Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony

Kultura = tłuszcz

Donoszę, szczerze mówiąc, nawet nie wiem już komu, bo się pogubiłem, kto ma kompetencje w tym przedmiocie, że odkryłem z przerażeniem telewizję dla myślących. Jest to, proszę Pana/Pani – niepotrzebne skreślić – TV Polonia. Sprytny kanał założony prawdopodobnie przez Żydów lub masonów albo nawet niewyżytych Polaków, co by było nieszczęściem największym, założony dla tumanienia narodu polskiego filmami dokumentalnymi o Fryderyku Chopinie, Ignacym Paderewskim i dolinie Biebrzy. Podejrzeń co do intencji tej stacji nabrałem, kiedy uzmysłowiłem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

W stronę chaosu

Mniej więcej 50 lat temu byłem przede wszystkim młodym poetą (jak dzisiaj to widzę, raczej nieświetnymi), który był pod wrażeniem syntetyczności swojego czasu. Mówiło się wtedy o nawrocie hellenizmu, w sensie eklektyczności wszystkiego, ale ja upierałem się widzieć w teraźniejszości syntezę. Był to czas głębokiego stalinizmu, ale ja żyłem odpryskami wiedzy przenikającej z Zachodu. Były bardzo ubogie i może właśnie dlatego układały się w coś w miarę sensownego. Stalinizm komponował się z tym wszystkim znakomicie jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Immunitetowe zbójnictwo

Zapiski Polityczne 16 maja 2002 r. Rozbójnik to bardzo stary zawód i bywało, że szanowany w pewnych kręgach, gdy im służył pomocą lub wyzwalał spod panowania jakiegoś okrutnika. Mieliśmy zbója Madeja, niewątpliwym szlachetnym zbójcą był nasz Janosik. Bajki wielu narodów roją się od zbójców, czasem nawet szlachetnych, choć zły zbój bardziej porusza wyobraźnię. Nie piszę jednak traktatu o zbójnictwie i zbójnikowaniu, lecz o politycznych problemach współczesnej Polski, gdzie właśnie pojawił się całkiem nowy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Bezwiedna prognoza

Zaiste niełatwo jest pisarzowi, wybiegającemu w fikcyjną przyszłość, wymyślić coś takiego, co pozostanie na zawsze czystą fantazją, całkowicie odciętą od realnych ziszczeń. W powieści noszącej tytuł „Wizja lokalna”, wydanej przed 20 laty, opisałem odnalezione przez załogę ziemskiego statku kosmicznego sztuczne satelity obcej planety, dogłębnie przetrawione i zniszczone przez jakieś zagadkowe molekularne pseudobakterie. Obecnie zaś, w majowym numerze tygodnika „Der Spiegel” znalazłem artykuł zatytułowany „Bakterie przeciwko czołgom”. Ekspert działający w Hamburgu w zakresie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Degrengolada szkolnej humanistyki

Maturzysta w roku 1952 mógł sobie wybrać takie oto zadanie z języka polskiego: „Rozwiń myśl zawartą w słowach Prezydenta Bieruta: Nowa Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stanowić będzie dla narodu wielką Kartę zwycięstwa w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne, o zrzucenie kajdan obcej niewoli, o zrzucenie kajdan kapitalizmu, o sprawiedliwość społeczną, o socjalizm”. Próbuję domyślać się, co się działo w mózgu maturzysty, który wybrał ten temat. Do niczego w tych domysłach nie dochodzę. W tym roku w województwie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Po drodze

Kuchnia polska W dniu 11 maja uroczystymi obchodami Dnia Schumanna, jednego z ojców założycieli Unii, rozpoczęliśmy oficjalnie drogę do Unii Europejskiej. Na razie prowadziła ona głównie przez ulicę Nowy Świat w Warszawie, po której przeszli dostojnicy, orkiestry ludowe i dęte oraz ludność, wkrótce jednak przedłuży się aż do Brukseli i Strasburga. Nasza droga do Unii trwa już ładnych kilka lat i w jej trakcie zaznaczyło się kilka postaw wobec integracji unijnej, nad którymi warto się zastanowić. Otóż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zapach książki

Polacy coraz mniej czytają i kupują coraz mniej książek. Ale na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie jak co roku były tłumy. Paradoks. Oczywiście, ale nie jedyny w naszych relacjach ze światem książki. Okazuje się, że więcej Polaków deklaruje czytanie książek, niż to faktycznie robi. Na szczęście, nie wypada przyznawać się do tego, że czytaniem nie męczymy naszych oczu. A skoro tak, to może jest jeszcze szansa, by od tego wstydu przejść do fazy bardziej aktywnego kontaktu z książką. I z prasą. Warszawskie targi są ciągle

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

List otwarty do Pana Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka

Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się z uprzejmą prośbą o zatrudnienie mnie na stanowisku prezesa KGHM w Lubiniu. Prośbę swą motywuję tym, że będąc szefem tego przedsiębiorstwa, wypracuję dla naszego kraju ogromne oszczędności. Większe niż Andrzej Lepper rezygnując z cudzych diet poselskich (tak więc list ten kieruję i do pana Ministra Finansów Marka Belki). Mój plan zakłada, że za stanowisko, które będę piastować pod Pańskim czujnym okiem, chcę pensję kierowcy w tym przedsiębiorstwie, czyli 40

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Gęby za lud krzyczące

„Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie, a gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą” (A. Mickiewicz). Nasi parlamentarzyści nie znają widocznie dzieł narodowego wieszcza, kłócą się bowiem w kółko bez opamiętania. No cóż. Parlament jest w końcu od gadania. Ale nasi wybrańcy mówią nieraz tylko dlatego, żeby – jak to określił H. Sienkiewicz w „Potopie” – „Para w gębie się zagrzała i żeby język nie rozmiękł, co się od przydłuższego milczenia snadnie przytrafić może”. Gadania tego mamy wszyscy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Lektura właściwie obowiązkowa

Uf, uf, uf. Przeczytałem wreszcie „Milenium. Historia ostatniego tysiąclecia” Felipe Fernandeza Armesta. Czytałem chyba przez pół roku i doczytać nie mogłem. Autor pisze jakimś zadziwiająco złożonym, długim, rzekłbym falistym zdaniem, odwołuje się do nie zawsze znanych nazwisk i wydarzeń, czasem trudno zgadnąć, czy coś twierdzi, czy temu zaprzecza. Poza tym dzieło jest ogromne. Mimo to uważam, że książkę trzeba przeczytać, chociaż kupiłem ją po obniżonej cenie; niechybny znak, że amatorów na nią mało. Armesto

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.