Kraj

Powrót na stronę główną
Kraj

PiS kontra dziennikarze

Dlaczego Kaczyńscy zaatakowali media? To już jest wojna braci Kaczyńskich z mediami. Po lekarzach, po sędziach, po adwokatach przyszła kolej na następną wielką grupę zawodową. W tej wojnie PiS otworzyło kilka frontów – partia Kaczyńskich szykuje na media kolejne ustawy, a jej politycy w debatach publicznych coraz brutalniej atakują dziennikarzy. Media z kolei przypominają, jak pięć lat temu Lech Kaczyński, wówczas minister sprawiedliwości, polecił prokuraturze tropić dziennikarzy „Rzeczpospolitej”. Bo się bał, że mogą napisać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

O co chodzi Kaczyńskim w wojnie z dziennikarzami?

Prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z UW Niedawno jeden z doktorantów zapytał mnie o analizę wiersza Norwida. Łatwiej odpowiedzieć mi na pytanie, o co chodziło Norwidowi, niż o co chodzi Kaczyńskim. Mimo że poezja Norwida jest trudna. Ale przynajmniej precyzyjna. W przypadku Kaczyńskich konieczna jest psychoanalityczna diagnoza osobowości. Oni są wychowani w systemie permanentnego zagrożenia. Dlatego mają wykształtowany mechanizm walki. Te cechy przenoszą na obszar polityki. Starają się rozbijać każde w miarę zwarte środowisko, które może wystąpić przeciwko nim.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak porzucić Kościół

Odstępcy od wiary katolickiej nie mają lekko, apostazja udaje się tylko nielicznym Jesteś ochrzczonym ateistą? Pragniesz zmienić wyznanie? Nie chcesz sztucznie zawyżać statystyk, wskazujących, że 90% Polaków to katolicy? Jest na to sposób – wystarczy dobrowolnie wystąpić ze wspólnoty wiernych Kościoła katolickiego, czyli dokonać aktu apostazji. Proste, prawda? Ale tylko w teorii. W praktyce wymaga to skomplikowanych zabiegów, spośród których starcie z proboszczem własnej parafii należy do najlżejszych. Zwłaszcza że w tej sprawie zarówno prawo kanoniczne, jak i świeckie nie dają jednoznacznych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Nietolerancyjny Reytan

W warszawskim liceum nauczyciele uznali, że z gejem podczas Dni Tolerancji rozmawiać nie będą W warszawskim liceum im. Tadeusza Reytana miały się odbyć w marcu Dni Tolerancji. Ale pomysł nie wypalił, bo zamiast serii spotkań na temat homofobii i antysemityzmu odbył się tylko wykład Magdaleny Środy. A głównymi bohaterami wydarzeń stali się Robert Biedroń, któremu zatrzaśnięto drzwi szkoły przed nosem, i część rady pedagogicznej, która stwierdziła, że geja podczas Dni Tolerancji oglądać nie ma zamiaru. Na koniec na oficjalnej stronie internetowej szkoły znalazł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Młodzi spod znaku www.lewica.pl

Dzielą ich poglądy, ale łączy interenet Choć niebawem będą świętowali swoje pięciolecie, dopiero za kilka dni spotkają się na pierwszym redakcyjnym zebraniu. Dotychczas większość z nich komunikowała się tylko za pośrednictwem internetu. Ale to niejedyny wyróżnik portalu www.lewica.pl. Ten dwudziestokilkuosobowy zespół nie ma naczelnego, kierowników działów ani sekretarza redakcji. Brak jakiejkolwiek hierarchii to jedna z naczelnych zasad portalu. Nie ma też dziennikarskich wierszówek. A jednak okazuje się, że bez hierarchii, władz i pieniędzy można zbudować coś, co działa. Sukces?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

PiS prześwietli media

Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość boi się komisji śledczej ds. inwigilacji dziennikarzy „Rzeczpospolitej” Wojna PiS z mediami wkracza w kolejną fazę. Teraz konflikt będzie się rozgrywał przed komisją śledczą. Tylko jaką? Platforma Obywatelska chce wyjaśnić sprawę inwigilacji dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, o której pisał niedawno tygodnik „Newsweek”. PiS zaś domaga się powołania komisji, która zbada wszelkie patologie w mediach w ostatnich 16 latach. O tym, która komisja powstanie, zadecyduje paradoksalnie Andrzej Lepper i głosy Samoobrony. Co różni

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Rozwód – po ludzku i… po polsku

To była droga przez mękę – mówią ludzie, którzy próbowali zakończyć nieudany związek „Rozwiedliśmy się po ludzku”, „aksamitnie”, „jak partnerzy”… Pani Ewa, dozorczyni dwóch bloków na Mokotowie, czyta w kolorowych gazetach, jak aktorzy seriali, przy których przysypia ze zmęczenia, rozwodzą się bez szarpania. – W pozwie piszą „niezgodność charakterów”, zabierają swoją szczoteczkę ze wspólnej łazienki, bo stać ich na drugie mieszkanie, i cześć – bo pani Ewa to nie gwiazda, tylko zwykła matka dziewięciorga dzieci. Nauczycielki, urzędniczki na poczcie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Toruń – miasto zamknięte

To było nieuniknione. Mamy w Polsce ptasią grypę Specjaliści wiedzieli, że ptasia grypa kiedyś do nas przyjdzie, ale i tak choroba zaskoczyła. Nie wypełzła na bezludnych rozlewiskach Odry, gdzie się jej spodziewano. Uderzyła prawie w centrum kraju. W serce Torunia. Teraz zabija łabędzie i straszy ludzi. Naprawdę jest w Polsce od dawna. Od miesięcy, a może dłużej. Opinia ornitologów jest zgodna. Zarazę przyniosły wędrowne ptaki. Poprzednia migracja to późna jesień minionego roku. Prawdopodobnie wtedy to się stało. Być

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Ptasia panika

Mimo grypowej psychozy w mediach rynek drobiarski nie odczuł załamania Zakłady drobiarskie wydają się dobrze zabezpieczone przed wirusem ptasiej grypy, który mogą przenieść dzikie ptaki wodne. Jeśli jednak system okaże się nieszczelny, fermom grożą milionowe straty. Leszek Lemke, dyrektor ds. badań i rozwoju Drosedu, który ma swą centralę w Siedlcach (strategicznym akcjonariuszem Drosedu jest francuska grupa LDC – jeden z dwóch największych przetwórców drobiu w Europie), od poniedziałku rano działa w podległym zakładzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jawni „eksperci”

Od 7 marca polscy lobbyści nie muszą się już ukrywać pod nazwą „doradca” Lobbyści czekają już na nowe, stałe przepustki uprawniające do pobytu w parlamencie. Podobno będą czerwone, by każdy mógł wiedzieć, że ma do czynienia z osobą zawodowo zajmującą się lobbingiem. Muszą też wpisać się do rejestru lobbystów, gdzie zostaną gruntownie prześwietleni przez służby wicepremiera Dorna. Mają działać jawnie, z podniesioną przyłbicą, transparentnie, nie udawać „niezależnych ekspertów” czy „społecznych asystentów” posłów. – Obawiam się, że jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.