SZOŁKEJS

Powrót na stronę główną
SZOŁKEJS

Pomnik Ewy

Ewa Drzyzga przestała rozmawiać. Od pewnego czasu zajmuje się wyłącznie mierzeniem temperatury w TVN. Ma z pewnością więcej energii niż przedostatni minister zdrowia i pięknie wygląda, ale czy na tym stanowisku upora się z chociaż jedną polską chorobą? Nie odpowiem na to pytanie i nie napiszę, co o tym myślę, bo dzisiaj chciałbym na tym miejscu, które nie podlega jurysdykcji żadnego wojewody, wybudować pomnik poprzedniej Ewy, twórczyni nowej, odważnej narracji telewizyjnej nad Wisłą i pionierki codziennego talk-show w polskiej ramówce telewizyjnej. Naprawdę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Francuski kucharz a sprawa polska

Umarł Paul Bocuse, o czym doniósł „Time” (nr 4/2018). Tygodnik od zawsze upycha w jednej rubryce świeżo nominowanych, emerytowanych i zmarłych ludzi wielkich albo tylko sławnych, a ja tę pozycję studiuję, żeby sprawdzić, czy w życiu udało mi się chociaż na kroczek zbliżyć do którejś z wielkości spoza naszej zony. Monsieur Paul był kimś w światowej kuchni, chociaż Amerykanie nazywali go oszczędnie papieżem tylko French cuisine. Przyszedł na świat w rodzinie, która gotowała już 150 lat przed nim. A gotować dla gości bardzo długo znaczyło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Za paskami nie stoi Kurski

Podobno sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu, która miała się zająć publiczną telewizją, głównie natrząsała się z pasków. Byłby to przekonujący dowód na zdobycie przez TVP już trzeciego w ostatnim czasie tytułu mistrza Polski w kolejnej, strategicznej dla naszego kraju dyscyplinie. Po sylwestrze i skokach narciarskich przyszedł spodziewany triumf w pasmanterii. Asortyment do obszywania tej firmy stuprocentowo odwrócił uwagę narodu od humoru z zeszytów szkolnych, dowcipów o blondynkach i babie u lekarza. Na początku trzeciego roku rekonstruowania TVP firmowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Będzie trzęsienie

Oszałamiający jest plan obsługi telewizyjnej zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Śledzę podobnego rodzaju przedsięwzięcia niemal z takim samym zaciekawieniem jak przebieg zawodów. A potem, już podczas transmisji, przyglądam się dodatkowo jeszcze innej konkurencji, jaką jest rywalizacja nadawców. Jestem więc per saldo ekonomicznie opłacalnym kibicem: dzielę, a właściwie mnożę każdą wielką imprezę przez trzy i dostaję w trzech ratach potrójną porcję wrażeń i nowej wiedzy. Oficjalnym nadawcą transmisji z igrzysk jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

UNICESTW

Oczywiście masz rację, drogi Czytelniku. W tytule jest błąd. Kiedy się zwracam do kogoś z prośbą, by załatwił coś na amen, powinienem powiedzieć UNICESTWIJ, bo tylko tak jest poprawnie po polsku. Ale nie będę się kajał. Przeciwnie, powiem, że zżera mnie zazdrość z tego powodu, że to nie ja wymyśliłem formę, której użyłem. Pomysł zawdzięczam sobotniemu serwisowi Saturday Night Live na Showmaksie. Portal doniósł, że jedna z dwóch zrekonstruowanych Beat rządowych powołała stowarzyszenie do pomocy w opiece (!) nad uchodźcami w Polsce. Według niezupełnie poważnego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

W Polsce należy siedzieć cicho

Rzadko się zdarza, by ktoś, kto otwiera mi oczy na coś nowego, miał mniej niż sto lat. Najczęściej robią to duchy sprawców, jak najbardziej znanych z nazwiska różnym ziemskim organom, zwłaszcza bibliotecznym, ale od dawna nieobecne w wymianie myśli w izbach refleksji czy wzajemnego wycierania sobie parlamentarnych mordeczek. Na przykład niejaki Michel de Montaigne, rocznik 1533. Nawet nie wspomnę o doczesnych szczątkach takich sprawców, bo przypadkowo i zupełnie na inną okoliczność zajrzałem do barwnego opisu Parku Przyjaźni Turecko-Węgierskiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Cierpienia komendanta z powodu deficytu wzmianek

Z żandarmerią nie ma żartów. Kiedy na dodatek jest to Żandarmeria Wojskowa, trzeba się poważnie liczyć z wysłaniem w kamasze. Chyba że zwraca się do ciebie Komenda Główna ŻW. To zupełnie inna para kaloszy. Niedostatecznie uprzejma kapralska prośba w rodzaju: „Milcz, jak do mnie mówisz!”, będzie w tym przypadku zawsze owinięta w zalotnie pachnącą onucę. A co wtedy? Wtedy należy dwa razy dziennie, na czczo i po kolacji, zawijać i na nowo odwijać flanelę, przez siedem dni czytać każde zdanie, bo nie wiadomo, w którym zawiniątku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Jarosław Kaczyński przechodzi do nauki

To jest poruszająca wiadomość dla całego stada delfinów zniecierpliwionych pokazywaniem coraz wymyślniejszych sztuczek, żeby tylko zasłużyć u tresera na jedną makrelę więcej. Show powinien zyskać na atrakcyjności, bo na miejsce prymusa, przeniesionego chwilowo do specakwarium, do delfinarium wpuszczona została nowa sztuka o odmiennych warunkach opływowych. Wygląda to na śmiały eksperyment genderowy, który może się skończyć nieoczekiwaną zmianą na stanowisku dotychczasowego właściciela kubła z tłustymi rybami. Wybieram tę dobrą nowinę, aby się nią podzielić z Czytelnikami w nowym roku, bo nie dostrzegłem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Zapowiedzi repertuaru wiosennego

Prezes jest za segregacją. „Jeżeli jest ryzyko, że w dyskotece mogą się pobić dwie grupy, to wpuszczam jednych albo drugich, albo żadnych”. Tak powinno też być na stadionach: wchodzą tylko kibice jednego klubu. Tę prostą receptę na burdy wypisał Zbigniew Boniek trzeciego dnia po meczu derbowym Cracovia-Wisła, w którym, jak wiadomo, kibice Cracovii ostrzelali racami z rakietnic kibiców Wisły, żeby sobie osłodzić klęskę „pasów” na boisku. Że też 13 grudnia zawsze musi się w Polsce wydarzyć coś

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Ogórek nie chce eskalować

Opowiadano mi kiedyś w Belgradzie dowcip. Przychodzi klient do sklepu, z daleka pokazuje coś na półce i mówi: – Poproszę ten akordeon. – Czarnogórcom nie sprzedajemy – odpowiada sprzedawca, nawet nie spoglądając w jego stronę. „Ja cię przechytrzę”, pomyślał klient i następnego dnia pojawił się w tym samym sklepie z tą samą prośbą, tyle że w białej koszuli i marynarce. Zdumiony usłyszał od sprzedawcy to samo, co wczoraj. Nie dał za wygraną i nazajutrz do garnituru dołożył krawat i wodę kolońską. Cały pachnący jeszcze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.