Blog
Kto uwierzy w metamorfozę PiS?
Piotr Tymochowicz, marketing polityczny Przede wszystkim ci, którzy chcą w to wierzyć, czyli tzw. żelazny elektorat. On jednak przyjmuje całą tę obłudę z pokorą i w sumie nie do żelaznego elektoratu jest skierowany ten message, tylko do potencjalnych zwolenników. Tu jednak nie byłbym takim optymistą, bo mało kto uzna, że 35-letni trabant z nowym lakierem naraz urośnie i będzie wspaniały. Jestem więc nieco zdziwiony takim demonizowaniem roli wizerunku. W Ameryce metody budowania nowego wizerunku są bardzo drogie i trzyma się taki proces
Rządowe ośrodki deficytowe
Ze sprzedaży rządowych ośrodków wypoczynkowych miały wpłynąć do kasy państwa 2 mld zł, nie wpłynęła nawet złotówka Rząd PO od początku urzędowania zapowiada „tanie państwo”, a wśród konkretnych posunięć prowadzących do tego celu m.in. likwidację rządowych ośrodków wypoczynkowych i wczasowych. Jest ich wciąż ok. 90, z czego dziewięć należy bezpośrednio do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a reszta jest zarządzana przez poszczególne ministerstwa. Korzystają z nich głównie pracownicy tych instytucji (najczęściej ze zniżką od 10 do 30%), ale większość
Rokita wojuje, Kaczyński miłuje
Jakież to szczęście, że Jan Rokita nie jest premierem i na życie zarabia jako dziennikarz Springerowskiego „Dziennika”. Tak niedawno aspirował do funkcji szefa rządu, a jego niebywałe ambicje opisywały niektóre media. Do dziś gdzieniegdzie wiszą jeszcze plakaty „Premier z Krakowa” z jego podobizną. Co by było, gdyby to marzenie się ziściło? Po wydarzeniach na pokładzie samolotu Lufthansy strach pomyśleć, jacy ludzie ocierają się o stery rządowe. Pana Rokitę znają od tej innej strony nie tylko niemieckie linie lotnicze. Okazuje się, że nasz LOT
Bandyci i polityka
Solidarnościowe partie i media obchodziły rocznicę Okrągłego Stołu nie po to, by wspominać, lecz by kontynuować zwalczanie dawnego przeciwnika. Jerzy Urban zauważył, że młodym Okrągły Stół miesza się ze stanem wojennym. Nie tylko młodym, również niejednemu z tych, którzy przy tym Stole siedzieli lub blisko się kręcili i dzięki niemu po dziś dzień mają zwolnienie od pracy na serio. Mimo że tamte pozorne narady i pseudoumowy realnie były wielką kampanią przedwyborczą dla „Solidarności” – żadna partia w krajach demokratycznych
Leksykon polskich olimpijczyków
Wydawnictwa encyklopedyczne to zwykle produkt niezwykle ciężkiej pracy całych dużych zespołów. Wydawców i ekspertów, pasjonatów i zwykłych szperaczy. Polski sport nie dorobił się takich teamów. Ma za to unikalnego, jednoosobowego encyklopedystę – Bogdana Tuszyńskiego. Autora dwutomowego słownika biograficznego „Polscy olimpijczycy XX wieku (1924- -2002)” i „Leksykonu polskich olimpijczyków 1924-2006” (obydwa napisane we współpracy z Henrykiem Kurzyńskim). Ongiś bardzo popularnego sprawozdawcę radiowego. Starsi czytelnicy z pewnością pamiętają jego niezwykłe relacje z Wyścigu Pokoju,
Anegdoty spod Okrągłego Stołu
W czasie obrad Okrągłego Stołu nie wszystko było śmiertelnie poważne. Jak wygrzebał dziennik „Polska”, było i tak: • Stanisław Ciosek: Adam Michnik od początku wyzywał mnie od czerwonych pająków. Mówiłem: panie Adamie, niech pan da spokój, może i ja jestem czerwony, ale dlaczego pająk. A on na to, że my wszyscy, czyli PZPR, jesteśmy takim starym, suchym pająkiem, który już nie może złapać muchy i niedługo padnie. • Władysław Frasyniuk: Kwaśniewski różnił się od starszyzny władzy. Pamiętam, w czasie
Lektury obowiązkowe
Chcieliśmy przypomnieć sobie perły polskiej literatury, a że ręce mieliśmy zajęte innymi robótkami, sięgnęliśmy po „Potop” wydany w formie MP3 przez „Gazetę Wyborczą” w serii „Lektur obowiązkowych”. Słuchamy, wzruszamy się, aż dochodzimy do rozdziału, w którym Billewiczówna wyrzuca z Wodoktów swawolących kompanionów Kmicica. I oto co słyszymy w przekonującym wykonaniu Michała Białeckiego: „Pan Kokosiński rzekł przerywanym wściekłością głosem: – Kiedy nas tu tak wdzięcznie przyjęto, to nie pozostaje nam nic innego, jak pokłonić się politycznej gospodyni i pójść, dziękując
Zdążyć przed Gowinem
Prace nad ustawą m.in. o zapłodnieniu in vitro firmowaną przez posła Jarosława Gowina spowodowały nerwowe ruchy par pragnących potomstwa. Ci, u których naturalna droga poczęcia przynosi efekty, odetchnęli z ulgą, ale pary w tradycyjnym pojęciu niepłodne uznały, że „teraz albo nigdy”. W gabinetach przeprowadzających sztuczne zapłodnienie zaroiło się. Kryzys nie kryzys, ale kto jeszcze ma jakieś odłożone pieniądze, wyciąga i próbuje z ich pomocą „postarać się o dziecko”. A przecież mogło być tak spokojnie, gdyby Tusk z kolegami wypełnili obietnicę wyborczą i refundowali zabieg
Nie powtarzałem siebie – rozmowa z Jerzym Kawalerowiczem
Ostatnia niedokończona rozmowa – (…) Czy w twoich pierwszych filmach były kobiety? – Były kobiety, ale nie odgrywały pierwszoplanowej roli. Nie budowałem dla nich opowiadania. – Z szacunku dla kobiet? Czy z obojętności wobec nich? – Raczej z obojętności. W każdym moim filmie występuje jakaś kobieta. Są one bardzo zróżnicowane. Nie mogłem zrobić filmu o życiu, w którym nie byłoby kobiety, bo film byłby nieprawdziwy. Zawsze musi być kobieta. – Potem pojawił się film o kobiecie… – Później to już






