Kultura

Powrót na stronę główną
Kultura

Szarańcza po rosyjsku

Polski reżyser kieruje Teatrem Satyry w Sankt Petersburgu Niewiele o tym się mówi w Polsce, ale to wydarzenie godne najwyższej uwagi: polski reżyser, Andrzej Bubień, począwszy od tego sezonu, został dyrektorem artystycznym petersburskiego Teatru Satyry. Sam absolwent Instytutu Teatru, Muzyki i Filmu w Sankt Petersburgu spłaca w ten sposób dług swoim nauczycielom. 43-letni Bubień jest absolwentem warszawskiej polonistyki. Przez wiele lat (od 1997 r.) kierował jako dyrektor artystyczny toruńskim Teatrem im. Wilama Horzycy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Żaden kraj nie ma 20 Zimermanów

Janusz Olejniczak, pianista i pedagog Muzykę Chopina można grać na całym świecie, ale naszym melomanom trudniej zamydlić oczy, gdy proponuje się coś sprzecznego z duchem jego twórczości – Po każdym Konkursie Chopinowskim zwykle załamywano ręce nad stanem młodej polskiej pianistyki, dopiero gdy w 2005 r. Polak Rafał Blechacz zdobył pierwszą nagrodę, narzekania się skończyły. Czyli teraz jest już dobrze? – Myślę, że sam Konkurs Chopinowski nie załatwia spraw polskiej pianistyki. Jej stan

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Muzyka żyletką cięta

Nieznane nagranie Czesława Niemena Rok 1974. W nowojorskim Bronksie rodzi się hip-hop, Amerykanie oglądają pierwsze odcinki „Kojaka”, na ekranach kin znaczące filmy: „Szczęki” Spielberga, „Chinatown” Polańskiego, „Widmo wolności” Buźuela i „Emmanuelle” Jaeckina. Ze Związku Radzieckiego wyrzucają Sołżenicyna, szwedzka Abba zdobywa światowe listy przebojów, umiera Duke Ellington. W Polsce ukazują się płyty Anny Jantar („Tyle słońca w całym mieście”), Breakoutu („Kamienie”) i Marka Grechuty („Magia obłoków”). Przestają istnieć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Muzeum widzę ogromne

Po ponad 12 latach pracy został zwolniony dyscyplinarnie i nie usłyszał nawet słówka „dziękuję” Ferdynand Ruszczyc policzył dokładnie, ile czasu przepracował jako dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie. 12 i pół roku, czyli 150 miesięcy. W powojennych dziejach tej największej i najbardziej prestiżowej polskiej placówki muzealnej to prawie epoka. Szmat czasu, podczas którego muzeum często zwracało na siebie uwagę całego kraju, bo miały tutaj miejsce głośne wydarzenia artystyczne. Dyrektor osobiście otwierał ok. 150

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Ponad spiekotą epoki

Strachy Na Lachy prezentują zapomnianą stronę twórczości Kaczmarskiego Po śmierci Jacka Kaczmarskiego w 2004 r. było oczywiste, że twórczość tego wybitnego poety i pieśniarza przetrwa próbę czasu i że prędzej czy później sięgnie po nią młode pokolenie muzyków. By odczytać ją na nowo, przepuścić przez własne emocje i wrażliwość, ocalić od zapomnienia. Takich prób było w ostatnich trzech latach wiele, nie wszystkie udane, jak choćby ta zespołu Habakuk, który wykonał piosenki autora „Zbroi” w rytmie reggae. Pomysł, choć wsparty szlachetnymi intencjami,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Jestem muzycznym wampirem

Szukam popu inteligentnego. Takiego, który korzystając z tego, co już jest, zabrzmi inaczej Z Natalią Kukulską rozmawia Przemysław Szubartowicz – Dlaczego nie zostałaś filozofem? – Cóż, nie udało mi się skończyć studiów filozoficznych, ale filozofia nadal bardzo mnie pociąga. Przyszedł taki moment, kiedy okazało się, że ani studiom, ani śpiewaniu nie mogę poświęcać tyle czasu, ile bym chciała. Byłam rozkojarzona i zmęczona na zajęciach, po których pędziłam na koncert. Musiałam coś wybrać. Moja ówczesna menedżerka zadała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Żebracy we frakach

Poziom grania orkiestr symfonicznych wynika z poziomu zarobków? Mścisław Rostropowicz, jeden z największych wiolonczelistów świata, tłumaczył kiedyś, dlaczego zajął się dyrygowaniem orkiestrami. – Kiedy ciągnę smykiem po strunach tam i z powrotem – mówił – to każdy ruch oznacza, że jeden dolar wpada do mojej kieszeni. Ale kiedy zamiast smyczka mam w ręku batutę, to każde machnięcie nią przynosi mi już 100 dol. Co się bardziej opłaca? Nasi muzycy orkiestrowi z pewnością zgodziliby się z wyliczeniem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Aura nieskończonych pytań

80. urodziny Leszka Kołakowskiego Leszek Kołakowski, który właśnie obchodzi 80. urodziny (23 października), bez wątpienia jest legendą polskiej filozofii. Ale jest też, jeżeli w ogóle o jakimkolwiek myślicielu można to powiedzieć – a współczesność podsuwa takie skojarzenia – ikoną popkultury. Nie tylko dlatego, że jest powszechnie znany w Polsce i na świecie, dobrze kojarzony i że nosi wspaniałą przeźroczystą laskę, a jego książkowy cykl „Mini-wykłady o maxi-sprawach”, prezentowany kilka lat temu przez samego Mistrza w formie telewizyjnych pogadanek, na chwilę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Kobiecość z ogniem

Literacki Nobel 2007 dla Doris Lessing Z tegorocznej literackiej Nagrody Nobla dla 88-letniej Doris Lessing (najstarsza laureatka w historii) szczególnie ucieszyły się feministki, uradowali się też znawcy literatury brytyjskiej. Większość komentatorów, jak co roku zresztą, nie kryła zaskoczenia werdyktem Szwedzkiej Akademii, zwłaszcza że na pisarsko-dziennikarskiej giełdzie obstawiano Philipa Rotha, inni czekali na laury dla Salmana Rushdiego, w Polsce zaś fantazjowano o Adamie Zagajewskim. Tymczasem najważniejszą nagrodę literacką świata otrzymała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Prześliczne wiolonczeliski

Muszą dysponować męską siłą i kobiecą wrażliwością Dlaczego kobiety grające na tym instrumencie smyczkowym mają mniejsze „parcie na sukces” niż mężczyźni? Ponoć wiolonczela to instrument symbolizujący kobiece ciało. Wydaje dźwięk ciepły, śpiewny, dużo bliższy głosowi kobiecemu niż np. kontrabas. Przedstawicielki płci pięknej grające na tym instrumencie wyglądają wdzięcznie, intrygująco, nawet kusząco. Oliwy do ognia dodał niegdyś nieżyjący już wielki mistrz kina, Ingmar Bergman. W filmie pt. „O tych paniach” wirtuoz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.