Inteligentny idiotyzm

Inteligentny idiotyzm

Jadwigę Staniszkis znam od wielu lat i lubię ją, ale nie wiem, co się z nią dzieje. Serdecznie popierała PiS i prezesa, potem zupełnie jej się odmieniło, mówiła straszne rzeczy o PiS i prezesie, cytuję: „PiS niszczy znacznie więcej, niż nam się wydaje. Nie tylko prawo, instytucje i gospodarkę. Niszczy tkankę społeczną”. Moja pełna zgoda. A teraz Jadwidze znowu się odmieniło, chociaż PiS znacznie pogłębiło destrukcyjne procesy, które tak dramatycznie krytykowała. W wywiadzie udzielonym „Newsweekowi” Staniszkis znowu pisowska. Zna prezesa, uważa go za geniusza politycznego, a też za człowieka uczciwego. Stawia diagnozę, że różne brutalności prezesa mają związek ze śmiercią brata, która go zdruzgotała. Staniszkis uważa, że PiS wygra następne wybory i jeszcze kolejne, co jej nie martwi. Mówi: „Mam nadzieję, że zwycięży wtedy wewnętrzne przekonanie Kaczyńskiego o własnej racji i sensie tego, co chce zrobić – uczynić z Polski kraj prawy i sprawiedliwy”. No pięknie, bez trójpodziału władzy, z edukacją zatrutą ideologią, z mediami przerobionymi na modłę „kurwizji”. Z inwazją konformistów, karierowiczów i fundamentalistów na wszystkie możliwe stanowiska. I ten radiomaryjny zaśpiew nad Polską, to parafialne, zatęchłe myślenie z innej epoki. Staniszkis pociesza nas: „Opór wobec tego typu rządów paradoksalnie odbudowuje w ludziach poczucie obywatelskiego obowiązku”. To akurat może być prawda, ale tylko w ograniczonym czasie. Na tej zasadzie można chwalić stan wojenny. Poruszył polskie sumienia, oburzonych były miliony. Ale po kilku latach to zaczęło gnić. Także nasze oburzenie wobec PiS i niezgoda nie mogą trwać za długo, też zaczną podlegać degeneracji.

Od kilku miesięcy uparcie wołam w felietonach: Marian, trzymaj się! Czytam obszerny wywiad z Marianem Banasiem w „Dzienniku Gazecie Prawnej” (całkiem dobre pismo). Ujawnia w nim pisowskie metody: „Mariusz Kamiński zajmował się mną od 2018. Myślę, że zbierane są haki na każdego, na wszelki wypadek (…), więc w pewnym sensie to szef służb Mariusz Kamiński rządzi Polską. To on rozdaje karty. Jeśli ma się monopol na informację i można wobec każdego spreparować zarzuty, oskarżenia. (…) Zrozumiałem, że władza, cel partyjny są ważniejsze niż uczciwość, przyzwoitość ludzka”. Banaś sam siebie uważa za nieustraszonego, nie boi się, ale sądzi, że jego życie jest zagrożone, podobnie jak jego syna, bo mafia pisowska zawsze dobiera się do rodziny. Sprawdza koła samochodu, czy nie są odkręcone. Pirotechnicy od spodu lustrują jego pojazd. Przypominam, że Marian Banaś to szef Najwyższej Izby Kontroli. I że Kaczyński uważał, że to kolejny pisowski geniusz, drugi Obajtek. A ten urwał się z łańcucha i chce postawić premiera przed sądem za kopertowe wybory.

Już wiemy, że cały ten Polski Ład jest podporządkowany elekcji PiS. Ktoś obliczył, że jeśli kwota wolna od podatku wzrośnie do 30 tys., jak obiecuje PiS, to więcej niż 10 mln ludzi przestanie płacić w ogóle podatki. To emeryci, renciści i zatrudnieni na płacy minimalnej. Czyli głównie elektorat PiS. Ukarana zostanie klasa średnia, elektorat opozycji. Te reformy są więc, jak mówi Ludwik Dorn, głosodajne. Przebiegły prezes uznał, że emeryci są bardziej głosodajni niż służba zdrowia i nauczyciele. Celem jest ulżenie elektoratowi PiS, a obciążenie wyborców opozycji. Ale jest też inny ukryty cel – pacyfikacja koalicjantów.

Z drobnostek codziennych i popandemicznych – z rozbawieniem obserwuję, jak ludzie przy spotkaniu wahają się: podać rękę czy nie podać, niepewni, czy już można i jak zareaguje spotkany. A kiedyś tak trudno było nie podać ręki, gdy ktoś ją wyciągał. W normalnych warunkach witamy się przecież uściskiem dłoni nawet z ludźmi, których nie szanujemy, na których jesteśmy obrażeni. Niepodanie ręki jest jak uderzenie otwartą dłonią w twarz. Ja tylko raz w życiu nie uścisnąłem wyciągniętej ku mnie dłoni i czuję się paskudnie, jakbym unicestwiał człowieka.

Duży sklep z kwiatami. Wielki tłok, mimo że to było zaledwie południe zwykłego dnia. Ludzie wypuszczeni z klatek rzucili się kupować kwiaty. Nie kupujemy kwiatów, tylko środek na ślimaki i sznurek. Ten sznurek to, jak się zdaje, jedyna tania rzecz w tym drogim sklepie. Żona nie znosi ślimaków, bo niszczą rośliny. Ja mam do nich stosunek pobłażliwy, są rośliny i są ślimaki w przyrodzie. Nikt jeszcze nie wytępił ślimaków, bo one nałogowo się ślimaczą. Ja zresztą nie potrafię teraz zabić niczego, co żyje, oprócz komara i karalucha. A kilku polityków, kto wie?

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 23/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy