Tomasz Jastrun
Podróżować, nie podróżując
Część Wigilii spędziliśmy na izbie przyjęć z naszym czterolatkiem. Na szczęście nie musiał zostać w szpitalu. Pusto, luksusowo. Może panie w recepcji jakby trochę nieszczęśliwe. Lekarka profesjonalna, ale raczej bez uśmiechu. Jeszcze mi się uśmiechów zachciewa. Pytałem znajomych o ich ostatnie doświadczenia ze służbą zdrowia. Wszystkie były raczej dobre lub dobre. A piszę o tym, gdyż media demonizują polską służbę zdrowia. I ona siebie też demonizuje – myślę o nieporozumieniach z Porozumieniem Zielonogórskim. Jesteśmy mistrzami świata w niedogadywaniu
Prezent noworoczny
To już rok 2015, nie mieści mi się w głowie – mówi moja mama, która skończyła właśnie 90 lat. Jaki może być prezent dla kogoś, kto kończy tyle lat? Kiedy żyje się dłużej niż pokolenie, z którego się jest, następuje wokół lawinowy proces zapominania. A zapominamy, żeby zrobić miejsce na nowy czas, i nie ma na to rady. Gdy chodzi o poetów, mam wrażenie, że Iwaszkiewicz, Miłosz, Szymborska i Różewicz zjedli niemal całą literaturę drugiego półwiecza XX w. Niedawno
Wezwanie
Listonosz wręcza mi sądowe wezwanie i patrzy ze współczuciem. Czytam na kopercie: „Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu”. Co to jest?! Drżącą ręką podpisuję odbiór, rozrywam kopertę i czytam: „Wezwanie”. Jako podejrzanego? Nie! Na szczęście jako świadka, uff, co za ulga. Kto wzywa? „Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (…) w sprawie: bezprawnego pozbawienia wolności działaczy opozycyjnych w grudniu 1981 r. na terenie b. woj. warszawskiego na podstawie decyzji o ich internowaniu”. Teraz kłębowisko paragrafów – jak
Supeł Izraela
Źle, kiedy nie ma o czym pisać, ale też źle, gdy za wiele jest wrażeń. A Izrael to chyba najbardziej zwariowane miejsce na ziemi. Byłem tam pięć dni, ale mam więcej tematów niż po pół roku pobytu w Sztokholmie. Będą to więc tylko migawki i scenki. Na lotnisku Ben Guriona wsiadam do białego busa. Ortodoks z pejsami i w chałacie prosi, żebym usiadł obok. Jest w strachu, że może się przysiąść doń kobieta i będzie grzech. Kierowca chce mieć komplet, brakuje mu jednej osoby. Czekamy.
Jak kto konia dosiada
Milowymi krokami zbliżamy się do miejsca, w którym nierząd zagrozi rządowi, anarchia porządkowi i prawu. Czyli nic nowego w Polsce. Na razie są tylko groźby, intencje i zapowiedzi. Jak na dłoni widać, że PiS chce anarchii po to, żeby objąć władzę. Przecież prezes wie, że nie może być nowych wyborów. I wcale ich nie chce, tylko tym gra. Pomysł marszu 13 grudnia – słów nie mam, ale w sumie dobrze. Znowu obudzi i przerazi śpiących wyborców PO. Na razie idę tylko oddać krew
Wybory i postawy
Dzień po wyborach budzę się z niesmakiem w ustach. Niby nic takiego się nie stało, ale to zapowiedź dalszego pękania Polski na dwa odrębne narody. Już przed wojną taką wizję, jako faktu przypieczętowanego zabójstwem Gabriela Narutowicza, mieli Maria Dąbrowska i Melchior Wańkowicz. Mam żal do żony, do wszystkich wyborców PO, którzy nie poszli, bo to, bo tamto. I to odwieczne polskie bałaganiarstwo, problem z ustaleniem reguł gry. Dowodem tego był dramat smoleński, teraz jest nim katastrofa przy
Gra z czasem
Kolejny raz awantury w czasie święta 11 Listopada przypominają, że w Polsce trwa zimna wojna domowa, która czasami ma ochotę być gorąca. Bojkot oficjalnych obchodów przez polityków PiS tworzy przesłanie: „To nie nasz premier, nie nasz prezydent, nie chcemy takiego państwa. Nie uznajemy jego reguł i praw”. Czy nie otwiera to drzwi do przemocy? Zdarza mi się w krytyce przesadzać i mieć potem z tego powodu wyrzuty sumienia. Od lat piszę okropne rzeczy o Adamie Hofmanie, ale nigdy nie drgnęła mi powieka. PiS ma talent
Listopadowe melancholie
Niech będzie mi wybaczone, ale jeszcze raz rozsnuję jesienne melancholie. Emil Cioran, mistrz mądrej rozpaczy, pisał: „Miejsce, jakie zajmujemy we wszechświecie – punkcik, i żeby tylko! Po cóż zadawać sobie ciosy, skorośmy tak oczywiście znikomi? Taka konstatacja natychmiast nas uspokaja; odtąd koniec z wszelką szamotaniną, metafizyczną bądź inną. Później jednak ów punkcik się nadyma, rozrasta, zajmuje całą przestrzeń. I wszystko zaczyna się od nowa”.Zapalając świeczki na grobie ojca, myślę: Pisałeś tak często o śmierci, właśnie
Dynie zamiast krzyża
Halloween podbiło Polskę. Zwyczaj przybył do nas niedawno z krajów anglosaskich. „Widziałem przy tej okazji ekscesy satanistyczne”, mówi o Halloween bp Tadeusz Pieronek, jeden z bardziej rozumnych hierarchów Kościoła. Obok inwazji Harry’ego Pottera, sekt i gender pojawiło się więc nowe zagrożenie dla Kościoła. A Halloween to tylko próba oswajania śmierci. Uznana przez Kościół stypa ma podobne zadanie, ludzie obżerają się, piją i weselą mimo wszystko. Kościół powinien raczej absorbować to, czego zwalczyć nie może, a co nie zagraża
Zniewoleni mediami
Podróż pociągiem to u nas loteria. Jeśli ma się szczęście, wagony są wystarczające lub nawet luksusowe. Albo jest brud i smród. To drugie niestety zdarza się o wiele częściej. Poza tym spóźnienia i zdziwienia, że przed wojną pociągi jeździły szybciej. Składy pendolino jednak już czekają, jak rasowe araby w stajniach. To dopiero będzie kontrast między powszechnym stanem rzeczy a tym, co u nas już europejskie (boję się, że też w cenach).Smród PKP zawsze mnie wzruszał, w starych wagonach bywa






