Opinie
Polityka nieprzyjaznych gestów
Stosunki polsko-rosyjskie z Czeczenią w tle Bronisław Łagowski określił reakcje mediów polskich na masakrę w Biesłanie mianem „antyrosyjskiego obłędu” („Oszołomienie”, „Przegląd”, 19.09.04). Artykuł w „Izwiestiach” pt. „Polska prasa kłamie” (pióra Jewgienija Szestakowa, patrz „Gazeta Wyborcza”, 08.09.04) świadczy, że tym razem nie wytrzymali nerwowo niektórzy publicyści rosyjscy, wyłamując się z taktyki świadomego ignorowania antyrosyjskich wypadów prasy polskiej. Opinie wyrażone w tym artykule nie były przesadne: trudno przecież zaprzeczyć, że wypowiedzi całej nielewicowej prasy
Kopytka złożone do paciórka?
Ruch kobiecy źle wychodzi na temperowaniu swojego języka, podczas gdy jego przeciwnicy używają sobie do woli Obecnie szacowne i trendy jest wyłącznie odwoływanie się do tradycji tak czy inaczej katolickiej, wokółkatolickiej, przykatolickiej. Wszystko to, co się w niej nie mieści, jest spychane na margines. Zwycięska wykładnia polskich dziejów najnowszych mówi, że Polacy obalili komunę głównie dzięki Kościołowi i papieżowi. Jest prawdą, że nie kler katolicki i nie inne Kościoły chrześcijańskie ustanowiły bolszewizm i faszyzm. Ten goły fakt uwikłany
Jesienna szkoła feminizmu
Pewna znajoma Amerykanka, bywała w krajach Europy Wschodniej, uważa, że najgorsi mężczyźni są w Polsce i w Rosji Zazwyczaj na przełomie sierpnia i września odbywa się Letnia Szkoła Feminizmu. Studenci przyjeżdżają do któregoś z miast Wybrzeża i pobierają tam nauki feministyczne, a po tygodniu, nauczywszy się, czego trzeba, o patriarchacie, o kulturowej konstrukcji płci i innych sprawach, wykąpani w morzu, wyspacerowani i przewiani wracają w głąb lądu. Postanowiłam, żeby czytelnicy „Przeglądu” nie byli pokrzywdzeni, przeprowadzić jedno seminarium z rodzaju tych, jakie miewam
Prawda o Miłoszu?
Nie czytuję „Naszego Dziennika” (wystarczą mi „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita” oraz parę tygodników), ale zainteresowało mnie, jak pismo „prawdziwych katolików” zareaguje na depeszę papieża z 25.08 w sprawie „ortodoksji” Miłosza. Nabyłam więc „Nasz Dziennik” z 27.08, gdzie poza powściągliwie przekazaną wypowiedzią Jana Pawła II – znalazłam tekst, który mnie zaintrygował: kazanie księdza biskupa Józefa Zawitkowskiego, wygłoszone 22.08 w warszawskim kościele Świętego Krzyża w ramach mszy „radiowej”. Ponieważ nie słucham tej mszy, nie wiem, czy kazanie mieści się w przyjętej
Uszanować Miłosza jako Miłosza
Jakie żałosne to wypychanie Miłosza różnymi treściami, to dążenie do podziału na czarne i białe, tak bardzo mu obce Jak może państwo pamiętają, Czesław Miłosz i Wisława Szymborska, gdy toczyły się spory wokół krakowskiego przemarszu gejów i lesbijek, wypowiedzieli się za ich prawem do demonstrowania swojej obecności w społeczeństwie. – Miłosz – powiedział mi pewien znajomy, raczej z tych oświeconych katolików – przed wojną był lewakiem, po wojnie najpierw współpracował z systemem, potem nie, całe życie miał wątpliwości
Sojusz na celowniku
Poważna partia z byle powodu swego rządu nie obala. Silna partia z byle powodu piór nie stroszy Zainspirowany felietonem „Polowanie na SLD” zgadzam się z tezą red. Domańskiego, że nie będzie realnej zmiany w SLD, dopóki nie zmieni się mentalność jego członków. Parafrazując, można też powiedzieć, że dopóki rząd lewicowy będzie realizował neoliberalną politykę gospodarczą, a SLD będzie mało wyrazistą partią lewicową, nic w mentalności członków partii, a także lewicowego elektoratu zmieniać się nie będzie.
O miłości
Anna Tatarkiewicz polemizuje z Bożeną Umińską Całkowicie zgadzam się z panią Bożeną Umińską, że „ludzi rzeczywiście zdolnych do miłości jest niewielu” (vide tekst pt. „Jak reformować Gombrowicza”, „P” nr 34). Co więcej, uważam, że niedostatek miłości to najważniejszy temat naszej doby. Z początkiem lat 70. napisałam eseistyczną książkę pt. „Miłość i mity”, której wydanie utrącili anonimowi „recenzenci wewnętrzni”, sądząc z ich argumentacji – ortodoksyjni marksiści (w swej naiwności potraktowałam marksizm jako jeden z mitów XX w.).
Polska w pamiętnikach Clintona
Na 957 stronach tylko dwa razy nasz kraj jest wymieniony samodzielnie W Stanach Zjednoczonych wielkim powodzeniem cieszą się pamiętniki prezydenta Billa Clintona. W ciągu pierwszych tygodni rozprzedano cały nakład tej nietaniej przecież księgi, a autor zarobił na niej grube miliony. Na prawie tysiącu stronic (dokładnie 957 stron) Bill Clinton opisuje swoje życie od urodzenia, tzn. 19 sierpnia 1946 r. do 20 stycznia 2001 r., kiedy pożegnał się ze swym następcą w Białym Domu, George’em
Jak zreformować Gombrowicza
Bożena Umińska polemizuje z Anną Tatarkiewicz Gombrowicz to mój ulubiony pisarz. Pisarz-niepisarz – bo Gombrowicz jest nie tylko pisarzem, jest też kimś, kto przez swoje pisarstwo jest bezpośrednio obecny. Nie ma na to nazwy, lecz pisarze – opowiadacze historii niekoniecznie własnych i ci najbardziej osobiści, sięgający tylko do własnych treści, nazywają się tak samo. Ale to różne kategorie pisarzy. Uwielbiam Gombrowicza. Dzieci są smutne i złe Pani Anna Tatarkiewicz („Przegląd” 1.08.2004) uważa, że Gombrowicz za daleko się posunął, generalizując swoje doświadczenie z matką. Cóż,
Piracki bum
Jeżeli zatopią jakiś wielki tankowiec w wąziutkim Kanale Filipa, to spowodują paraliż handlu światowego Terroryzm to zakała XXI w. Dobrze postąpił Władysław Kopaliński, nie uznając za wartego odnotowania w swoim wielkim „Słowniku mitów i tradycji kultury” żadnego z legendarnych terrorystów: ani Gavrila Principa, który uśmiercając w Sarajewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda z małżonką, dał pretekst do wytęsknionej przez naszych wieszczy wojny światowej; ani Ignacego Hryniewieckiego, który w samobójczym zamachu zgładził cara Aleksandra II; ani zwyrodniałego Carlosa






