Agnieszka Wolny-Hamkało
Sorry, Duchamp
To była jedna z tych zim, w jakie trudno dzisiaj uwierzyć. Miasto nierealne ze szczęścia iskrzyło się i skrzypiało. Włócząc się wieczorami, oddychaliśmy przez szaliki. Ci, którzy palili, musieli radzić sobie w rękawiczkach. Po wejściu do knajpy okulary parowały i człowiek stawał pod ścianą, czekając, aż się pokaże świat. – Zimno, że członek odpadnie – rozsądnie zauważył kolega, a potem wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę „czegoś cieplejszego”. Wylądowaliśmy w wąskiej bocznej uliczce przy wrocławskim Rynku. Ulica
Najpiękniej
Lesbijka i cyklofrenik. Ona introwertyczna, unikająca publicznych wystąpień. On – król życia, lew salonowy, środowiskowy celebryta. Ona publikowała rzadko, raz na kilka lat, on – niezmordowanie produkował setki sonetów i białych wierszy. W jej tekstach ja było ukryte i kruche („Ogólnie rzecz biorąc nie uznaję konfesji”). W jego wierszach wywalone na wierzch, identyfikowalne, niemal bezwstydne. On żył w skomplikowanej siatce miłosnych zawirowań, w których starał się znaleźć miejsce i dla kochanek, i dla żon. Ona była samotna,
Nowi smutni
Na „Myślnik Stankiewicza” trafiłam podczas wieczoru u znajomych. Rozmawialiśmy akurat o tym, jak długo „poznaje się” ludzi, zanim dojdzie do jakiejś kameralnej intymności i będziemy mogli zrezygnować z oględnej gadki na tematy neutralne. Wtedy Łukasz pogrzebał w swoim smartfonie i znalazł definicję adronitis: „Frustracja, że tak strasznie długo trwa, zanim naprawdę poznamy drugiego człowieka (…). Chciałoby się zacząć od najgłębszych tajemnic i najintymniejszych szczegółów, a dopiero potem wyluzowywać w stronę small-talku, żeby dopiero po latach i poznaniu wszystkich
Turbo Kot
Tekst jest dość krótki, napisany prostym angielskim. Akurat na 30 minut lektury przed snem. Włączam podcast i słyszę przyjemny głos, który czyta bezpretensjonalnie, ale nie bezbarwnie. Jedną ręką poprawiam podunię, drugą drapię po tyłku psa. Szykuje się przyjemność: na zdjęciu umieszczonym obok tekstu zbliżenie damskich i męskich ust w pocałunku. Nie ma to jak love story przed snem. Wprawdzie to strona internetowa „New Yorkera”, ale już widzę, że nie trzeba się szczególnie wysilać – zdania są proste, a metafor mało.
Dajesz, Młody!
W satyrycznych komiksach „Przekroju”, „Szpilek” i innych magazynów mojej wczesnej młodości na początku stycznia można było zobaczyć, jak młody Nowy Rok przepędza Stary Rok. Przygarbiony dziadek z siwą brodą, pozbawiony złudzeń i smutny, oddaje laskę marszałkowską kajtkowi w pieluszce. Na starym obrazku z „New Yorkera” piękna kobieta stoi z bobasem nad grobem Starego Roku. – Jestem pewna, że będziesz lepszy niż tamten – mówi. Stary Rok wręcza Nowemu kuloodporną kamizelkę. – To ci będzie
Lulanie na ostro
Świeżo narodzone Chrystusiki miały okrągłe pupki bobasów, rozkoszne policzki i papuśne kolanka. Leżały równo w kartonowych pudłach i okropnie brudziły, bo całe były z gipsu, białe i trzeba sobie było wyobrażać, że są różowe, mają rzęsy i pachną. W ogóle w kościele trzeba było sobie dużo wyobrażać i to było ogromnie sympatyczne. Wyświetlać sobie przed oczami a to anioły, a to ciało i krew, a to jak ktoś pomnaża dukaty. No i wiele razy, jak ktoś umiera: w obronie swojego dziewictwa albo na krzyżu. Białe Chrystusiki
Świecidło
„Można opowiedzieć wszystko oprócz własnego życia”, napisał w jednej z powieści Max Frisch. I trzeba przyznać – miał facet rację. Myślał racjonalnie. Ale pisarze się nie poddają i wciąż próbują w licznych autobiografiach obmacać jakąś prawdę. O sobie i świecie. Brzmi źle? Taki prywatny wywód nie musi jednak być nudny! Albowiem pisarze – jeśli są zdolni – mają wiele umiejętności: potrafią złapać za gardło żyćko i podać je nam na tacy. Żebyśmy w spokoju i z bliska mogli dokonać
Dziwnie znaczy dobrze. Czasami
Dziwne rzeczy zostają człowiekowi w głowie po przeczytaniu książek Dona DeLillo. Jest bardzo prawdopodobne, że zamiast scen erotycznych znajdziemy tam opis badania prostaty (najpewniej w limuzynie). Jeśli bohater DeLillo zatrzyma się w tłumie – możliwe, że obserwuje terrorystkę, która szykuje zamach. A może to bojowniczka jakiejś nieznanej sprawy? Jeśli bohaterką opowiadania DeLillo jest biegaczka, niewykluczone, że stanie się świadkiem jakiegoś strasznego wypadku. Jeżeli ojciec po wielu latach rozłąki umawia się z synem,
Noc w noc
Czy są jeszcze didżeje, którzy przeprowadzają ludzi przez noc? Czy tylko komputery, systemy, maszyny losujące? Mimo wszystko lubię sobie wyobrażać, że to jakiś człowiek, zaspany mężczyzna z kubkiem kawy z automatu, który wybiera dla nas piosenki, a potem chodzi palić na radiowy parking. Rzadko słuchałam nocnych audycji radiowych, chociaż lubiłam czerwone światło odbiornika, które lśniło w ciemności jak sygnalizacja jakiegoś lądowiska. Kiedy nasz syn był mały, stawał przy ciemnej szybie, przyklejał do niej otwarte dłonie,
Suplement do kanonu
Pomysł wydawał się karkołomny, ale ekscytujący i wszyscy czuliśmy ciary na plecach: stworzyć listy 10 najważniejszych wierszy, które posłużą jako suplement do kanonu lektur! Będą pomocą edukacyjną i zagłębiem dóbr! Zebraliśmy grupę roboczą składającą się z poetów, tłumaczy, nauczycielek języka polskiego i krytyków literackich – i zaczęliśmy działać. Już na wstępie okazało się, że wybieramy także wiersze obcojęzyczne – anglosaskie, rosyjskie, hiszpańskie. Bo przecież funkcjonują w języku polskim, zostały jeszcze raz napisane







