Dlaczego Polacy toną w długach?

Dlaczego Polacy toną w długach?

Małgorzata Niepokulczycka, prezes Federacji Konsumentów
Toną, ponieważ pożyczki to bardzo zaraźliwa światowa choroba. Jest to rodzaj stylu życia, lekarstwo na trudności finansowe, a bardzo często konieczność i niestety brak rozwagi powiązany z nadmiernym optymizmem. Kredyty są piękną rzeczą, ułatwiają życie, pozwalają spełniać marzenia, ale mają tę wadę, że trzeba je spłacać. Dopóki tak się dzieje, wszystko jest w porządku, ale gdy zbyt optymistycznie oceniliśmy sytuację finansową i możliwości spłat, zaczynają się schody. Przyjazne banki zachęcające do brania kredytów udzielają ich czasami w sposób nieobliczalny, nie analizując sytuacji finansowej potencjalnego kredytobiorcy, wpuszczając go w pułapkę zadłużenia i zakładając na szyi pętlę finansową. Banki też bywają nieodpowiedzialne. Do Federacji Konsumentów przychodzą osoby, które mają np. 850 zł renty, a muszą co miesiąc spłacać po kilka tysięcy za pobrany kredyt.

Janusz Jankowiak, główny ekonomista, Polska Rada Biznesu
Nie przesadzałbym. Najważniejszy dla zadłużenia prywatnych osób jest dług hipoteczny. W Polsce udział kredytów hipotecznych dynamicznie rośnie, ale w stosunku do PKB stanowi 8,5%, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to 85%, czyli 10 razy więcej. Nasze zadłużenie jest minimalne. Natomiast kredyty konsumpcyjne to średnio na głowę mieszkańca 2 tys. zł, czyli poniżej średniej miesięcznej pensji, czyli prawie nic.

Prof. Heryk Sasinowski, ekonomika, polityka społeczna, Politechnika Białostocka
Polacy tłumnie ruszyli na banki \”z koszykami\”, aby wziąć kredyty, ale nie wszyscy z tych kredytów są zadowoleni. Kredyt ma to do siebie, że albo jest obsługiwany zgodnie z warunkami umowy, albo się tonie w długach, co jest następstwem nie zawsze przemyślanych decyzji. Jeśli się przeliczymy, to wpadamy w głęboką studnię. Od kilku lat mamy członkostwo Unii Europejskiej i być może niektórzy już chcieli na siłę dopędzić standardy Europy Zachodniej. Ci, którzy się zachłysnęli, nie dobiegną do mety. Każdy widzi, że sporo się u nas buduje i chcemy coraz większych, coraz lepiej wyposażonych i wygodniejszych mieszkań, chcemy szybszych i nowocześniejszych samochodów, a jeśli się nie ma kasy, to proponują nam pożyczkę. Jednak to trzeba przez dziesiątki lat spłacać, a nie zawsze myślimy, co będzie za rok.

Tadeusz A. Mosz, publicysta, komentator ekonomiczny TVP SA i Radia TOK FM
Nie jest prawdą, że Polacy toną w długach. W społeczeństwach zachodnich pożyczają więcej. W USA same kredyty hipoteczne wynoszą prawie tyle, ile PKB, 12 bilionów dol. Gdyby Polacy chcieli dorównać Amerykanom, musieliby pożyczyć ponad bilion złotych, a do tego nam bardzo, bardzo daleko. Tzw. kredyty trudne u nas to zaledwie 5%, co świadczy o dużym zdyscyplinowaniu naszych klientów. Polska to świetny rynek dla banków, dlatego coraz to nowe szukają sobie u nas miejsca. Zniechęcałbym natomiast klientów do brania tzw. szybkich pożyczek konsumpcyjnych, bo zawsze jest to usługa o wiele droższa niż w ofertach. Szybki pieniądz to bardzo drogi pieniądz. Raczej preferowałbym linie kredytowe przy rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych.

Wojciech Paczyński, Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE
Generalnie to nie jest prawda, że Polacy toną w długach. W innych krajach poziom zadłużenia jest większy, a Polska na tym tle się specjalnie nie wyróżnia. Za granicą też nie wszyscy są w stanie spłacać długi, ale to nie powoduje strukturalnego zadłużenia. Nie doszliśmy do takiej sytuacji jak np. w USA, gdzie długi związane z nieruchomościami, czyli kredyty hipoteczne stanowią bardzo wysoki procent. U nas wartość zadłużenia w stosunku do wartości nieruchomości jest w dosyć przyzwoitej proporcji. Również wahania na rynku walutowym nie są zagrożeniem dla kredytobiorców, którzy wzięli pożyczki w obcych walutach. Silna złotówka sprawiła, że niektórzy bardzo się cieszą, bo sporo zyskali.

Przemysław Barbrich, doradca prezesa Związku Banków Polskich
Polacy nie toną, a fakt, że banki oferują kredyt szybki, łatwy i dostępny, to efekt wybudowania sytemu oceny potencjalnych kredytobiorców. Dzięki bazom Biura Informacji Kredytowej, Info-Monitora i Związku Banków Polskich możemy szybko ocenić wiarygodność kredytową klienta banku. Dawniej tego nie było, trzeba było przynieść zaświadczenie z pracy o zarobkach. Teraz w bazie są historie spłacania wszystkich poprzednich pożyczek, a od 1 października br. nawet będą w to włączone inne zobowiązania, np. płacenie alimentów. Dzięki takim mechanizmom banki mają możliwość oceny swych klientów i zaledwie nieco ponad 1% kredytów mieszkaniowych uważa się za trudne. Osób, które mają problemy z długami, jest ok. 30 tys. na ponad 3,5 mln tych, którzy kredyty hipoteczne otrzymali. Jeśli pojawiają się jakieś problemy, lepiej nie udawać, że list polecony z banku nie dotarł, ale w trosce o swoją wiarygodność kredytową wspólnie poszukać rozwiązania i uzyskać prolongatę.

Wydanie: 39/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy