Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Zostaję w domu

A mogło być tak. Gdy Lech Kaczyński został prezydentem RP, na prezydenta Warszawy PiS wystawiło Kazimierza Marcinkiewicza. I zimą 2006 r. niewiele brakowało, by ekspremier z PiS został wybrany. Ciekawe, w jakim miejscu byłaby dziś stolica po latach jego rządów? Można gdybać, ale jedno jest pewne. Trudno byłoby mu postawić zarzut, że nie ma kontaktu z mieszkańcami. Warszawiacy oglądaliby go codziennie. Głównie za pośrednictwem mediów, bo Marcinkiewicz okazał się celebrytą z powołania. Jego żywiołem są zaś występy przed kamerami. Byłby więc Kaz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Obywatel talib

Co myślę, kiedy widzę obywatela, który domaga się od drugiego obywatela, a konkretniej od obywatelki, by rodziła nawet wtedy, gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony? Że są w Polsce ludzie i całkiem liczne środowiska, których misją jest zbawianie świata poprzez robienie innym ludziom piekła na ziemi. Potrafią w mistycznych uniesieniach, których źródłem są dogmaty religijne, żądać prawnych nakazów czy zakazów mających regulować wszystko i dotyczyć każdego. Również tych, którzy nie wyznają ich wiary. Bo przecież to oni są strażnikami i obrońcami życia, i to w takiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Falstart prezesa

Nowy prezes Najwyższej Izby Kontroli zaczął rządy jak rasowy celebryta. Zgodnie z zasadą, że dla celebryty najważniejsze jest, by o nim mówili. Dobrze czy źle – to w gruncie rzeczy nieważne, bo i tak liczy się tylko obecność w mediach. Ach, jak oni lubią kamerki i mikrofony. Ale żeby w takie buty wchodził prezes poważnej instytucji? I to z czym? Z kontrolą przygotowań do igrzysk olimpijskich w Londynie! Bo zdobyliśmy tam tylko dziesięć medali. Wiadomo, że urzędnicy NIK, jak wszyscy urzędnicy na świecie, chcą pomóc w ocenie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Jest dobrze. Ale komu?

Najbardziej w tym, co obserwuję w relacjach rządu ze związkami zawodowymi, brakuje mi powagi. Ten rząd nie traktuje związkowców jak partnerów, choć również władza liberalna, mimo doktrynalnej niechęci do organizacji pracowniczych, i tak jest na nich skazana. I rząd, czy chce, czy nie, musi słuchać, co mówią centrale związkowe. Słuchać i rozmawiać. Analizować, liczyć i przekonywać do swoich racji. Związkowców nie trzeba kochać, ale warto widzieć w nich partnerów. Są nimi, bo mają silną, demokratyczną legitymację pochodzącą z bezpośrednich wyborów. Ten mandat sprawia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

OFE-problem do likwidacji

Smutno się robi człowiekowi, gdy słucha naszych ultraliberałów. Tego, jak kluczą. I jak kłamią. Jak każdego spoza swojego grona mają za durnia albo, co pewnie jeszcze gorsze, za gęś do oskubania i upieczenia. Tak bowiem przez 14 lat traktowali przyszłych emerytów. Poobsadzali wszystkie strategiczne miejsca w biznesie emerytalnym, który sami zresztą stworzyli poprzez reformę systemu emerytalnego. Twórcy tej reformy od lat przewijają się a to przez rady nadzorcze lub zarządy, a to przez władze rozmaitych towarzystw powiązanych z tą branżą. Wpływowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Uczeń przegrany na starcie

Wystartowali. Dzieci, które zaczynają naukę, zwykle cieszą się z tego, że idą do szkoły. Niestety, to nastawienie dość szybko się zmienia. Na gorsze. A za to odpowiadają przecież nie krasnoludki, tylko dorośli. Poobsadzani w różnych rolach w systemie edukacyjnym. Ale też rodzice, a i dziadkowie, bo coraz częściej to na nich spadają obowiązki związane z kontaktami ze szkołą. Skoro najmłodsi chcą iść do szkoły, to zastanawia mnie, skąd tak powszechna niechęć do rozpoczynania nauki przez sześciolatki. W tym roku szkolnym tylko 15% sześciolatków poszło do szkoły. Prawidłowość jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kibole wasi i nasi

A może by tak w sprawie kiboli każdy zrobił swoje? Tak po prostu. Każdy to, co do niego należy. Powszechne nawoływanie do tego, że trzeba zaostrzyć prawo, nie ma większego sensu w sytuacji, gdy tak skromnie wykorzystuje się obecne możliwości. Uważam, że te instrumenty prawne, które już mamy, są wystarczające, by skuteczniej ścigać kiboli, a precyzyjniej mówiąc, bandyterkę poprzebieraną w kostiumy klubów piłkarskich. Problem jest jednak bardziej złożony, bo oprócz grup zorganizowanej przestępczości, które przytulają się do kiboli jako pasa transmisyjnego w handlu narkotykami,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Nasi mniejsi bracia

Chcesz wiedzieć, kim naprawdę jest drugi człowiek? To zobacz, jak traktuje zwierzęta, i wszystko będzie jasne. Trochę upraszczam, ale tylko trochę. Bo gdy patrzę na burzę, którą wywołała, niestrategiczna przecież, decyzja Sejmu o zakazie uboju rytualnego, to widzę, jak daleko ciągle naszemu gatunkowi do cywilizacji XXI w. i jak długotrwała zmiana czeka prekursorów. A zanim nastąpi realny przełom w traktowaniu zwierząt, zwolennicy takich zmian będą mocno dostawać po głowach. Czeka ich pełen repertuar nacisków.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Piewcy narodowej katastrofy

Co świętowano 1 sierpnia? Katastrofę, jakiej nie przeżyła żadna stolica od najazdu Hunów na Rzym? Śmierć 200 tys. mieszkańców Warszawy? Śmierć 40 tys. kobiet, dzieci i mężczyzn wymordowanych w ciągu zaledwie trzech dni na Woli? I śmierć 10 tys. zamordowanych na Ochocie? Lista miejsc zbrodni jest o wiele dłuższa niż miejsce na ten komentarz. Owszem, przy okazji obchodów kolejnej rocznicy mówiono też o ofiarach. Ale to był ten drugi plan. Gdy starczyło czasu, po opisach wyczynów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Dotacje tak, cygara nie

Dzień bez podlizywania się wyborcy jest dla polityka dniem zmarnowanym. Nie może sobie na to pozwolić, zwłaszcza wtedy gdy spadają mu sondaże. Jak Platformie Obywatelskiej. Co wówczas robić? Najwdzięczniejszym obszarem do wykazania się obywatelską troską są pieniądze. Najlepiej publiczne pieniądze. Stąd projekt PO, by partiom politycznym zabrać dofinansowanie z budżetu państwa. Chytry pomysł, choć niewiele mający wspólnego z regułami demokracji parlamentarnej, na straży której, przynajmniej hipotetycznie, powinny stać ten rząd i ta partia. Chytry, bo zbieżny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.