Kredyty i pożyczki (cz. II)

Kredyty i pożyczki (cz. II)

Zdrowy rozsądek w cenie

Dr Robert Jagiełło – doradca w Departamencie Stabilności Finansowej Narodowego Banku Polskiego

Czy w przypadku kredytów i pożyczek rozsądne jest podejmowanie decyzji pod wpływem reklamy?

– Podpisywanie jakiejkolwiek umowy pod wpływem impulsu, bez głębszego zastanowienia, jest najgorszą decyzją. Każdy z nas ma prawo do chwili namysłu i z tego prawa warto korzystać. W przypadku pożyczek i kredytów możemy, o czym nie wszyscy wiedzą, poprosić o projekt albo wzorzec umowy, spokojnie i ze zrozumieniem przeczytać go w domu i uświadomić sobie wynikające z umowy obowiązki. Jeżeli czegokolwiek nie rozumiemy, należy dopytywać i prosić o wyjaśnienia lub skonsultować się z kimś z rodziny czy przyjaciół, kto ma większą wiedzę w tym zakresie. Możemy też skorzystać z pomocy np. konsultantów Stowarzyszenia Konsumentów Polskich bądź Federacji Konsumentów albo miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów. Jeżeli mimo otrzymanych wyjaśnień pozostaje nam margines niewiedzy albo nie rozumiemy wszystkiego, lepiej nie podpisywać umowy. Na rynku finansowym jest duża konkurencja. Za każdym razem warto porównywać oferty kredytu czy pożyczki pod kątem: oprocentowania, wymagań co do zabezpieczeń, wysokości i harmonogramu rat oraz wysokości wszystkich kosztów pożyczki, które są obrazowane przez rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (RRSO) – pokazującą całkowity koszt kredytu w ujęciu procentowym w skali rocznej. I nie ulegać zachęcie: „Ta promocja dziś się kończy”. Jutro i pojutrze mogą być inne promocje. Może się też okazać, że standardowa oferta jest korzystniejsza od tej mocno reklamowanej.

Firmy pożyczkowe przyciągają klientów formułą „Bez BIK”.

– Także „Dla osób z egzekucją komorniczą”, „Bez stałych dochodów”, „Nawet jeśli bank ci odmówił”. Sformułowania tego rodzaju są wabikiem, który ma przyciągnąć osoby ze złą historią kredytową. Osoby takie obawiają się, że bank odmówi im udzielenia kredytu, ponieważ w przeszłości nie spłacały terminowo swoich zobowiązań albo są już mocno zadłużone. Nie jest jednak prawdą, że niebankowe podmioty pożyczkowe nie sprawdzają zdolności kredytowej klienta. Zgodnie z prawem każdy podmiot udzielający pożyczek lub kredytów ma obowiązek ocenić zdolność kredytową klienta, czyli zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie. Ocena ta dokonywana jest na podstawie informacji pozyskanych od klienta lub na podstawie informacji z odpowiednich baz danych, np. z biur informacji gospodarczej (BIG) czy z Biura Informacji Kredytowej (BIK). Firma pożyczkowa może jednak podejść do oceny zdolności kredytowej klienta liberalniej niż bank i zaakceptować klientów o wyższym ryzyku. Bank – zgodnie z prawem bankowym – może udzielić kredytu tylko osobom posiadającym zdolność kredytową, natomiast w przypadku firm pożyczkowych takiego wymogu nie ma. Nie oznacza to, że firmy te chętnie udzielają pożyczek osobom nieposiadającym zdolności kredytowej. Z badań Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że odrzucanych jest ok. 47% wniosków.

Czy podmioty pozabankowe mogą osiągać korzyści z udzielania pożyczek niepewnym klientom?

– Jeżeli nawet firma udzieli pożyczki osobie, która ma wątpliwą zdolność kredytową, nie robi tego bezinteresownie. Koszt takiej pożyczki będzie wielokrotnie wyższy niż w sektorze bankowym. Poza tym w ten sposób konsument sam sobie zaciska pętlę zadłużenia, ponieważ nie ma nic gorszego niż spłacanie swoich zobowiązań chwilówkami. Od tego momentu lawina długów zaczyna błyskawicznie narastać. Odsetkowe i pozaodsetkowe koszty pożyczki przyrastają bowiem szybciej niż przy dotychczasowym długu. Chwilówką kupujemy sobie tydzień lub dwa tygodnie spokoju, ale nasze problemy finansowe nie znikną, tylko powrócą, i to ze zwielokrotnioną siłą.

Co więc należy robić, gdy mamy kłopoty ze spłatą zobowiązań?

