Jan Englert – dyrektor artystyczny Teatru Narodowego Nie słychać, żeby aktorzy odchodzili z Narodowego. – Przeciwnie. Co tydzień odbieram kilkanaście ofert od aktorów, i młodego, i starszego pokolenia, gotowych do podjęcia współpracy z Teatrem Narodowym. Póki aktorzy trzymają się tego teatru, mogę być spokojny o przyszłość. Na razie jeszcze się trzymają, chociaż okoliczności uprawiania zawodu bardzo się zmieniły w ostatnich kilkudziesięciu latach. Praca w teatrze z punktu
Rola ról
„Król Lear” na polskiej scenie to kronika aktorskich wzlotów i upadków Na afisz stołecznego Teatru Polskiego wchodzi Szekspirowski „Król Lear”. Reżyseruje wybitny inscenizator francuski Jacques Lassalle, w roli tytułowej – Andrzej Seweryn. Premierę jak zawsze poprzedza napięcie: ta wielka tragedia Szekspira uważana jest za jeden z najtrudniejszych do interpretacji jego dramatów, a królewska rola Leara uchodzi za rolę ról. Tadeusz Łomnicki nazywał ją skałą bazaltu. Wychodził z teatru upojony Skala trudności, z jaką muszą
Maliniak za mną krąży – rozmowa z Romanem Kłosowskim
Nadal w tym, co robię, jest Kłosowski, który nie stracił żaru. Ciągle myśli, żeby się nie dać Roman Kłosowski – (ur. w 1929 r.) absolwent warszawskiej PWST. Na deskach teatru zadebiutował w Szczecinie, w spektaklu „Szczęście Frania”. Od 1955 r. grał w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. W filmie debiutował w 1953 r. W latach 1975-1980 kierował Teatrem Powszechnym w Łodzi, a od 1981 r. pracował w stołecznym Teatrze Syrena. Obchodził pan w ubiegłym roku piękny jubileusz – 60-lecia pracy artystycznej. W pańskiej biografii, niejako siłą rzeczy,
Jeśli grać, to indywidualnie
Festiwal teatrów jednego aktora we Wrocławiu wciąż czaruje Na początek niech przemówi publiczność: „Byłam raz świadkiem takiej sytuacji we Wrocławiu: jadę naszym niebieskim tramwajem (wtedy jeszcze takie były) i słyszę rozmowę matki z małym chłopcem. – Są w szkole rozmaite zespoły dziecięce, a ty do żadnego nie chcesz należeć. Rysunki nie. Balet nie. Deklamacja nie. Dlaczego? – Przepraszam bardzo – odpowiada rezolutny chłopiec – ja jestem widzem. Ja też jestem widzem, który chodzi namiętnie na spektakle,
Zatrzęsienie premier
Nowy sezon teatralny, czyli Rosjanie i Anglosasi górą Na afiszu rządzić będą Rosjanie i Anglosasi. Nowych polskich sztuk niewiele, m.in. Macieja Wojtyszki „Dowód na istnienie drugiego” w Teatrze Narodowym – i to dopiero w marcu przyszłego roku. Szekspira jak na lekarstwo. Ale premier zatrzęsienie. Czy znowu padnie rekord ich liczby, nie wiadomo. Właśnie ukazał się kolejny tom nieocenionej serii Instytutu Teatralnego „Teatr w Polsce”, będący dokumentacją sezonu 2011/2012. Opasła księga pod redakcją Doroty Buchwald daje
Bogaty biedateatr
Reżyserskie wzloty i potknięcia, kontrowersje, jurorskie pomyłki i aktorskie objawienia, czyli najciekawsze wydarzenia sezonu teatralnego 2012/2013 Teatr ma się (finansowo) gorzej – jak wszyscy. A to oznacza, że przestawia tory poszukiwań repertuarowych na małe formy: monodramy i spektakle kameralne, które wymagają mniejszego nakładu kosztów. W spektaklach jednoosobowych pojawiło się sporo „debiutantów”, w tym Barbara Wysocka, Marian Opania, Jacek Poniedziałek, albo rzadkich gości, takich jak Katarzyna Figura. Sezon otworzyła potęga w świecie monodramu,
Urodzony aktor – rozmowa z Piotrem Fronczewskim
Nie wiem, czy aktorstwa można nauczyć. Prawdopodobnie nie „Nigdy nie miałem »roli marzenia«, a więc nikomu nigdy niczego nie zazdrościłem. Naprawdę. Moje zainteresowania biegną w kierunku maksymalnego drążenia tego wszystkiego, co człowiek jest w stanie stworzyć i czym jest w istocie. Jestem chyba kameralistą. Bierze się to prawdopodobnie z mojej dosyć wstydliwej natury. Chciałbym po prostu, żeby to, co robię, było ważne, potrzebne, istotne, jeśli trzeba – także zabawne, jednym słowem, pełne. Być może to da się wyrazić poprzez
Warszawskie Spotkania Teatralne po liftingu
Mimo nadziei przeciwników nowej dyrekcji Teatru Dramatycznego katastrofy nie było Spośród 14 spektakli 33. Warszawskich Spotkań Teatralnych obejrzałem (prawie) połowę – jednak nie wskutek świadomej selekcji, ale innych okoliczności, które sprawiły, że druga część WST mnie ominęła. Mam więc za sobą „Naszą klasę” z węgierskiego Teatru im. Katony, „Pieśni Leara” Teatru Pieśń Kozła, „Wiśniowy sad” z Bydgoszczy, „Filokteta” z Teatru Polskiego we Wrocławiu, „Pawia królowej” ze Starego i „Komedię obozową” z Legnicy. To za mało, aby
W teatrze nie ma zmiłuj – rozmowa z Krzysztofem Gosztyłą
Nie ma innej metody, niż budzić się, wstawać i ćwiczyć, ćwiczyć Krzysztof Gosztyła – (ur. w 1956 r.) polski aktor filmowy, teatralny i dubbingowy. Od dziecka występował w filmach, a zaczął od serialu „Do przerwy 0:1”. W pierwszej połowie lat 70. studiował w państwowej wyższej szkole muzycznej. Ostatnio można go zobaczyć w spektaklu „Siła przyzwyczajenia” w warszawskim Ateneum. Jest również popularnym lektorem audiobooków. Rozmawia Tomasz Miłkowski W holu Ateneum wisi afisz zapowiadający 700. spektakl „Kolacji dla







