Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony

Nadęci i urażeni

Zapiski polityczne 30 października 2001r. Zaczynam od podziękowań za listy z gratulacjami z powodu mego powrotu do Izby Poselskiej, a także ze słowami uznania za przemówienie w roli marszałka seniora. Nie wiedziałem, że Kancelaria Sejmu dostarcza już korespondencję poselską do skrytek i swoją skrzynkę otworzyłem nieostrożnie. Na podłogę posypało się kilka kilogramów kopert. Sporo było służbowych papierów, ale przeważały listy prywatne, w tym zaledwie kilka z obelgami. Większość zawierała jednak słowa uznania i podziękowania za tekst w ogóle i za poruszenie sprawy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przodem do przodu

Kuchnia polska „Wszystko można zobaczyć, jeśli się dostatecznie długo żyje” mówi stara, mądra kobieta w jednej z powieści Singera. Cytuję to zdanie od czasu do czasu, bowiem okazji nie brakuje. Któż bowiem, na przykład, mógł się spodziewać, że w „Gazecie Wyborczej” (27-28.10.br.) ukaże się wielki, czterokolumnowy artykuł o socjalizmie i to w dodatku nie jako o przekleństwie ludzkości, lecz projekcie społecznym, którego niestety nie udało się nam zrealizować ani przed wojną, ani po wojnie? I któż by się spodziewał, że w tym samym artykule

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Nerwowi spadkobiercy AWSP

Analiza zachowań polskich polityków jest zadaniem i łatwym, i trudnym. Łatwym, gdy trzeba przewidzieć kolejne ruchy Mariana Krzaklewskiego. Nietrudno też prognozować, jakie będą ich skutki dla instytucji, z którymi jest związany. Ale cóż począć z byłym marszałkiem Płażyńskim? I z jego nerwowymi wypowiedziami pod adresem nowego rządu? Bardzo byłem ciekaw, co zrobią politycy z tych partii, które przez wyborców zostały odesłane na ławkę rezerwowych. Teoretycznie mieli przed sobą wiele możliwości i wariantów zachowań. Ale w polityce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

COVER BOY

TELEDELIRKA Pisma dzielą się na kobiece i męskie. Kobiece to takie, których nie wypada czytać inteligentom męskim. I nikomu nie wypada tam pisać. Zwłaszcza pisarce, lecz Wasza autorka, która od dzieciństwa sama na siebie zarabia, jest wolna i pisze od dziesięciu lat w „Twoim Stylu”, czniając tak zwane środowisko. Ś r o d o w i s k o zawsze kojarzy mi się z wilgotną po deszczu ziemią, z której wijąc się jak tancerki z Rio, wyłażą tłuste dżdżownice. Tym są dla mnie autorytety moralne. Uszy mam czerwone i spuchnięte

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Smutne to niepomiernie

Zapiski polityczne 22 października 2001 Zaraz po wyborach postanowiłem – na wypadek gdybym po raz trzeci został powołany na marszałka seniora Sejmu RP – powiedzieć, co myślę o kilku sprawach. O konieczności odbudowy autorytetu Sejmu, mocno ostatnimi laty nadwątlonego; o konieczności zlikwidowania partyjnego państwa prześladującego Polskę od kilkudziesięciu lat; o klęsce demograficznej, za przewidywanie której zostałem przed wielu laty mocno sponiewierany, gdy napisałem o niej w „Kulturze”; wreszcie o premierze Buzku, któremu należą się podziękowania za cztery lata trudnej i ciężkiej pracy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Prawo nasze i wasze

Bez uprzedzeń Wpływ Jana Nowaka-Jeziorańskiego na politykę wewnętrzną w III Rzeczypospolitej był szkodliwy w tej mierze, w jakiej był realny. Przez 12 lat głównym motywem jego wypowiedzi, utrzymanych nieraz w tonie histerycznym, było wzywanie do kontynuowania walki z komunizmem, postkomunizmem, pozostałościami PRL, a zwłaszcza z partią wywodzącą się z PZPR. Właśnie społeczeństwo zaczyna odpowiadać sobie na pytanie, czy akurat ta walka była sprawą najważniejszą i czy miała ona obiektywne, pozapsychologiczne uzasadnienie. Wkrótce zaczną wychodzić na jaw fatalne skutki dziesięcioletniego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Kto z Łodzi pochodzi…

Kuchnia polska …ten sam sobie szkodzi. Tak mówiło przedwojenne powiedzonko, które po raz pierwszy usłyszałem zresztą z ust rodowitego łodzianina. Ale to niezupełnie prawda, jak się okazuje. Oto bowiem władze Łodzi przystąpiły do gwałtownej i „multimedialnej”, jak się obecnie mówi, promocji swego miasta, przedstawiając je jako miejsce wielkiej szansy przede wszystkim dla inwestorów, coś w rodzaju ziemi obiecanej. Nie o to chodzi, że Łódź obecna, mimo wysiłku, jaki włożono już w uporządkowanie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Powiedz, co zrobiłeś dla Polski

Premier Miller zaczął bardzo ambitnie. Nawet najwięksi malkontenci muszą docenić tempo prac nowego rządu. Wszystko jest robione szybciej, niż przewidują to ustawowe terminy. W miesiąc po wyborach mamy pełny skład rządu, są nowi wojewodowie, kompletuje się korpus urzędników podlegających premierowi. Widać, że dla tej ekipy czas jest wartością szczególnej wagi. Jakże ten styl kontrastuje z tym, co obserwowaliśmy przez ostatnie cztery lata. Z nieprawdopodobnym marnotrawstwem energii społecznej, bylejakością, kunktatorstwem i niekończącymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Praktyka irracjonalnych oczekiwań

Popyt konsumpcyjny rośnie w tym roku zaledwie o 1,7% i zbliżony przyrost PKB nie jest kwestią przypadku Przed rokiem kurs walutowy zbliżył się do 4,70 zł za dolara. Ówczesna Prezes NBP stwierdziła, że jest to poziom właściwy, odzwierciedlający rzeczywisty stan polskiej gospodarki i kondycję narodowej waluty. Gdy kilka miesięcy później opuszczała swoje stanowisko, też mówiła to samo, mimo że cyferki po przecinku się przestawiły i kurs na przełomie roku wynosił 4,07 zł za dolara. Myliła się w obu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

W drodze

Media i okolice Ksiądz biskup Jan Chrapek, przewodniczący Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu, wracając późnym popołudniem samochodem z wykładów na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, zderzył się czołowo z TIR-em w pobliżu Radomia. Nie miał szans, nie przeżył, stając się kolejną ofiarą polskich dróg. Można oczywiście stwierdzić, że zasłabł, zjechał na drugą stronę drogi. Zapewne tak było. To jednak prawda formalna, prawna. Ale prawdą faktyczną, rzeczywistą, jest fakt, że biskup Chrapek wyjeżdżał w godzinach szczytu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.