– Przede wszystkim nie powinniśmy unikać pożyczkodawcy, ale skontaktować się z nim i próbować wspólnie znaleźć rozwiązanie. Jest kilka sposobów wyjścia z problemu nadmiernego zadłużenia. Pierwszym jest sięgnięcie do własnych rezerw, przejrzenie domowego budżetu i szukanie w nim oszczędności poprzez ograniczenie zbędnych wydatków. Drugim jest wydłużenie terminu spłaty pożyczki, co pozwala na obniżenie miesięcznej raty i tym samym łatwiejsze zrównoważenie naszych dochodów z wydatkami. Pamiętajmy jednak, że ceną wydłużenia terminu spłaty jest wyższa suma odsetek do zapłacenia. Kolejną metodą jest konsolidacja, która polega na scaleniu wielu pożyczek i kredytów w jeden. Nowym kredytem spłacimy jednorazowo dotychczasowe zadłużenie, ale żeby znowu nie wpaść w problemy finansowe, musimy rozsądnie wynegocjować jego warunki. Po pierwsze, koszt nowego kredytu nie może być wyższy niż poprzednich, a po drugie – wysokość miesięcznej raty kapitałowo-odsetkowej nie powinna przekraczać naszych możliwości jej spłaty. Jeśli okazałoby się, że mamy za niską zdolność kredytową do zaciągnięcia kredytu konsolidacyjnego (bywa tak z powodu nagłej zmiany sytuacji życiowej), można pomyśleć o konsolidacji z jakimś współkredytobiorcą, np. z kimś z rodziny. Dwóch czy trzech kredytobiorców osiągających stałe dochody to większe możliwości pozytywnej weryfikacji zdolności kredytowej i uzyskania korzystniejszych warunków umowy.

Na co, oprócz kosztów, należy zwracać uwagę, podpisując umowę kredytu czy pożyczki?

– Na zabezpieczenia. Bywają kredyty i pożyczki bez zabezpieczeń, ale są one oczywiście droższe od tych z zabezpieczeniem, bo pożyczkodawca ponosi wyższe ryzyko. Na początku sprawdźmy i upewnijmy się, czy umowa precyzyjnie wskazuje, jakie zabezpieczenie jest wymagane – nie podpisujmy umów, które uprawniają kredytodawcę do wyznaczania zabezpieczenia w przyszłości wedle własnego uznania. Po drugie, sprawdźmy, jak wygląda relacja wartości zabezpieczenia do wysokości kredytu. Zdarza się bowiem, że wartość wymaganych przez kredytodawcę zabezpieczeń wielokrotnie przewyższa kwotę kredytu. W takiej sytuacji kredytobiorca ryzykuje utratę przedmiotu zabezpieczenia w przypadku problemów z terminową spłatą. A strata ta może być dotkliwa zarówno z powodów materialnych – jeśli zabezpieczeniem było mieszkanie, dom lub samochód – jak i z powodów sentymentalnych, jeśli zabezpieczeniem były ważne dla nas rzeczy. Często wymaganą formą zabezpieczenia pożyczki jest jej obowiązkowe ubezpieczenie. Choć może ono ochronić nas przed trudnościami w spłacie w losowych sytuacjach życiowych, to w rzeczywistości jest uruchamiane wyłącznie w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w polisie. Dlatego dokładnie należy sprawdzić warunki, po spełnieniu których będzie można skorzystać z ubezpieczenia. Niestety, ubezpieczenie podnosi łączny koszt pożyczki.

A może zastanowić się, czy w ogóle zaciągnąć kredyt albo pożyczkę?

– Każda decyzja o zaciągnięciu pożyczki powinna być poprzedzona refleksją – czy jest ona nam potrzebna. Jeśli bowiem nie stać nas na coś, co chcemy kupić na kredyt, powinniśmy się zastanowić, czy jest to nam naprawdę niezbędne. Skoro nie stać nas na to dzisiaj, to czy jutro stać nas będzie, żeby zwrócić wartość zakupu powiększoną o odsetki i inne koszty? Szczególnie niebezpieczny jest okres przedświąteczny, kiedy konsumentom udziela się magia świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie łatwo ulec reklamom i pokusie zaciągnięcia pożyczki, bo chcemy, żeby święta były wyjątkowe i piękne. Zanim jednak podpiszemy umowę, policzmy i odpowiedzmy sobie na pytanie, czy możemy sobie pozwolić na pożyczkę, a jeżeli tak, to na jaką kwotę. Bez chłodnej kalkulacji łatwo jest bowiem przeszacować własne możliwości spłaty dodatkowego zobowiązania.

Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 51-52/2014

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część VI

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy