Bronisław Łagowski
Wdzięczność
Bez uprzedzeń Minister Krzysztof Janik spotkał się z trudnym pytaniem, kogo woli: Andrzeja Leppera czy Leszka Moczulskiego. Lepper, jak wiadomo, po głębokim namyśle zaliczył go do „bandytów”, Moczulski po równie głębokim zastanowieniu – do płatnych zdrajców, pachołków Rosji. Krzysztof Janik nie miał wątpliwości, bez wahania wybrał Moczulskiego, którego wypowiedź, zaskarżoną do sądu, jak pamiętamy, nazwał „surowym osądem moralnym”. Powiedział jeszcze: „Jestem dłużnikiem takich ludzi jak Moczulski. Lata jego więzienia przyczyniły się do tego,
Mały spór o wartości
Bez uprzedzeń Z działaczami Związku Młodzieży Socjalistycznej zetknąłem się podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim. To, czym się zajmowali, wydawało mi się nudne i bez znaczenia. Ale mogłem się mylić. Później miałem ciągle do czynienia z młodzieżą, lecz o ZMS nie słyszałem od ludzi nic złego ani dobrego. Wiadomość wyczytana w „Gazecie Wyborczej”, że ta organizacja patronowała budowie zakładów petrochemicznych w Płocku, sprawiła mi przyjemność. Wprawdzie nie wiem, na czym polegało to patronowanie, ale już samo zainteresowanie się młodzieży budowaniem czegoś wielkiego i pożytecznego
Umarł pan z panów
Bez uprzedzeń Zmarł Jan Zamoyski. To nazwisko dźwięczy wieloma historycznymi skojarzeniami, sama osoba schodzi jak gdyby na drugi plan. Wyrastałem w sąsiedztwie ordynackich lasów, Ordynat był częścią naturalnego porządku tamtej części Polski. Jakieś czterdzieści parę lat temu jadąc pociągiem do Zamościa, przysłuchiwałem się rozmowie trojga pasażerów. Dawny fornal ordynacki chwalił akuratność wypłat i innych porządków u pana hrabiego przed wojną; urzędnik z Warszawy, który przez jakiś czas pracował biurko w biurko z Janem Zamoyskim w jakiejś
Nieustające rozliczenia
Bez uprzedzeń Czytelnicy zapewne pamiętają, jak w jednym z niedawnych felietonów dziwiłem się, dlaczego podważanie prawomocności dekretów Benesza spotyka się w Polsce z tak małym zainteresowaniem, jakby to nas nie dotyczyło („Przegląd” z 29 kwietnia). Polskie ospalstwo mało widzi i mało czuje. Przywołanie Polaków do przytomności uchodzi oczywiście za nietakt i niegrzeczność. Ale czy można grzecznie obudzić śpiącego? – pytał Norwid. Edmund Stoiber, chadecki kandydat na kanclerza Niemiec, wziął na siebie przykre zadanie uświadomienia Polakom, że te same zarzuty,
Czy warto być sobą?
Bez uprzedzeń Zapewniają nas, że wstąpienie do Unii Europejskiej nie spowoduje zmiany tożsamości narodowej. Gdyby miało być, nie widziałbym dla siebie powodu głosowania za wstąpieniem. Liczę na to, że zmiana tożsamości po jakimś czasie jednak nastąpi. Jeśli Polacy mieliby zachować swoje charakterystyczne cechy składające się na ową tożsamość, to w warunkach, jakie ustaliły się i będą trwały w zjednoczonej Europie, zajęliby ostatnie miejsce, byliby przedmiotem politowania i lekceważenia. Wydaje mi się niekiedy, że młodsze pokolenia z góry się godzą
Wróćmy do tematu
Bez uprzedzeń Profesor Tatarkiewicz mawiał, cytując kogoś jeszcze starszego, że artykuł w czasopiśmie miesięcznym trwa jeden miesiąc, w tygodniku – tydzień, w gazecie codziennej – jeden dzień. Ile trwa w kwartalniku albo roczniku? Obecnie chyba nie ma żadnego trwania, bo takimi poważnymi czasopismami interesuje się znikoma liczba osób, prawie nikt. Wracam do publikacji w tygodniku. Nic nie dodam do wypowiedzi profesora Mieczysława Kabaja w poprzednim numerze „Przeglądu”, chcę mieć tylko zasługę przedłużenia jej trwania. Mówiąc głównie
Wielka historia
Bez uprzedzeń W ostatnim numerze czasopisma „Arcana” znajduję interesujący artykuł Aleksego Millera, rosyjskiego historyka i politologa młodego pokolenia (przynajmniej był młody, gdy poznałem go kilkanaście lat temu) na temat polityki Zachodu wobec Rosji i jej bezpośrednich europejskich sąsiadów. Artykuł został napisany przed zwrotem, jakiego w tej polityce dokonał prezydent Bush, ale wnioski końcowe autora są teraz słuszniejsze, niż mogły się wydawać przedtem. W związku z rozszerzaniem się Unii Europejskiej, zauważa autor, Rosjanie i ich
Tematy trzy i pół
Bez uprzedzeń Sojusz Lewicy Demokratycznej zgłasza nieraz dobre propozycje, ale nie zawsze wie, że są one dobre. Wystarczy, że prasa je przekręci, a działacze konkurencyjnych partii przedstawią jako powrót do PRL (na inne chwyty propagandowe ich nie stać) i politycy SLD tracą pewność siebie, milkną, bronią się, mamrocząc coś niewyraźnego. Pomysł, aby wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wybierać bezpośrednio, jest dobry, ale tylko wówczas, gdy pozwala on objąć urząd popularnemu, rzeczywistemu przywódcy danej społeczności lokalnej. SLD miał
Zakłamanie
Bez uprzedzeń Felieton na temat akcji „Wisła” wywołał niespodziewanie duże zainteresowanie czytelników. Otrzymałem sporo listów i mimo upływu dwu tygodni ciągle otrzymuje nowe. Ta korespondencja jest nietypowa. Czytelnicy prócz swoich refleksji, wspomnień, opowieści biograficznych przysyłają mi także materiały historyczne i etnograficzne (domyślam się, że specjalnie dla mnie poszukane) oraz książki. Z tych ostatnich szczególnie interesująca wydaje mi się „Z kresów wschodnich na zachód” Moniki Śladewskiej. Nie ze wszystkimi poglądami autorki mógłbym się zgodzić, ale to,
Degrengolada szkolnej humanistyki
Maturzysta w roku 1952 mógł sobie wybrać takie oto zadanie z języka polskiego: „Rozwiń myśl zawartą w słowach Prezydenta Bieruta: Nowa Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stanowić będzie dla narodu wielką Kartę zwycięstwa w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne, o zrzucenie kajdan obcej niewoli, o zrzucenie kajdan kapitalizmu, o sprawiedliwość społeczną, o socjalizm”. Próbuję domyślać się, co się działo w mózgu maturzysty, który wybrał ten temat. Do niczego w tych domysłach nie dochodzę. W tym roku w województwie






