Blog

Powrót na stronę główną
Rolnictwo

Wczasy na wsi

Agroturystyka w Polsce – znaczenie, szanse i bariery rozwoju Agroturystyka jest działalnością turystyczną realizowaną w gospodarstwach rolnych. W ostatnim czasie jest pojęciem niezwykle popularnym. Używa się go zwłaszcza w kontekście dyskusji nad problemami strukturalnymi rolnictwa, koncepcji wielofunkcyjnego rozwoju obszarów wiejskich oraz w związku z działaniami dostosowawczymi do integracji z Unią Europejską. Skala przedsięwzięć realizowanych w naszym kraju w zakresie turystyki bazującej na zakwaterowaniu w gospodarstwach rolnych jest trudna do ustalenia. Najbardziej miarodajne informacje statystyczne na ten temat pochodzą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Lepiej mi z orgazmem

Niedługo ukaże się kolejne wydanie „Sztuki kochania” „Przełom w łóżku” („Przegląd” nr 27), historia „Sztuki kochania” – pierwszego polskiego poradnika seksualnego – wywołała dyskusję w portalu internetowym, w Onecie. Okazuje się, że publikacja Michaliny Wisłockiej, choć pochodząca z połowy lat 70., do tej pory dzieli Polaków. Jednych nauczyła seksu, młodzi szukają jej w antykwariatach, inni uważają, że w tej sprawie lepiej być samoukiem. Oto niektóre głosy i – na życzenie Czytelników – fragmenty książki. @

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Nie tylko podatki

Czy rzeczywiście nie ma szans na poprawę sytuacji społeczno-gospodarczej kraju? Niektórzy prominentni politycy usiłują dowieść, że obecna sytuacja społeczno-gospodarcza Polski jest tak trudna, że w dającym się przewidzieć okresie nie ma żadnych szans na poprawę warunków życia społeczeństwa, i to niezależnie od tego, czy wybory wygra lewica, czy prawica. Czy wobec tego ma jakiś sens pójście do wyborów, skoro ich wyniki nie będą miały żadnego wpływu na sytuację społeczno-gospodarczą kraju? Na pewno obecna, dramatyczna sytuacja nie ułatwi przyszłej koalicji poprawy warunków

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dziennikarskie wyżły czy pudelki?

MEDIA I OKOLICE Amerykanie nie lubią nazywać mediów „czwartą władzą”, natomiast chętnie stosują określenie dosadniejsze: “watchdog”, czyli pies stróżujący. Tak jak rolą dobrego psa jest pilnowanie domostwa i odpędzanie głośnym szczekaniem intruzów czy złodziei, tak dziennikarze mają ostrzegać przed nadużyciami władzy i czuwać nad interesem publicznym. Jeszcze mocniejszym określeniem dziennikarstwa amerykańskiego jest „muckrakers”, dosłownie przetrząsacze gnoju, a przenośnie – rozgrzebywacze skandali. To słowo pojawiło się na początku XX wieku, gdy grupa pisarzy i reporterów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Kulisy wyboru Jaruzelskiego

Jak Amerykanie przekonywali do kandydatury generała na prezydenta Niedawno gazety podały informację o tym, że władze amerykańskie postanowiły odtajnić szereg dokumentów odsłaniających naciski ambasady amerykańskiej w Polsce na opozycję w celu wybrania generała Jaruzelskiego na stanowisko prezydenta. Warto przypomnieć, że stało się to 19 lipca 1989 r., kiedy Zgromadzenie Narodowe – połączone obie izby polskiego parlamentu – zagłosowało na kandydaturę Generała. W głosowaniu wzięło udział 544 posłów i senatorów, a o wyborze zadecydował jeden głos. Jak się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Potoczne wyobrażenie o Boyu jest fałszywe

Rozmowa z Wiesławem Uchańskim, prezesem wydawnictwa Iskry – Wydał pan dwie monografie o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim, nie miałby pan ochoty wydać wyboru jego pism? Sytuacja jest dziwna: żyje legenda Boya, nie ustają kontrowersje wokół jego osoby, pisze się o nim, natomiast od lat nie ma na rynku książek jego autorstwa. – To prawda i dlatego wydaje mi się, że młodsze pokolenia w ogóle nie znają Boya, co najwyżej z anegdoty. Pamiętają go i czytają głównie ludzie starsi. Jeśli sytuacja się nie zmieni,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Leon amator

TELEDELIRKA Gdy w TV pojawiła się reklama piwa, w którym Jean Reno mówi jedno tylko słowo: „Dziękuję”, wszystkie redaktorki programu, w którym właśnie brałam udział, westchnęły: „To jest facet!”. Zimny w wykonywaniu zabójczej roboty, precyzyjny jak komputer, ulitował się jednak nad sierotką, której rodzinę właśnie sprzątnięto. Leon Zawodowiec zaopiekował się dobrze rozwiniętą dziewczynką właśnie dlatego, że był wykreowany, a nie rzeczywisty. Filmy gangsterskie często służą jako instruktaż zawodowcom, ale, niestety, także amatorom. Profesjonalista w każdym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Sawka w muzeum

Prawica… Lewica… Centrum, czyli… W Muzeum Karykatury w Warszawie można zobaczyć kobiety skandujące: „Chleba i seriali brazylijskich!”, Stanisława Mikulskiego wyznającego, że Klossa zagrał za zgodą CIA, a także premiera Jerzego Buzka, który z całą stanowczością zapewnia, iż „rząd dołoży wszelkich starań… aby następne wybory wygrał SLD!”. Do końca sierpnia gości tam retrospektywna wystawa prac jednego z najpopularniejszych rysowników w Polsce – Henryka Sawki. Ten szczecinianin, niegdyś związany z kabaretem Hybrydy i tygodnikiem „ITD”, publikuje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Technologia cudów

Wieczory z patarafką Parę tygodni temu pisałem o książce Russela Shorto o Jezusie historycznym. Rzecz w tym, że Shorto uznaje tylko ewentualną historyczność cudownych uzdrowień, ale zastrzega przy tym, że takie bioenergetyczne uleczenia dopiero niedawno zostały uznane za rzeczywiste. Nawet dzisiaj wielu naukowców czy też po prostu „normalnych” ludzi odnosi się do tego rodzaju zjawisk z krańcową niewiarą, mówiąc najczęściej o sugestii, autosugestii itd. Ale czym jest ta sugestia, nadal nie wiadomo. A przecież jest to jednak wpływ umysłu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Z kamerą wśród krajobrazów

Iga Cembrzyńka i Andrzej Kondratiuk: – W Gzowie czujemy się tak samo jak w Warszawie czy w Rzymie Piątek, dziesiąta rano. Tak jak było umówione, dzwonię do Kondratiuków. Odbiera pani Iga. Pytam, czy jutrzejszy wyjazd do Gzowa jest aktualny. – Nie wiem, musi pani zapytać Andrzeja. To od niego zależy, on jest moim demiurgiem – odpowiada. W końcu udaje mi się go zastać. – Co się pani tak uparła z tym Gzowem? Ostatnio rzadko tam bywamy, siedzimy w Warszawie. Jesteśmy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.